Uchodźcy nie chcieli się ruszyć bez swojego kota


Tam, gdzie trwa zawierucha wojenna, cierpią też koty. Ukraina, a teraz Bliski Wschód. Ludzie uciekają, zabierając to, co dla ich najcenniejsze. Dla pewnej syryjskiej rodziny tym skarbem jest kot. Zwykły, bury dachowiec imieniem Zaytouna.

Uchodźcy nie wyobrażali sobie, by mogli porzucić ukochanego kota. Zabrali Zaytounę ze sobą. Całą drogę łódką na grecką wyspę Lesbos mężczyzna trzymał kotkę blisko siebie, zawiniętą troskliwie w kocyk. Bo przyjaciół się przecież nie zostawia na pastwę losu.

Ci, którzy porzucają koty przed wyjazdami wakacyjnymi i zarobkowymi, powinni się teraz spalić ze wstydu.