Purrfekcyjne zjednoczenie. Zaginiona kotka Chelsea wróciła po 14 latach


W głowie rodzi się wiele pytań: Gdzie była? Co robiła? Czy czuła się samotna? Kotka Chelsea po 14 latach rozłąki wreszcie wróci do domu!

Ta kotka z pewnością ma wiele do opowiedzenia – w końcu nie było jej w domu aż 14 lat! To kolejna historia – wcześniej pisaliśmy o kocie T2, o którym więcej przeczytasz TUTAJ – która ma szczęśliwe zakończenie. Rodzina ponownie zjednoczy się ze swoim pupilem po długiej rozłące. Co więcej, kotka Chelsea może poszczycić się naprawdę sędziwym wiekiem! Jakby nie było, nie każdy mruczek ma to szczęście, by dożyć 18 lat – zwłaszcza przebywając poza domem.

Kotka Chelsea uznana za zmarłą

Czarna kotka zniknęła, gdy miała 4 lata i chociaż rodzina próbowała znaleźć czworonoga na wszelkie możliwe sposoby, przez długi czas pozostawała bez żadnych wieści. Opiekunowie zwierzęcia ostatecznie pogodzili się ze stratą swojego pupila i uznali kotkę za zmarłą.

Tymczasem Chelsea błąkała się po ulicach Sydney. W końcu została znaleziona 20 kilometrów od miejsca, w którym zaginęła 14 lat wcześniej przez grupę zajmującą się ratowaniem zwierząt The Mini Kitty Commune. Jak wynika z postu na Facebooku:

Kot był odwodniony i głodny, a na jego sierści powstały liczne kołtuny.

Niespodziewana wiadomość

Odnaleziony kot został zabrany do kliniki weterynaryjnej, gdzie jeden z lekarzy odkrył, że „bezdomne” zwierzę jest oznakowane. To właśnie dzięki informacjom z chipa udało się namierzyć właścicielkę Chelsea, by móc przekazać jej wiadomość, której się nie spodziewała.

Byłam bardzo zaskoczona. To był chyba ostatni telefon, jakiego się spodziewałam. Wciąż trudno mi uwierzyć, że odnalazła się po tylu latach, jednak gdy zobaczyłam zdjęcia, od razu wiedziałam, że to ona – powiedziała Lee McKenzie, właścicielka kotki.

Rodzina nie przypuszczała, że Chelsea jeszcze kiedykolwiek stanie w progu swojego dawnego domu. Co więcej, jak na swój wiek, kotka jest okazem zdrowia.

Trudno stwierdzić, co Chelsea robiła przez ponad dekadę – to wie tylko ona – jednak Lee McKenzie twierdzi, że na pewno „wykorzystała wszystkie swoje dziewięć żyć”. W całej tej historii – zresztą, jak w wielu podobnych przypadkach – jedno jest pewne: kot miał możliwość powrotu do domu dzięki wszczepionemu chipowi.

Autor: Magdalena Olesińska