Obcy ma na imię Matilda


Wygląda niczym przybysz z kosmosu. Albo kot ze Shreka. Ma bure futerko, 2 lata i cierpi na rzadką chorobę genetyczną oczu.

Wielkie, błyszczące oczy nadają jej rozczulający look. I szturmem zdobywają rzesze wielbicieli na całym świecie. Profil kotki na Instagramie śledzi już ponad 30 tysięcy osób. Niestety choroba szybko postępuje, kotka traci wzrok. Silny niedobór kolagenu i odklejanie się soczewki zagrażają utratą resztek wzroku.

Oczy Matildy nie zawsze wyglądały tak nieziemsko. Jako kociak nie różniła się od innych kotów.

Dopiero w wieku 1 roku z jej oczami zaczęło się coś dziać. Pewnego dnia soczewka w jej prawym oku powiększyła się, stając się niemal wielkości całego oka, po chwili wróciła do poprzedniego normalnego stanu.

fot. Instagram

Niestety powtarzało się to coraz częściej, także z lewym okiem.

Zanim zdiagnozowano chorobę Matildy, jej opiekunowie, Brodacz i Dama, odbyli pielgrzymki do wielu, wielu weterynarzy… którzy bezradnie rozkładali ręce. Brodacz i Dama odwiedzili też schronisko, z którego adoptowali kotkę w 2013r. Okazało się, że u dwójki z jej rodzeństwa rozwinęła się podobna wada oczu.
Specjaliści orzekli w końcu, że Matilda cierpi na tzw. zwichnięcie soczewki, wadę wrodzoną.

Opiekunowie kotki zbierają fundusze na operację oczu zwierzęcia. Niestety zabieg jest bardzo kosztowny.

Czy spojrzenie Matildy pomoże roztopić ludzkie serca i sfinansować zabieg? Brodacz i Dama bardzo na to liczą. To po to założyli profil kotki na Instagramie – by jej pomóc.

Ostatnia wizyta u weterynarza-okulisty dała trochę nadziei – ciśnienie w oczach jest w normie, nie ma śladu po jaskrze. I o istotne – kotka nie cierpi bólu. Ma częściowo zachowany wzrok – reaguje na ruch i światło. Dostała też nowe kropelki do oczu.

„Nieważne, co będzie dalej. Dla nas, jej wiernych sług, Matilda jest idealna i piękna, i będziemy o nią się troszczyć i dbać najlepiej, jak potrafimy. Przez ten cały czas, póki zechce z nami zostać.”