Czy kiedyś może zabraknąć kotów wolno żyjących?


Dzięki naukowcom wiemy już, kiedy mogą zniknąć z naszych miast wszystkie koty wolno żyjące.

Amerykanie obliczyli, że w ich kraju dziko żyje 80 mln tych zwierząt. W Polsce, jak się szacuje, jest 3-3,5 mln kotów wolno żyjących, a tylko 1,5-2 mln przebywa pod stałą opieką właścicieli.

Program TNR (złap-wysterylizuj-wypuść) jest realizowany w stosunku do kotów ulicznych w wielu krajach – koty są odławiane, poddawane kastracji i wypuszczane w miejscu, gdzie bytowały. Jest to najskuteczniejszy sposób na ograniczenie populacji tych zwierząt oraz zapobieganie bezdomności.

Czy kot miejski to szkodnik?

koty wolno żyjące w parku
fot. Shutterstock

W 2012 roku naukowcy z Univeristy of Georgia we współpracy z „National Geographic” przeprowadzili badania z zastosowaniem minikamer mocowanych domowym kotom wychodzącym. Doświadczenie pokazało, jak zaniżone były informacje o kocich ofiarach. Okazało się, że prawie co drugie upolowane zwierzę koty pozostawiają na miejscu zbrodni, pozostałe 30 procent zjadają, a jedynie co piątą ofiarę niosą do domu.

Jak chronić faunę przed kotami?

Naukowcy proponują najróżniejsze sposoby ograniczenia liczby tych zwierząt i tym samym ochrony przed nimi ptaków: od zakazu posiadania kotów na cennych ekologicznie obszarach lub w całych miastach, przez wprowadzenie obowiązku zakładania im dzwoneczków lub innych urządzeń ostrzegających potencjalne ofiary, trzymanie ich wyłącznie w mieszkaniach, po sterylizację.

Uczynienie kotów niezdolnymi do rozmnażania jest rozwiązaniem skutecznym – przyznają specjaliści – ale może okazać się nazbyt radykalne.

Naukowcy z Tufts University w Massachusetts przestrzegają, iż zbytnie ograniczanie populacji zdziczałych kotów może doprowadzić do ich całkowitego wyginięcia za około 11 lat. Wystarczy, że sterylizacji poddany zostanie co 3 kot, a skutki mogą być opłakane.

źródło: Newsweek