Zamknięte okienka w blokach z nakazu prezesa spółdzielni mieszkaniowej


Słupsk. Pewne osiedle. Pani Danuta opiekuje się bezdomnymi kotami, które żyją dziko w okolicy jej bloku. Twierdzi jednak, że nie wszyscy ją rozumieją. Czasem nawet jej to utrudniają.

Słupsk. Pewne osiedle. Pani Danuta opiekuje się bezdomnymi kotami, które żyją dziko w okolicy jej bloku. Twierdzi jednak, że nie wszyscy ją rozumieją. Czasem nawet jej to utrudniają.

– Na całej długości naszego budynku było uchylone jedno, jedyne okienko, z którego korzystały cztery uliczne koty, którymi się opiekuję – twierdzi pani Danuta. – Jednak zostało ono zamknięte przez administratora budynku na polecenie prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej. Jak podkreślił administrator, mieszkańcy bloku, szczególnie ci mieszkający na parterze, wywierali naciski na zarząd spółdzielni, by zamknąć to okienko. Twierdzili, że zimą w ich mieszkaniach temperatura obniżała się do tego stopnia, że pojawiał się grzyb. Nie chce mi się wierzyć, aby jedno uchylone delikatnie okienko spowodowało aż takie straty.

Prezes wzmiankowanej spółdzielni mieszkaniowej w Słupsku, twierdzi, że uchylone okienko piwniczne zimą bywają przyczyną sąsiedzkich konfliktów.

– Opłata za energię cieplną jest najwyższą składową kosztów utrzymania budynku. Dlatego staramy się je ocieplać. Nie wyobrażam sobie, aby okienko piwniczne mogło być otwarte bez przerwy, również przy minusowych temperaturach – mówi – Odczuliby to mieszkańcy z parterów, którzy musieliby więcej płacić za ogrzewanie swoich pomieszczeń.
Jeśli pani Danuta zadeklaruje, że okienko będzie otwierać tylko na jakiś czas i będzie sprzątać po kotach, sąsiedzi nie powinni mieć nic przeciwko temu.

W rozwiązaniu problemu chce pomóc szefowa słupskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. – Możemy tam postawić dwie budki dla kotów – Pojadę na ulicę Norwida i sprawdzę, gdzie moglibyśmy je postawić. Skontaktuję się też z prezesem spółdzielni, aby domówić szczegóły i uzyskać jego zgodę.

źródło: serwis głosu pomorza