Budki dla kotów – zaczyna się sezon

Chłodno, chłodniej, coraz bliżej zima. W wielu miastach zaczynają pojawiać się nowe budki dla kotów.

Połowa listopada to czas, gdy temperatury nocą zaczynają spadać w okolice zera stopni Celsjusza, na porządku nocnym są przymrozki, a gdzieniegdzie pojawił się już nawet pierwszy śnieg. Zmieniamy opony na zimowe, kupujemy cieplejsze ubrania i buty, i łaskawszym okiem patrzymy na koty wolno żyjące. Przynajmniej w teorii. Na początku na topie były uchylone piwniczne okienka, specjalnie po to, by koty mogły się schronić w piwnicach. Potem przyszedł czas oszczędzania energii, uszczelniania piwnic i zamykania okienek. Koty nie miały gdzie się podziać. Narodził się pomysł na specjalne budki dla kotów.

kot na ulicy
fot. Shutterstock

Od kilku lat temat stawiania specjalnych ocieplanych domków dla kotów stał się modny – z pożytkiem dla kotów. Coraz więcej budek dla kotów w polskich miastach, coraz większe zainteresowanie włodarzy miast, niestety nie wszędzie kocie domki budzą zachwyt. Dziś zajrzymy do trzech miast.

Budki dla kotów – Kalisz

W Kaliszu dobrze jest być kotem. Także wolno żyjącym. Miasto zaplanowało zakup specjalnych ocieplanych domków i karmy dla kotów wolno żyjących. Budki dla kotów będą wydawane w miejskich schronisku przy ulicy Warszawskiej. Na ten rok – podobnie jak rok temu – zaplanowano powstanie 20 podwójnych ocieplanych domków. Miasto wyda na ich zakup około 4 tysiące złotych.

Budki to nie jest jedyna forma pomocy, na jaką mogą liczyć koty miejskie w Kaliszu. Karmiciele kotów wolno żyjących mogą otrzymać karmę dla swoich podopiecznych, wydawana jest w biurze schroniska dla zwierząt bezdomnych.

Koty miejskie Kalisza mogą też liczyć na pomoc weterynaryjną – leczenie nagłych wypadków i kastracje w ramach programu zapobiegania bezdomności zwierząt. W tym roku Ratusz wydał 8 tysięcy złotych na sterylizacje, 3 tysiące na dokarmianie i 1 tysiąc złotych na leczenie kotów wolno żyjących. W sumie poddano zabiegom 34 kotki i 8 kocurów. Te liczby nie rzucają może na kolana, ale w przyszłym roku mają być znacznie zwiększone.

Jak to robią w Sieradzu

Władze miejskie Sieradza zaplanowały zakup 10 drewnianych domków dla kotów. Konstrukcje powstały w oparciu o informacje zebrane od karmicielek kotów, zatem powinny spełniać potrzeby wolno żyjących mruczków. Każdy domek jest solidnie ocieplony, ma dwa poziomy i 4 osobne wejścia.

Zamiast skupisk misek na trawniku, wolno żyjące koty będą miały swoje domki. Mieszkańcy unikną bałaganu pod oknami, koty nadal będą miały zapewnioną pomoc – podaje w komunikacie Urząd Miasta Sieradza.

Znane są już ich lokalizacje na terenie Sieradza. Na projekt i wykonanie domków miasto wydało 4,3 tys. złotych.

budki dla kotów/Urząd Miasta Sieradza/materiały prasowe
fot. Urząd Miasta Sieradza/materiały prasowe

Budki dla kotów – Świnoujście

Pierwsze budki dla kotów wolno żyjących pojawiły się w Świnoujściu rok temu. Część zakupiło miast, część – sponsorzy. W tym roku nowe domki pojawią się m.in. w Warszowie, na miejscu burzonej dawnej stołówki, która popadła w ruinę. Była ona miejscem, w którym mogły się schronić koty. I to o koty się bano, co z nimi po rozbiórce pustostanu? Przyjdzie nowe – nowe domki, solidne, ocieplane.

Ratusz zapowiada zakup kolejnych domków dla kotów, jeśli tylko będzie taka potrzeba.

Trzy polskie miasta, w których myśli się o kotach. Może podane wyżej liczby nie porażają wielkością, ale – są krokiem w dobrą stronę.

Autor: Joanna Nowakowska