Rybacy walczyli o życie kociąt do samego końca


Wzruszająca historia "morskich kociąt" i rybaków z Kołobrzegu. Mężczyźni wzorowo zaopiekowali się kocimi maluchami. W pierwszych i jednocześnie ostatnich dniach życia kociąt dali im ciepłe schronienie, poczucie bezpieczeństwa i dużo miłości.

„Akcja jak z filmu” – relacjonowała na swoim Facebooku Fundacja Ogon Do Góry. I rzeczywiście! Smutna historia kotków znalezionych na morzu nie skończyła się dobrze, ale postawa rybaków – bohaterów, którzy do samego końca walczyli o życie kociąt – jest godna podziwu!

Podczas jednego z sierpniowych poranków kołobrzescy rybacy wyruszali na morze kutrem rybackim KOŁ-148, żeby – jak relacjonuje Fundacja Ogon Do Góry – pilnować budowy rurociągów. Dopiero po wyruszeniu w morze rybacy zorientowali się, że nie są sami na pokładzie.

Kocie maluszki zaplątane w sieć rybacką

Na pokładzie mężczyźni spostrzegli sześcioro kocich maluszków zaplątanych w sieć rybacką. Kociej mamy nigdzie nie było – prawdopodobnie okociła się w porcie i wyszła na poszukiwanie pożywienia dla swoich dzieci. Po przybyciu zupełnie nieświadomych tego faktu rybaków kocia mama albo nie zdążyła wrócić do swoich pociech, albo przestraszyła się dźwięku odpływającego kutra i uciekła.

Prawdziwi bohaterowie – walczyli o życie kociąt do samego końca

Sebastian Szybowski, Miłosz Uruski oraz Marek Kowalczuk to nie tylko pracowici rybacy, ale także godni podziwu bohaterowie. Bardzo przejęli się losem kociaków i mimo trudnej sytuacji, starali się utrzymać maluchy przy życiu. Zawinęli kocie dzieci w ręczniki, osuszyli je i zaczęli szukać odpowiedniego miejsca na posłanie. Wykorzystali wszystko to, co mieli pod ręką – skrzynki rybackie wyłożyli miękkimi materiałami, następnie włożyli do nich butelki z ciepłą wodą, żeby ogrzać kocyki. Butelkę dla maluchów zrobili z dobrze umytej fiolki po olejku do papierosów elektronicznych. To właśnie do niej wlewali ciepłą wodę i cukier, bo dowiedzieli się, że krowiego mleka nie wolno podawać kociętom. Co więcej, karmili i doglądali kocięta nawet co godzinę! „Jak z dziećmi” – zaśmiał się jeden z mężczyzn.

Sztorm zatrzymał pomoc

Jednemu z rybaków udało się skontaktować z Fundacją Ogon Do Góry. Specjaliści instruowali rybaków, w jaki sposób mogą dalej walczyć o życie kociąt. Fundacja wysłała z pomocą swoich pracowników, żeby jak najszybciej zapewnić kocim niemowlętom specjalistyczną opiekę, ale niestety sztorm uniemożliwił sfinalizowanie akcji.

Kocie maluchy trafiły do inkubatorów

Po czterech intensywnych dniach walki o życie kociąt na morzu, rybacy wrócili na ląd. Stamtąd maluchy zostały błyskawicznie, na sygnale przewiezione do fundacji i trafiły do inkubatorów. Niestety, tak małe kotki w pierwszych dniach życia są narażone na choroby i śmierć. „Morskie kociaki”, chociaż wyjątkowo silne na początku, okazały się zbyt kruche. Po kilku dniach intensywnego nadzoru wszystkie kotki przegrały walkę o życie. Fundacja napisała poruszający wpis na swoim Facebooku:

W dniu dzisiejszym do rodzeństwa, do lepszej krainy powędrowała pozostała dwójka kociaków. Patrzą na nas z góry, spokojne, radosne i beztroskie. Ogromna strata, którą musimy opłakać, choć wiemy, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Każda minuta doby to była walka o ich życie… Dziękujemy jeszcze raz z całego serca załodze KOL148, która dołożyła wszelkich starań, aby uratować kociaki. Niejeden zostawiłby je na pastwę losu, za burtą. Pokazaliście więcej serca i empatii niż niejeden człowiek, który ma wszelkie narzędzia do pomocy! Wiemy, że również bardzo przeżywacie tę stratę…

Sebastian Szybowski, rybak, skomentował wpis:

Nie wiem, co mam powiedzieć, brak mi słów. Naprawdę przez te parę dni związałem się z tymi maluchami. Myśleliśmy, że będzie dobrze, a tu taki cios.

Chociaż historia „morskich kociaków” nie miała dobrego zakończenia, warto o niej mówić. To postawa rybaków jest w niej kluczowa. Niejeden nie przejąłby się losem kotków, szczególnie w tak trudnych warunkach. Mężczyźni, wykazując się wrażliwością i ogromnym zaangażowaniem pokazali, że w dzisiejszych czasach nadal są ludzie, dla których ważne jest niesienie pomocy tym najsłabszym. Mimo czterech trudnych dni, sztormu i braku podstawowych środków do opieki nad maluchami, rybacy zajmowali się nimi i karmili je najlepiej, jak potrafili. Oby więcej takich wzorowych postaw!

Zapisz się do newslettera Koty.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Autor: Natalia Borzuta
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments