Polidaktylia u kotów – 5 interesujących faktów


Jakie sekrety skrywają mruczki z dodatkowymi palcami?

Wśród różnych anomalii występujących u kotów ta wydaje się szczególnie interesująca. Dotkniętego nią mruczka można rozpoznać na pierwszy rzut oka – wszak nie tak często widzi się kota, który ma… kciuki. Polidaktylia u kotów – co warto o niej wiedzieć? Oto 5 ciekawych faktów na temat tej mutacji.

Fakt nr 1: polidaktylia u kotów jest uwarunkowana genetycznie

Przeciętny kot ma łącznie 18 palców: po 5 na każdej przedniej łapce i po 4 na każdej tylnej. Gdy występuje ich więcej, mówimy o polidaktylii. To anomalia genetyczna przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jeśli jedno z rodziców było nosicielem genu polidaktylii, część miotu przyjdzie na świat z dodatkowymi palcami. Najczęściej mutacja manifestuje się w postaci tzw. kciuków na przednich łapkach.

Fakt nr 2: Koci rekordzista miał 28 palców

Spośród dotkniętych polidaktylią kotów, oficjalnie najbardziej wyróżnił się niejaki Jake – rudy pręgus z Kanady. Każda z łap kocura była wyposażona w aż 7 palców, co oznacza, że łącznie było ich 28. Dzięki nim Jake trafił do księgi rekordów Guinnessa.

W internecie można natknąć się na wzmianki o kocie nazywanym Mickey Mouse, który miał żyć w latach 70-tych. Niektórzy twierdzą, że zwierzak miał aż 32 palce i to on był prawdziwym rekordzistą – brak jednak dowodów, że za ten stan rzeczy faktycznie odpowiadała polidaktylia, a nie jakaś inna mutacja.

Fakt nr 3: Koty z polidaktylią to inaczej koty Hemingwaya

Skąd takie określenie? Znany pisarz dostał kiedyś kota z dodatkowymi palcami, któremu nadał imię Snowball. Z biegiem lat w domu Hemingwaya na Key West pojawiło się całe stadko mruczków, z których prawie połowa odziedziczyła gen polidaktylii. Pisarz uwielbiał swoich podopiecznych do tego stopnia, że zostawił im w spadku swoją posiadłość. Dziś jest to muzeum, które mruczki zamieszkują do tej pory, otoczone troskliwą opieką pracujących w nim ludzi.

polidaktylia u kotów
fot. Shutterstock

Fakt nr 4: Wielopalczaste koty były lubiane przez marynarzy

Mruczki z polidaktylią często pomieszkiwały na statkach – wierzono, że przynoszą szczęście na morzu. Z pewnością pomagały chronić ładunki przed gryzoniami, które skutecznie wyłapywały. Dodatkowe palce miały zapewniać im większą stabilność na pokładzie, np. podczas sztormu. Liczne podróże tłumaczą też rozprzestrzenienie się genu polidaktylii po świecie.

Fakt nr 5: Polidaktylia jest domeną maine coonów

Przedstawiciele tej rasy częściej niż inne koty mogą pochwalić się dodatkowymi palcami. Co więcej, w przeszłości pełniły one bardzo konkretną funkcję – ułatwiały kotom poruszanie się po śniegu. W pewnym momencie polidaktylia występowała aż u 40 procent kotów maine coon. Dziś anomalia nie zdarza aż tak często, ale nadal jest kojarzona przede wszystkim z sympatycznymi olbrzymami.

Polidaktylia u kotów to ciekawe zjawisko, które nie przestaje fascynować. Choć wyraźnie zmienia wygląd mruczka, dobra wiadomość jest taka, że z reguły nie wiąże się z żadnymi obciążeniami zdrowotnymi. Możemy więc podziwiać kocie kciuki bez wyrzutów sumienia.

Autor: Agata Kufel