Kobieta opłaciła operację plastyczną kota, bo „brzydko wyglądał”?

Mieszkanka miasta Nankin we wschodniej części Chin stała się obiektem ostrej krytyki po tym, jak rzekomo zleciła wykonanie korekty powiek u swojego kota.

Znęcanie się nad zwierzętami to nie tylko bicie i głodzenie. Formą okrucieństwa mogą być też działania teoretycznie zmierzające do upiększenia pupila. Według medialnych doniesień, pewna kobieta z Chin zleciła operację plastyczną u swojego kota, bo jej zdaniem „brzydko wyglądał”.

Zleciła operację plastyczną u kota, żeby go upiększyć?

Mieszkanka miasta Nankin we wschodniej części Chin miała zapłacić 10000 juanów (ok. 5500 zł) weterynarzom, żeby wykonali korektę powiek u jej kota. Plastyka powiek jest w Chinach bardzo popularna wśród ludzi. Podobne zabiegi mają uczynić oczy większymi i piękniejszymi. To jednak prawdopodobnie pierwszy opisany przez media przypadek, w którym – jeśli jest prawdziwy – tego typu modyfikację przeprowadzono ze względów estetycznych u kota.

Według informacji podanych przez Jiangsu Television, weterynarze wykonali nacięcia na kocich powiekach, by jego oczy stały się „atrakcyjniejsze”. Upubliczniono też zdjęcia przedstawiające okaleczone zwierzę – widać na nich, że jego powieki są opuchnięte i pokryte pooperacyjnymi szwami.

Nie tylko koty

Choć z naszego punktu widzenia sam pomysł wykonania podobnego zabiegu u kota jest szokujący, najwyraźniej w Chinach istnieje popyt na takie usługi. Pracownik kliniki weterynaryjnej Rupeng Pet Hospital w Nankin powiedział mediom, że tego typu operacje są szczególnie popularne wśród właścicieli psów, którzy zamierzają je wystawiać. Jednocześnie przyznał, że samo znieczulenie i gojenie pooperacyjne mogą powodować duży dyskomfort u zwierzęcia.

Wypowiadający się anonimowo weterynarz z innej chińskiej kliniki określił podobne operacje mianem „bezsensownych”, podkreślając, że ani on, ani żaden z jego kolegów nigdy nie zgodziliby się na zabieg u psa bądź kota bez wyraźnych wskazań medycznych.

Nie wszyscy komentujący zdjęcia eksperci wierzą, że taka operacja rzeczywiście mogła zostać przeprowadzona „na życzenie” opiekunki zwierzęcia. Dr Wu z AMC Animal Hospital przypuszcza, że faktycznym powodem zabiegu mogło być entropium – schorzenie, w wyniku którego część powieki jest zawinięta do wewnątrz, podrażniając gałkę oczną. Czy tak było w tym konkretnym przypadku? Bardzo chcielibyśmy w to wierzyć.

Fala hejtu

Sprawa opiekunki, która rzekomo zleciła operację plastyczną u kota odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Zbulwersowani internauci z całego świata ostro krytykują kobietę, nazywając ją „okrutną” i „obrzydliwą”. Pod jej adresem sypią się oskarżenia o znęcanie się nad kotem.

TO PRZEMOC! Powinni jej natychmiast zabrać tego kota. To powinno być karalne.

Zwierzę powinno zostać odebrane tej kobiecie. Weterynarza, który to zrobił, powinno się ścigać, a właścicielkę umieścić w szpitalu psychiatrycznym.

Weterynarz, który wykonał tę operację powinien natychmiast stracić licencję!

Chirurgia plastyczna zwierząt zyskuje coraz większą popularność na świecie. Z założenia ma jednak służyć poprawie jakości życia zwierząt, a nie ich upiększaniu. Najpopularniejsze zabiegi obejmują m.in. korekty nozdrzy u psów ras brachycefalicznych, które z powodu spłaszczonych pysków mają problemy z oddychaniem. To jednak coś zupełnie innego niż plastyka powiek u kota, który rzekomo miał mieć „brzydkie” oczy.

źródło: www.dailymail.co.uk

Autor: Agata Kufel