Czy kota da się nauczyć słowa „nie”?


Wszystko wskazuje na to, że jak najbardziej! Jeśli chcesz wejść na wyższy poziom kociarstwa, koniecznie zobacz, jak to zrobić!

Czy koty rozumieją ludzką mowę? To pytanie nurtuje nas nie tylko w wieczór wigilijny, ale i na co dzień, gdy musimy radzić sobie z niechcianymi kocimi zachowaniami. Czy kot rozumie, co do niego mówisz i celowo nie reaguje? A może twoje słowa zupełnie do niego nie trafiają… Dowiedz się, jak to jest z komunikacją kocio-ludzką.

Czy koty rozumieją ludzką mowę?

Opinie o tym, czy koty rozumieją ludzką mowę, są wśród badaczy podzielone. Niektórzy twierdzą, że reagowanie na pewne sygnały czy gesty to jedynie kwestia instynktu lub wyuczonych, mechanicznych zachowań. Naukowcy znajdujący się po drugiej stronie tej językowej barykady są zdania, że tego typu twierdzenie ujmuje kociej inteligencji, a temat jest o wiele bardziej złożony. Wiele zależy od tego, jaka definicja inteligencji zostaje przyjęta przez danego badacza.

Kanadyjski naukowiec Stanley Coren uważa, że inteligencja to nic innego jak zdolność uczenia się. W takim razie koty jak najbardziej ją posiadają i są w stanie opanować pewną ograniczoną liczbę sygnałów dźwiękowych spoza „repertuaru” dźwięków własnego gatunku. Badania przeprowadzone w Laboratorium Zachowań Zwierząt w Bar Harbor wykazały, że kot jest w stanie przyswoić i zapamiętać około 160 słów. Dla porównania – psy rozumieją 200-250 słów, a dwuletnie dziecko około 300.

Nie tylko słowa

Z każdym wysyłanym przez nas komunikatem wiąże się pewna doza emocji. Ma ona niebagatelny wpływ na zdolność rozpoznania przez kota kierowanej do niego informacji i sposób, w jaki na nią zareaguje. Razem ze słowem „nie”, „chodź” czy każdym innym, człowiek może przekazać mruczkowi niepotrzebny ładunek emocjonalny, na przykład negatywny. Efektem tego będzie zignorowanie przez kota słów, które są do niego skierowane lub wycofanie się z sytuacji. Jak zatem nauczyć kota rozumienia ludzkich słów i odpowiedniego reagowania na nie? Nie jest to takie trudne!

Jak nauczyć kota słowa „nie”?

Na początek należy zdać sobie sprawę, że uczenie kota słów lub poleceń nie ma prawie nic wspólnego z tym, jak uczy się psy. Koty przede wszystkim dużo słabiej reagują na komunikaty, które im wysyłamy. Nie angażują się w kontakt tak mocno jak psy i szybko się nudzą. Dlatego tak ważna jest złota triada pracy z kotem: konsekwencja, opanowanie i powtarzanie.

1. Wyraźny sygnał i opanowanie

Zaczynając pracę z kotem, musisz wiedzieć, że w kocich oczach (lub raczej uszach) to my – ludzie – jesteśmy niewdzięcznymi słuchaczami. Tak, dokładnie! Nasze możliwości odbioru komunikatów są bardzo okrojone w porównaniu z kocimi umiejętnościami. Koci język jest całkowicie odmienny od ludzkiego, nawet w kwestii przystosowania do nadawania komunikatów. Człowiek słyszy dźwięki o częstotliwości do 20 kHZ. Kot jest w stanie usłyszeć nawet do 65 kHZ! To ogromna różnica, która sprawia, że niektórych kocich sygnałów głosowych fizycznie nie słyszymy. Tym ważniejsza powinna stać się obserwacja i nauka czytania z ruchów kociego ciała. Kwestia natężenia i wyrazistości sygnałów oraz wypowiadanych przez człowieka słów ma jednak równie duże znaczenie dla mruczków.

Powiedzmy, że chcemy nauczyć kota słowa „nie”. Co powinniśmy zrobić, by komunikat stał się czytelny? Po pierwsze, nadawać go bardzo wyraźnie, dość głośno i w izolacji od innych sygnałów – tak, by kot mógł skojarzyć to słowo z daną sytuacją. Uwaga! Głośno nie oznacza tu agresywnie ani ofensywnie. Naładowany negatywną emocją przekaz może rozjuszyć kota, który tylko pogłębi niechciane zachowanie. W innym przypadku może się przestraszyć i wycofać, co zaowocuje szkodą dla waszej relacji.

2. Konsekwencja

Konsekwencja i precyzja w pracy z kotem jest szczególnie ważna. Znaczenia słów, których chcemy go nauczyć, nie przekażemy mu, używając na przykład innych słów. Musimy mu je dokładnie pokazać. Jak to zrobić? Przyjmijmy, że chcemy oduczyć mruczka drapania kanapy. Chcemy w tym celu wykorzystać słowo „nie”. Kiedy widzimy niepożądane zachowanie, natychmiast, zgodnie z powyższymi wskazówkami, komunikujemy kotu, że ma przestać. Nie kończymy jednak na słowie „nie”, musimy wskazać kotu, co może robić w zamian.

Dlatego kolejnym krokiem jest przekierowanie jego uwagi – najlepiej na obiekt, który może bezkarnie drapać. W ten sposób dochodzimy do porozumienia. Mruczek wie, że gdy drapie i słyszy „nie”, robi coś, czego nie powinien, ale jest miejsce, gdzie to zachowanie nikomu nie przeszkadza. Podobnie zadziała to w sytuacji z piciem brudnej wody ze zlewu. Po słowie „nie” kot zostaje przekierowany na miskę z czystą wodą, z której może, a nawet powinien korzystać.

3. Powtarzalność

Na niczym jednak spełzną te wysiłki, jeśli nie będą powtarzane systematycznie i konsekwentnie. Jeśli jeden z domowników będzie pozwalał na niechciane zachowanie, a inny starał się tego samego oduczyć, kot się zdezorientuje i nic z nauki nowych słów nie wyjdzie. To samo stanie się, gdy na jedno polecenie domownicy będą używać różnych słów, choćby „sio” zamiast „nie”. Oczywiście mruczek po pewnym czasie być może nauczy się obu komunikatów, ale nie będą one już tak czytelne.

Efektywne uczenie kota nowych słów

  • wyraźna artykulacja
  • odpowiednia głośność
  • brak ładunku emocjonalnego
  • przekierowanie uwagi
  • powtarzanie
  • konsekwencja

Czemu kociarz powinien nauczyć mruczka słowa „nie”?

Słowo „nie”, choć nacechowane tak pejoratywnie, jest niemal niezbędne w życiu każdego kociarza. Nie chodzi tylko o to, że może ono odwieść kota od nieakceptowanych przez opiekuna zachowań, choćby drapania mebli. Ma ono znaczenie przede wszystkim dlatego, że pozwala uchronić kota przed niebezpiecznymi dla niego zachowaniami i sytuacjami. Sprawnie reagujący na słowo „nie” kot zrozumie, że nie powinien gryźć roślin, które mogą mu zaszkodzić, wspinać się na wysoki parapet lub podchodzić do wentylatora. Przekonaliśmy cię, że nauczenie kota nowego słowa nie musi być wcale takie trudne? Nie czekaj więc i bierz się do pracy!

Autor: Julia Dzierżak