Przeżył upadek z 12 piętra


Koty nie zawsze spadają na cztery łapy. Upadek z wysokości kilku czy kilkunastu metrów może skończyć się lub kalectwem. To dlatego taki nacisk kładzie się na zabezpieczanie okien i balkonów. O niebywałym szczęściu mogą mówić opiekunowie kota Gizmo.

Koty nie zawsze spadają na cztery łapy. Upadek z wysokości kilku czy kilkunastu metrów może skończyć się lub kalectwem. To dlatego taki nacisk kładzie się na zabezpieczanie okien i balkonów. O niebywałym szczęściu mogą mówić opiekunowie kota Gizmo z Nowego Jorku.

Gizmo mieszka w apartamencie na Manhattanie na 12 piętrze. Pewnego dnia wypadł z okna i zaklinował się na wysokości trzeciego piętra między świetlikiem a ścianą. Samuel Jacobs, właściciel Gizma, nie wie, jak to się stało. Podejrzewa, iż kotu udało się prześlizgnąć drzwiami na taras, podszedł zbyt blisko krawędzi tarasu i – spadł. Jacobs zabrał kota szybko do weterynarza, obawiając się obrażeń wewnętrznych. Ku zdziwieniu wszystkich w lecznicy, stwierdzono u Gizma jedynie zadrapania i złamanie jednego zęba.

Badania przeprowadzone w 1987 roku i opublikowane w Journal of American Veterinary Medical Association wykazują na próbie 132 kotów, które wypadły z budynków i trafiły do weterynarzy w Nowym Jorku, iż stopień obrażeń zależał od wysokości, z jakiej spadło zwierzę. Ale – uwaga – obrażenia były większe, gdy kot spadał z wysokości do 7 piętra. Powyżej tej granicy odniesione urazy były mniejsze. Naukowcy spekulują, że to ze względu na zdolność kotów do obracania się wokół swojej osi i stosunkowo niską prędkość końcową.

źródło: Associated Press