05.02.2022

Koci penis – po co tam kocurowi kolce i haczyki?

Nikoletta Parchimowicz

Nikoletta Parchimowicz

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Marcowanie się kotów niewiele ma wspólnego z romantycznymi zalotami czy miłosnymi uniesieniami powodującymi motylki w brzuchu. Dlaczego koci penis sprawia kotce taki ból?

koci penis

Fot. Shutterstock

Kocie zachowania związane z rozmnażaniem mogą wydawać się dość dziwne – nie tylko diametralnie różnią się od ludzkich, lecz także od psich. Kocie zaloty potrafią być hałaśliwe i gwałtowne. Czasami wręcz wyglądają jak walka i widokowi temu daleko od romantycznego obrazu miłości, jakim chcieliby go rozumieć i widzieć ludzie. Podczas aktu kotki często przeraźliwie krzyczą, a po wszystkim rzucają się na adoratora z pazurami. Dlaczego tak się dzieje? Otóż dla większości zwierząt seks jest po prostu bolesny. Winę za tę sytuację ponosi budowa męskich organów płciowych i nie inaczej jest u kotów. Koci penis jest zbudowany w taki sposób, że stosunek tych zwierząt musi być bolesny. Czemu matka natura tak okrutnie i naturalistycznie traktuje seks? Jaki to ma sens?

emiteo

Marcowanie

Marzec jest dla kotów ważnym miesiącem. Wszyscy znamy określenie „marcowanie kotów”. Niewiele ma to jednak wspólnego z romantycznymi zalotami czy miłosnymi uniesieniami powodującymi motylki w brzuchu. Wszystko zaczyna się od rui u samic. A ponieważ te są sezonowo poliestralne, czyli ich cykl płciowy zależy od natężenia światła i długości dnia, to najczęściej wszystko zaczyna się w lutym i trwa mniej więcej do czerwca. Aktywacja sezonowości rozrodczej ma związek z wydłużającym się dniem świetlnym. Oczywiście mowa jest o kotach wolnożyjących i niewykastrowanych. U kotów niewychodzących czas aktywności płciowej może trwać w każdym innym miesiącu roku i jest to spowodowane życiem w sztucznym środowisku, sztucznie ogrzewanym i naświetlanym. Dla kota zamkniętego w czterech ścianach wiosna trwa cały rok (dlatego też gubi sierść przez cały rok).

Kot wykastrowany nie przeżywa trudów okresu rozrodczego i nie produkuje kociąt, które następnie powiększają stadko bezdomnych. Nie musimy chyba mówić, jak ważna jest kastracja zarówno kotek, jak i kocurów. Tych wychodzących, ale również żyjących w domach.

Koci penis – bolesny stosunek

Koci penis posiada setki haczykowatych brodawek i zrogowaciałych wyrostków zbudowanych z keratyny, czyli tego samego budulca, co paznokcie czy pazury, które pozwalają mu gładko wejść w kotkę, ale znacząco utrudniają wyjście. I to właśnie budowa tego narządu płciowego jest powodem zawodzenia kotek w trakcie stosunku. Ewolucja wyposażyła bowiem kocura w penis pokryty czymś jak małe ostre łuski. Odchylają się one w taki sposób, że przy wyjmowaniu z pochwy drapią jej ścianki, co jest dla kotki bardzo bolesne. Samica po prostu cierpi. Brodawki te są zależne od testosteronu, tak więc zanikają w ciągu kilku tygodni od kastracji.

Mity o kotach

Mitem jest oczywiście to, że kastracja odbiera kocurom „męskość”. Kolejny mit to mus urodzenia przez kotkę chociaż jednego miotu, by mogła poczuć się spełniona. Do kopulacji pcha koty jedynie instynkt, który po zabiegu wycisza się. Daje to możliwość spokojnego, bezpiecznego i szczęśliwego życia. Nie zastanawiaj się – kastruj, dla dobra kota.

Taka natura

Jest to jednak konieczne z punktu widzenia natury. Stymulacja receptorów bólu u kotki w trakcie rui sprawia, że wytwarza się hormon uwalniający kilka komórek jajowych. Samice mają owulację indukowaną/prowokowaną. Czyli taką, która pojawia się dopiero po stosunku. U kotek komórka jajowa jest uwalniana około 24 godziny od kopulacji. Oznacza to, że ból, który pojawia się podczas stosunku, sprawia, że zapłodnienie jest w ogóle możliwe.

Jak to działa? Bodziec bólowy z pochwy jest przenoszony do mózgu i tam jest zamieniany na hormon, który w ciągu kilkudziesięciu godzin uwolni komórki jajowe. Aby stężenie hormonów było wystarczające, kotka musi spółkować co najmniej czterokrotnie. Im więcej stosunków, tym większe szanse na zajście w ciążę. Czasami w trakcie doby może dojść nawet do stu kopulacji – musi to być niezwykle wyczerpujące dla organizmu samicy. Kolejną rolą haczyków i kolców jest wyrzucenie z dróg rodnych kotki plemników innych samców tak, żeby to geny najsilniejszego zostały przekazane dalej. Koci penis działa zatem również jako miotełka.

To ciekawe

Dlaczego kotka spółkuje z tyloma partnerami? Tym sposobem w trakcie jednej rui (która jest dla kotek wyczerpująca tak samo jak poród i odchów młodych) w kocicy ląduje kilka materiałów genetycznych. Zwiększa to szanse na zdrowy i silny miot. A ponieważ badania pokazały, że odsetek wadliwych plemników jest u kotowatych dość spory – według różnych źródeł może wynosić od 20 do nawet 70 proc. – to takie rozwiązanie daje większe szanse na powodzenie zapłodnienia. Co ciekawe, jeszcze większy odsetek nieprawidłowych plemników obserwuje się u dzikich kotowatych, np. u gepardów czy lwów. U kotów domowych 4 na 5 miotów ma wielu ojców. W efekcie wielu stosunków kotka może być w ciąży z kilkoma kocurami jednocześnie i w jednym miocie może urodzić kocięta kilku różnych samców.

Kastruj!

Mówiąc o kocim seksie, mówimy o kopulacji podyktowanej hormonami i potrzebą przedłużenia gatunku. Nie mówimy o miłości czy o świadomym planowaniu rodziny! Koty nie czerpią ze stosunku żadnej radości, a samicom w dodatku sprawia on ogromny ból. Najlepsze, co możesz zrobić dla swojego pupila, to wykastrować go. Zarówno mowa tu o kotkach, jak i kocurach. Samice, których ruja nie zostanie zaspokojona, popadają w stan rui permanentnej – to stan wyniszczający kocie ciało i psychikę. Kotka staje się wtedy również bardzo podatna na choroby układu rozrodczego zagrażające jej życiu, takie jak nowotwory i ropomacicze, ale też przerost listwy mlecznej czy nowotwór gruczołu mlekowego. Z kolei wykastrowanie kocura chroni go przed chorobami jąder i gruczołu krokowego. No i oczywiście przed bezsensownym powiększaniu kociej populacji.

Zapisz się do newslettera Koty.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Podziel się tym artykułem:

Nikoletta Parchimowicz
Nikoletta Parchimowicz

Miłośniczka kotów, catsitterka, behawiorystka. Piszę o kotach od wielu lat. O ich naturze uczę się natomiast, odkąd pamiętam. Czuję z kotowatymi niesamowitą więź i porozumienie.

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s