Historia tego lwiątka poruszyła cały świat. Choć ma na imię Simba, nigdy nie miał królewskiego życia


Po to, by zarobić i uszczęśliwić turystów, małego lwa związano i trzymano w szopie. Ale to jeszcze nic. Spotkało go wiele gorszych rzeczy... Tylko dla osób o mocnych nerwach!

Uratowany lew o imieniu Simba nie miał do tej pory królewskiego życia… To biedne lwiątko przeszło przez istne piekło, nim znalazło się pod opieką osób, które uratowały mu życie i okazały wsparcie.

Uratowany lew miał połamane nogi – wszystko dla turystów

Simba, bo tak go nazwali obecni opiekunowie, ma szczęście, że jeszcze żyje… Choć niejeden wolałby się nigdy nie urodzić, niż doświadczyć tak bestialskiego traktowania. Co się wydarzyło? Cała historia dzieje się w Rosji. Małe lwiątko zostaje odebrane matce, gdy ma zaledwie kilku miesięcy. Okrutni „opiekunowie” postanawiają wykorzystać je do zarabiania pieniędzy. Mały lew staje się fantastyczną atrakcją, z którą turyści mogą robić sobie zdjęcia. Trzymany jest w szopie i związany. Ale nie to jest najtragiczniejsze. Aby wówczas bezimienny lew nie mógł uciekać od turystów ani się kręcić i psuć ujęć, jego oprawcy łamią mu nogi i uszkadzają kręgosłup… To lwie dziecko jest samo wśród bólu, obcych ludzi, bicia i gnębienia.

View this post on Instagram

A post shared by Карен Даллакян (@karendallakyan) on

Współczesny doktor Dolittle

Trudno jest tu użyć słowa „szczęście”, ale… Na szczęście cierpienia lwiątka nie trwały długo. O jego tragedii dowiedział się rosyjski weterynarz – Karen Dallakyan. Temu wspaniałemu człowiekowi udało się przejąć pod opiekę ledwo żywego, wycieńczonego i nieludzko pokiereszowanego Simbę. Uratowany lew przeszedł pod okiem Dallakyana operację, dzięki której dziś wraca do zdrowia. Pod troskliwą opieką weterynarza i jego zespołu lwiątko uczy się na nowo chodzić, bawić, ale przede wszystkim… ufać.

Dr Dallakyan uratował już wiele zwierzęcych żyć. Poprawił los wielu stworzeń. W lecznicy i schronisku, które prowadzi, znajdują azyl nie tylko psy i koty, ale też węże, ptaki, jeże, a nawet tygrysy.

Simba będzie jeszcze królem zwierząt

Uratowany lew – właściwie lewek – będzie musiał przejść jeszcze długą drogę, zanim pozna smak normalnego życia. Jednak już teraz zaczyna się otwierać przed pracownikami lecznicy. Jak się okazało, wewnątrz skatowanego zwierzęcia schował się towarzyski, uwielbiający zabawę i przytulanie lew, mały król zwierząt. Jego opiekunowie uwielbiają spędzać z nim czas. Lwiątko dostaje od nich coraz to nowe zabawki, odpowiednie smakołyki i wiele, wiele cierpliwości.

Czasem tracimy wiarę w nasz gatunek. Wydaje nam się, że nie da się popełnić większej zbrodni na naszych braciach mniejszych niż ta, o której słyszymy. A potem przychodzą oprawcy Simby lub innego zwierzęcia, które dotknął zły los. Zastanawiamy się wtedy, jak to możliwe. Jak człowiek może być zdolny do takiego okrucieństwa? Wiary i sił dodają takie osoby jak dr Dallakyan. Ci, którzy poświęcają życie, by ratować zwierzęta, a więc pomagać tym, którzy sami nie mogą o siebie zadbać. To z takich ludzi jesteśmy dumni i z nich powinniśmy brać przykład. Doktora Dallakyana możecie obserwować na Instagramie. Pojawiają się tam też zdjęcia z rekonwalescencji Simby – serce rośnie, kiedy widać jego wielkie postępy i pierwsze kroki ku nowemu, szczęśliwemu życiu.

Przejdź na następną stronę, by zobaczyć więcej zdjęć Simby. 

Autor: Julia Dzierżak