Nie mogli pogodzić się z odejściem kotki, więc ją sklonowali


Amerykańskie małżeństwo wydało małą fortunę, by ponownie móc mieć obok siebie ukochaną Cinnabun.

Nie ma wątpliwości, że kot może być najlepszym przyjacielem człowieka i niezastąpionym członkiem rodziny. Niestety, mruczki żyją krócej niż ludzie – każdy opiekun musi liczyć się z perspektywą odejścia swojego pupila. Taka strata jest zawsze bolesna i nie każdy potrafi sobie z nią szybko poradzić. Niektórzy nie chcą mieć więcej zwierząt, inni – przeciwnie, od razu adoptują nowego pupila. Jeszcze inni, ci najzamożniejsi, idą po pomoc do naukowców, którzy oferują… sklonowanie kota.

Prawie 100 000 zł za sklonowanie kota

Wiemy, że wciąż jeszcze brzmi to jak wątek z filmu SF, ale klonowanie zwierząt w XXI wieku jest po prostu faktem. Jeśli mieszkasz w odpowiednim kraju i masz odpowiednio zasobny portfel, możesz „skopiować” swojego pupila. Na taki krok zdecydowali się Bryan i Ashley Bullerdick z Karoliny Północnej, nie mogąc znieść myśli o rozstaniu z ukochaną kotką Cinnabun. Gdy zwierzę zbliżało się do swoich 19-tych urodzin, małżonkowie postanowili pobrać od niego materiał DNA niezbędny do klonowania. Mieli nadzieję, że Cinnabun doczeka pojawienia się swojej sobowtórki – tak się niestety nie stało.

Była naprawdę wyjątkowa. Towarzyszyła nam od czasów, gdy byliśmy nowożeńcami, nasze dzieci dorastały w jej towarzystwie. Co noc spała obok mojej żony na poduszce. Gdy pojawiła się szansa, by mieć podobnego kota, po prostu musieliśmy z niej skorzystać – tłumaczy Bryan.

W sierpniu 2018 roku Bryan kupił zestaw DNA o wartości ok. 5800 zł. Przez kilka miesięcy leżał w zamrażarce, ale ostatecznie małżonkowie zdecydowali się na jego użycie i, w konsekwencji, sklonowanie ukochanego kota. Pobrali próbki i wysłali je do laboratorium. „Nowa” Cinnabun urodziła się 4. lutego – po kilku tygodniach spędzonych z zastępczą matką trafiła do domu Bryana i Ashley. By móc cieszyć się tą chwilą, zapłacili prawie 100 000 zł.

„Jest zupełnie taka, jak ona”

Mimo żalu po stracie oryginalnej Cinnabun, Bryan i Ashley z radością powitali jej maleńkiego sobowtóra.

Byłam bardzo podekscytowana, gdy trafiła do naszego domu. Miała zaledwie dwa miesiące, ale już wtedy wyglądała tak samo, jak Cinnabun. Jest identyczna, ma nawet podobną osobowość – też jest zadziorna – opowiada Ashley.

Mimo ogromnych kosztów, małżonkowie ani przez chwilę nie żałowali wydanych pieniędzy. Jak wytłumaczył to mediom Bryan, „niektórzy kupują luksusowe samochody, inni inwestują w domy, a jeszcze inni przeznaczają pieniądze na sklonowanie kota”. A jak to wygląda od strony moralnej? Czy nie lepiej dać dom innemu, potrzebującemu zwierzęciu zamiast „kopiować” poprzednie? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie samodzielnie.

Zdjęcia Cinnabun i jej klona możecie zobaczyć TUTAJ.

Co sądzicie o klonowaniu ukochanych zwierząt? Skorzystalibyście z takiej możliwości, gdybyście ją mieli?

źródło: metro.co.uk

Autor: Agata Kufel