Kot zwiał na lotnisku – szukano go przez 3 tygodnie!

author-avatar.svg

Dorota Jastrzębowska

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Trzy tygodnie szukano kotki, która dała łapę z transportera na lotnisku w Bostonie. Kto i jak ją złapał? Warto znać takie sposoby, mogą się przydać!

kot na lotnisku pościg

Fot. Shutterstock / @Boston Logan International Airport/Facebook

Ostatnio jest sporo zamieszania na lotniskach: opóźnienia, zgubione bagaże... Niestety, coraz częściej cierpią z tego powodu także zwierzęta. Pewna kotka, która przyleciała z opiekunami z Frankfurtu do Bostonu, też padła ofiarą niedopatrzenia. Czy to z powodu uszkodzenia, czy przypadkowego otworzenia drzwiczek transportera, czarnej Rowdy udało się z niego wydostać i zaszyć gdzieś na terenie lotniska. To była ogromnie niebezpieczna przygoda. Budujące jest jednak to, ile wysiłku włożyło mnóstwo ludzi w to, by znaleźć uciekinierkę. Zajęło im to 20 dni!

Jak postępować w razie zgubienia kota? Media społecznościowe to nie wszystko

Co byście zrobili w takiej sytuacji? Oczywiście najczęściej, gdy ucieknie zwierzę, umieszczamy post w mediach społecznościowych. Ten sposób często się sprawdza. Czy jednak to wystarczy, by znaleźć zwierzę w tak specyficznym miejscu jak lotnisko? Rzecz jasna, może się zdarzyć, że zobaczy je przypadkowy podróżny. Większe jednak szanse na to ma pracownik lotniska, który spędza na nim codziennie wiele godzin. Przede wszystkim trzeba więc poinformować o zgubie takie osoby – i to nie tylko przez internet, bo nie wszyscy z niego na co dzień korzystają. I tak też zrobili opiekunowie kotki. Do poszukiwań włączyła się również bostońska organizacja Animal Rescue League.

Klatki łapki i kamery

W razie zgubienie zwierzaka zawsze warto poprosić o pomoc jakąś organizację prozwierzęcą. Osoby działające w takich organizacjach mają zwykle duże doświadczenie i pomocny sprzęt. Tak było i w tym wypadku. Na lotnisku rozstawiono klatki łapki, z nadzieją, że kotka się w którąś złapie. Takie klatki trzeba jednak regularnie sprawdzać, bo jeśli zwierzak do którejś wejdzie, będzie się frustrował, mimo że nie dozna żadnej fizycznej krzywdy. Na tak dużym obszarze z ograniczonym zasięgiem jest to trudne. Na szczęście pomógł inny sprzęt – kamery do rejestrowania dzikich zwierząt. Lotnisko to teren, na którym przedstawiciele fauny stanowią realne zagrożenie. Przykładowo ptaki, jeśli dostaną się do silnika samolotu, mogą spowodować katastrofę. Dlatego lotniska często mają kamery czy fotoradary do obserwowania dzikich zwierząt. W tym wypadku mogły one też uchwycić zaginioną kotkę. Wykorzystano również głośniki do puszczania nawoływań opiekunów – Rowdy w domu przychodziła na wołanie.

Jedzonko i znajome zapachy

Koty, które uciekły, często wcale nie odchodzą daleko. Czasem odnajdują się po latach w promieniu paru kilometrów. Są blisko, lecz ze strachu boją się wyjść z ukrycia. Tak też było i z Rowdy. Mimo kamer i poszukiwań, pokazała się dopiero w trzecim tygodniu od zaginięcia. To dowód na to, że nawet nie widząc efektów poszukiwań, nie wolno się poddawać. A oprócz zdobyczy techniki warto też wykorzystać stare sprawdzone sposoby. Opiekunowie kotki rozkładali w różnych miejscach rzeczy przesiąknięte swoim zapachem. Zostawiali jej też jedzenie – to właśnie przy misce znajdują się często wygłodniali uciekinierzy. Rozsypywali nawet jej ulubione smaczki – wszystko po to, by ich pupilka w końcu wyszła z ukrycia. I... rzeczywiście w końcu wyszła i dała się złapać. Co zadziałało? Pewnie wszystko po trochu. Ważne, że zrobiono, co było można, by uratować zwierzę.

Można znaleźć... inne zwierzę

Niestety, nie zawsze takie historie kończą się happy endem. Parę lat temu pisaliśmy o zaginionej w podobnych okolicznościach na warszawskim lotnisku kotce Łupinie. Wydawało się, że trudno o lepsze zakończenie: złapano kotkę, a wraz z nią małego kociaka. Opiekunka kotki postanowiła przygarnąć również malucha. Dwa dni po tym, gdy media ogłosiły te radosne wieści, właścicielka Łupiny zdementowała, że odłowione zwierzę okazało się obcym kotem. Wymizerowany wygląd i inne niż zwykle zachowanie mruczka kobieta przypisywała początkowo traumie, którą przeżył. Jednak złapana kotka nie miała czipa, którego posiadała Łupina. Na tej historii skorzystały jednak dwa wynędzniałe czworonogi, które przy okazji poszukiwań Łupiny znalazły dom. To też cenna wskazówka dla nas: jeśli przyjdzie nam szukać swojego pupila (tfu, tfu – odpukać!), miejmy oczy szeroko otwarte na inne zwierzęta potrzebujące pomocy, które spotkamy po drodze. Wiadomo: podczas poszukiwań jesteśmy uważni i mamy szansę dostrzec więcej zwierzęcej nędzy, niż na co dzień, gdy nie rozglądamy się tak bardzo wokół siebie...

Redakcja poleca:

1. Kocie sprawki! Dlaczego kot drapie?

2. Jak bezpiecznie bawić się z kotem? 6 przydatnych wskazówek!

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Dorota Jastrzębowska

Miłośniczka psów, szczególnie terierów. Obecnie opiekunka przygarniętej yoreczki Adelki, wolontariuszka opiekująca się kotami wolno żyjącymi w warszawskiej dzielnicy Ochota, była redaktor prowadząca czasopismo „Mój Pies i Kot".

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s