Surabaya – ogród śmierci


Nazywany jest "ogrodem zoologicznym śmierci". Największe zoo w Indonezji, Surabaya Zoo. Wystarczy zapłacić równowartość ok. jednego dolara, by wejść do środka i zobaczyć obrazki niczym z sennego koszmaru.

Nazywany jest „ogrodem zoologicznym śmierci”. Największe zoo w Indonezji, Surabaya Zoo. Wystarczy zapłacić równowartość ok. jednego dolara, by wejść do środka i zobaczyć obrazki niczym z sennego koszmaru.
Skrajnie wychudzone, wycieńczone i chore zwierzęta. Wszystko wskutek złej diety, niewłaściwej opieki weterynaryjnej. Najbardziej głodują drapieżniki.
Każdego miesiąca umiera ok. 25 zwierząt.
Najcenniejsze części ciała zmarłych zwierząt sprzedawane są na czarnym rynku.

Jak relacjonuje jeden z odwiedzających zoo: „Zaraz po wejściu nos zatyka smród gnijących ryb i gnijącego jedzenia. Alejki toną w śmieciach, podobnie jak przepełnione śmietniki. Podchodzę do klatki tygrysa. Mój żołądek zaczyna się buntować. Między kratami widzę leżące wycieńczone zwierzę. Mogę policzyć mu wszystkie kości, mięśni nie ma prawie wcale. Smutne, zapadnięte oczy. Leży na betonie pokrytym nieczystościami. Pracownik zoo podchodzi z długim prętem do klatki, szturcha tygrysa pod żebra, by ten wstał. Zwierzak pozwala sobie bardziej na westchnienie niż ryk i odwraca się od człowieka. Byle dalej od obserwujących go ludzi, najdalej od tłumu, jak to tylko możliwe. Kij przesuwa się po wychudzonym kręgosłupie, zwierzę odwraca łeb i ryczy. W paszczy brakuje mu kilku zębów, pozostałe są mocno zdeformowane. Pazury poranione od betonu i żelaza. Pracownik nic nie mówi, idzie do następnej klatki. Tygrys stoi z zakrwawionymi łapami. Patrzy mi prosto w oczy. Potem jego wzrok ześlizguje się w dół i zwierzak zapada znów w głodowy stupor.”

Tragedia w ogrodzie Surabaya została nagłośniona w mediach przez organizację non profit cee4life (Conservation and Environmental Education for Life). Zamieszczona przez nich petycja, domagająca się polepszenia warunków w zoo, została podpisana przez ponad 100 tysięcy internautów i przesłana drogą oficjalną do władz Indonezji.
Zamknięcie Surabaya Zoo, według niektórych, nie jest rozwiązaniem. Bo nie ma co zrobić z taką ilością zwierząt. Na wolności nie poradzą sobie. Przenosiny do innych zoo nie sprawdzają się – czyniono takie próby, ale brak chętnych na przyjęcie i długotrwałe leczenie tak chorych zwierząt z niepewnymi rokowaniami. Jest ich zbyt dużo. Dodatkowo Surabaya to miejsce ważne w kulturze i historii Indonezji. Co można zrobić? Cee4life mówi: edukować, edukować, negocjować poprawę warunków życia i opiekę weterynaryjną dla zwierząt w ogrodzie. Nie krzyczeć, ale zmieniać sposób myślenia i postępowania na drodze mądrych negocjacji oraz nauki podczas specjalnych warsztatów organizowanych przez cee4life w Surabaya zoo otwartych dla wszystkich chętnych, także pracowników ogrodu i zwiedzających. Njbliższe warsztaty edukacyjne odbędą się w maju br.

W czerwcu ub. roku udało się uratować jedną z tygrysic, Melani. W chwili opuszczania zoo ważyła 47 kg i była na skraju śmierci. Dochodzi do siebie pod specjalistyczną opieką w Taman Safari (indonezyjski ośrodek niezwiązany z Surabaya zoo) i ma się dobrze.
I choć ogrom tragedii, ilość chorych i cierpiących zwierząt porażają, sprawa nie jest beznadziejna. Beznadzieja i bezradność są wtedy, kiedy człowiek uwierzy, że jest bezradny i nie ma ratunku. Rzeczy są niemożliwe, gdy mówisz że takimi są.

Cee4life wciąż walczy o ratunek dla Surabaya zoo, najnowsze informacje można śledzić na ich fanpage

 

źródło: cee4life.org