Worek w worku, a w tym worku…


Pod drzwiami przychodni weterynaryjnej "Czeneka" w Oławie ktoś zostawił wiadro ze szczelnie zawiązanymi workami. Lekarka, kiedy je otworzyła, popłakała się.

Pod drzwiami przychodni weterynaryjnej „Czeneka” w Oławie ktoś zostawił wiadro ze szczelnie zawiązanymi workami. Lekarka, kiedy je otworzyła, popłakała się.

Przytłaczającą niespodziankę zostawiono 15 lipca, około godziny 10.00. Lekarz weterynarii Wiesława Adamska była pewna, że w wiadrze znajdują się zwierzęce zwłoki. – Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie pakuje w ten sposób żywego zwierzęcia – pomyślała.

– W gabinecie wyciągnęłam pakunek z wiadra. „Worek” łapał rozpaczliwie powietrze. Kiedy zaczęłam rozwiązywać solidnie zaciśnięte supły, miauknął cichutko i żałośnie. Po rozsupłaniu węzła gordyjskiego ostrożnie zajrzałam na dno, a tam… nie, nie zwierzę… Kolejne dwa worki. Większy na mniejszym. Również szczelnie związane i pozawijane.  Rozwiązałam je trzęsącymi się rękoma.

W środku były pięciotygodniowe maleństwo i około dwuletnia ciężarna kotka. Raczej nie są ze sobą spokrewnione. Kotka burczała na małego i uderzyła go. Zwierzęta były przerażone, zapchlone i głodne.

więcej