Rozrywka
10 kwietnia 2026 6 minut czytania

Nietypowa miłość, która uczy. Recenzja „Moja ukochana bestia” Caleba Carra

Są takie książki o zwierzętach, które czyta się lekko, dla historii, emocji czy wzruszenia. I są takie, które czyta się wolniej. Nie dlatego, że są trudne – tylko dlatego, że zatrzymują.

„Moja ukochana bestia” Caleba Carra jest opowieścią o relacji – tej najprawdziwszej, wymagającej, momentami trudnej, ale jednocześnie niezwykle czułej i głębokiej.

Maszowe centrum świata

Cała książka skupia się wokół Maszy, przygarniętej ze schroniska kotce, która – można powiedzieć – sama wybrała swoje życie z autorem. Ich relacja od początku ma w sobie coś intensywnego i intuicyjnego, jakby oboje znali się wcześniej i wiedzieli o sobie więcej niż powinni.

„Ten kot potrafi czytać we mnie w pełni i bezbłędnie” – to zdanie trafnie oddaje cały klimat książki. Masza jest epicentrum wszystkich przeżyć, jest partnerką, towarzyszką, czasem wręcz przewodniczką.

Momentami można odnieść wrażenie, że autor balansuje na granicy pełnego uczłowieczania Maszy. Odnosi się do niej jak do osoby, rozmawia z nią jak równy z równym, czasem niemal można zapomnieć, że Masza to kot. Jednak trudno odmówić tej relacji autentyczności. Nie jest to w końcu fabuła, a prawdziwe doświadczenie, które autor opisuje w wyjątkowo poetycki sposób.

Między emocją a wiedzą

„Moją ukochaną bestię” wyróżnia sposób, w jaki łączy ona dwie warstwy – bardzo osobistą historię i ogrom wiedzy o kotach. Autor nie pisze jedynie o swoich przeżyciach i emocjach, on próbuje zrozumieć kocią naturę. W trakcie lektury pojawiają się liczne odniesienia do anatomii kotów, ich zachowań, budowania relacji, ale też rozwoju wiedzy w zakresie weterynarii i behawioru.

Można odnieść wrażenie, że czyta się dwie książki jednocześnie – jedną stanowi bardzo intymna opowieść o relacji z ukochanym kotem, drugą zaś jest rozbudowany esej o gatunku. Trudno tu nie docenić starań, jakie autor poczynił, by zrozumieć swoją kotkę naprawdę, a nie jedynie na poziomie emocjonalnym, przez pryzmat ludzkich charakterystyk.

Kot domowy bestią pozostanie

Jedną z najmocniejszych składowych tej książki jest to, że mimo całej swojej czułości i „miękkości”, autor nie odbiera Maszy kociej natury. Nie przekłada ludzkich zachowań i cech na kotkę, nazywa wszystko wprost i zaznacza, że nie można winić kota za postępowanie w zgodzie ze swoją naturą.

To ważne, bo choć w książce pojawia się dużo emocji i antropomorfizacji, autor jednocześnie próbuje zrozumieć kota jako gatunek, a nie tylko jako „członka rodziny”. Co samo w sobie stanowi ogromną wartość, bo pokazuje, że miłość do zwierzęcia nie powinna oznaczać ignorowania jego instynktów.

„Posługujemy się antropomorfizacją, ponieważ pomaga nam ona zrozumieć zachowania zwierząt, ale rzadko myślimy o tym, że zwierzęta muszą robić to samo, to znaczy przypisywać ludziom cechy własnego gatunku, by lepiej rozumieć ich postępowanie„

Trudne emocje i trudniejsze pytania

Nie da się uciec od tego, że ta historia momentami boli. Szczególnie wtedy, gdy pojawia się temat kotów wychodzących i ryzyka, jakie się z tym wiąże. W książce wybrzmiewa świadomość zagrożeń, ale jednocześnie widać, że wolność kota jest dla autora czymś bardzo ważnym. I to jest ten moment, w którym czytając, możemy się zatrzymać. Bo jeśli ma się inne doświadczenia i wie, jak mogą skończyć się takie historie, ta część książki może być trudna do przejścia. Zwłaszcza, że autor sam ma w sobie pewien ciężar przeszłości i straty, który przebija się między wierszami przez kartki całego tomu.

Najpiękniejszym aspektem tej książki jest to, jak relacja z Maszą wpływa na autora. Nie jest on jedynie jej opiekunem, on się od niej i dzięki niej uczy – uważności, cierpliwości, stawiania i respektowania granic. Autor od pierwszych stron zdobył moje uznanie przez to, z jakim szacunkiem odnosi się do swojej kotki. Nie deprecjonuje jej i jej potrzeb w żadnym momencie, wręcz odwrotnie – uczymy się razem z nim, że relacja ze zwierzęciem u swoich podstaw powinna mieć odpowiedzialność i zrozumienie, nie jedynie bliskość.

„Moja ukochana bestia” – dla kogo to książka?

Sięgając po tę pozycję nie powinniśmy podchodzić do niej jak do typowej „lekkiej” lektury z kotami w roli głównej. Nie jest to książka na jeden wieczór, którą przeczytamy jednym tchem.

„Moja ukochana bestia” Carra to książką o miłości, o nauce i o tym, jak głęboka może być relacja między człowiekiem a kotem. Jest intymna, szczera i miejscami trudna, jednak pokazuje jak niezwykłą więź można stworzyć niezależnie od gatunku. Każdy kociarz wyniesie z tej pozycji coś dla siebie, a po lekturze trochę inaczej spojrzy na swojego kociego towarzysza.


Materiał powstał we współpracy z Domem Wydawniczym REBIS

Interesuje Cię ta tematyka?

jak dbać o zdrowie swojego kota
Życie z kotem

Jak dbać o zdrowie swojego kota?

jak umyć kotu pupę
Życie z kotem

Jak umyć kocią pupę?

jak umyć kota
Zdrowie kota

Jak wykąpać kota i… przeżyć?

Marta Ozimek

Marta Ozimek

Czytaj więcej
Udostępnij:
Data pierwszej publikacji: 10 kwietnia 2026

Newsletter

Chcesz otrzymywać wyjątkowe porady, newsy i historie na maila? Zapisz się na newsletter! (psst… mogą pojawić się też kody rabatowe)

Zapisz się!

Chcesz otrzymywać wyjątkowe porady, newsy i historie na maila? Zapisz się na newsletter! (psst… mogą pojawić się też kody robatowe)