Nowa Zelandia – Koty muszą odejść!


Tutaj nie kocha się kotów, a kociarzy czeka niełatwe życie. Nowa Zelandia, kraj owiec i ptaków kiwi, nie jest przyjazna mruczkom.

Nowa Zelandia, z racji długotrwałej izolacji od innych ziem, zamieszkiwana jest przez endemiczną faunę, nigdzie indziej niespotykaną. Wraz z człowiekiem przyjechały na wyspę koty, gatunek mocno inwazyjny i szybko mnożący się, i to właśnie one są uważane za głównego drapieżcę, uszczuplającego populacje nowozelandzkich endemicznych gatunków ptaków.

Obecnie wyspy zamieszkuje ponad 1,4 miliona kotów.

Sposób na kota

Obrońcy nowozelandzkich ptaków z  Garethem Morganem na czele wystosowali apel do władz i społeczeństwa – by zrezygnowali z posiadania kotów, po śmierci obecnych pupili nie nabywali kolejnych mruczków lub – trzymali je wyłącznie w domach lub ochronnych wolierach, bez możliwości swobodnego polowania. Opcjonalnie proponują obligatoryjne zakładanie kotom obróżek z dzwoneczkami, a także wprowadzenie obowiązkowej rejestracji kotów i eutanazję wszystkich wolno poruszających się kotów poza obszarem zabudowanym. Proponowane działania mają na celu ochronę zagrożonej fauny wysp.

papuga kea endemit z Nowej Zelandii
papuga kea endemit z Nowej Zelandii, fot. Pixabay

Co bardziej radykalni działacze występują z propozycją całkowitej eliminacji Felis catus z Nowej Zelandii – eutanazję wszystkich przedstawicieli tego gatunku i zakaz sprowadzania na wyspy nowych mruczków.

Co na to mieszkańcy Nowej Zelandii?

Wyniki sondy na stronie Garetha, znanego polityka, pokazały że ten pomysł nie spodobał się ponad 74% mieszkańców Nowej Zelandii, którzy ani myślą rezygnować z towarzystwa futrzastych pupili. Obrońcy kotów argumentują: nikt nie liczy szczurów zabitych przez ptaki, za to wiadomym jest, ile gryzoni są w stanie wytępić koty.