Czy każda hodowla to hodowla?

Minęło już 10 miesięcy od kiedy funkcjonuje znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt. Zmiany na celu miały m.in. walkę z pseudohodwlami kotów i psów.

Ogłoszenia „pseudo” nadal pojawiają się w necie. Powstało też kilka „stowarzyszeń” i „klubów”  wydających własne rodowody kotom, ale z prawdziwymi rodowodami nie mają one nic wspólnego.

Zmieniona ustawa posiada niestety lukę, sprytnie wykorzystywaną – wystarczy zarejestrować firmę z własnym numerem KRS, nazwać hodowlę, zapisać się do „klubu”. Pseudohodowle mają się nadal dobrze – zarejestrowane właśnie w owych „świeżynkach” klubach i stowarzyszeniach kotów rasowych.

 

Jak odróżnić prawdziwą hodowlę od pseudohodowli?

Najprościej i najkrócej – po tym, czy hodowla należy do klubu zrzeszonego w uznanych światowych lub europejskich federacjach felinologicznych np. FIFe lub WCF. Wszystkie uznane organizacje felinologiczne zrzeszone są w WCC – World Cat Congress. Federacje mogą przyjmować nowych członków – nowe kluby – ale jest to proces długotrwały i podlegający skomplikowanym procedurom.

Rodowody to nie świstki papieru, które można wydrukować na byle drukarce. Prawdziwy rodowód sięga kilka pokoleń wstecz (a nie podaje tylko imiona rodziców). Jego wydanie podlega procedurom określonym w każdej federacji czy też klubie. Rodowód wydaje oczywiście klub, do którego należy hodowca.

Rodowód „stowarzyszenia kota rasowego” (eufemistycznie tak nazwijmy) nie jest prawdziwym rodowodem dokumentujacym pochodzenie kota, lecz papierkiem mającym dawać pozory iż kupujący kota, nabywa kota rasowego (rodowodowego). Tych rodowodów nie uzna żadna szanująca się międzynarodowa federacja felinologiczna.

Ilość miotów w roku, kociak opuszczający hodowlę w wieku od 12 tygodnia życia, dwukrotne szczepienia i dwukrotne odrobaczenia – to standardy objęte regulaminem klubu/federacji. Jeśli ktoś sprzeda nam kociaka rasowego młodszego niż 12 tygodni, bez książeczki zdrowia, bez rodowodu uznanego przez światowe i europejskie federacje, bez 2 szczepień i 2 odrobaczeń – powinno zapalić nam się czerwone światło – to nie jest prawdziwa hodowla.

Regulaminy uznanych klubów i związków felinologicznych zrzeszonych w FPL zabraniają sprzedaży kotów poprzez serwisy aukcyjne.

Znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt miała lepiej chronić zwierzęta oraz skuteczniej realizować program walki z bezdomnością zwierząt. Pseudohodowle nie zeszły do podziemia, nadal „produkują” nierasowe koty i psy.

Pozostaje mieć nadzieję na korektę nieścisłości Ustawy i edukować, że rodowód to nie zawsze gwarant rasowości kota – ważne, kto rodowód wydaje, czy uznany klub zrzeszony w WCC (czyli najczęściej w podległych WCC – FIFe lub WCF), czy też „firemka z roszczeniem do miana hodowli” należąca do „klubu kota rasowego”.