Dlaczego kot męczy myszy? To nie jest kwestia okrucieństwa

O tym, że koty polują na myszy, wie każde dziecko. Wychodzący czy niewychodzący – gdy tylko trafi się okazja, by pochwycić gryzonia, mruczek na pewno z niej skorzysta. Taka już jego natura i nikogo to nie dziwi. Co innego kocia skłonność do „zabawy” swoją ofiarą. Dlaczego kot męczy myszy, zamiast po prostu uraczyć się upolowanym posiłkiem?

Dobra mysz nie jest zła

To nie przypadek, że koty upodobały sobie akurat mięso myszy. Wszystko z uwagi na zawartą w nim wysoką dawkę aminokwasu tauryny, który jest kotu niezbędny do życia. Tak się jednak składa, że koci organizm nie potrafi wytwarzać go samodzielnie – mruczkowi pozostają więc jego zewnętrzne źródła. A to z kolei oznacza, że myszy muszą mieć się na baczności.

Ale skąd bierze się kocia skłonność do zamęczania złapanych gryzoni? Dlaczego nasz pupil „bawi się” nimi, doprowadzając nas do palpitacji serca, zamiast je po prostu zjeść? Przyjemność z samego procesu polowania – to jedno, ale bynajmniej nie jedyne wytłumaczenie.

dlaczego kot męczy myszy
fot. Shutterstock

Dlaczego kot męczy myszy?

W rzeczywistości koty mają konkretny powód, dla którego „znęcają” się nad swoimi ofiarami. Na zmianę łapiąc i puszczając wolno upolowanego, żywego gryzonia, kot zmusza zdobycz do szalonej walki o życie i intensywnego wysiłku. W konsekwencji w mięśniach myszy gromadzi się kwas mlekowy – podobnie jak ma to miejsce w naszych mięśniach podczas długiego biegu czy treningu. I to o niego tutaj chodzi.

Kwas mlekowy zmienia smak posiłku i ułatwia trawienie mięsa, modyfikując florę bakteryjną kociego układu pokarmowego. Dlaczego kot męczy myszy? Po prostu tak podpowiada mu instynkt – w ten sposób kot „przygotowuje” swój posiłek, by był smaczniejszy i bardziej odżywczy. Nie ma tu mowy o świadomym okrucieństwie, o które niektórzy tak chętnie – i, jak widać, pochopnie – posądzają polujące koty.

 Urodzony morderca? Raczej drapieżnik

Polowanie na myszy, zabawa ofiarą a następnie jej zjedzenie to typowo instynktowne zachowania każdego kota. Jeśli nasz pupil ma możliwość wychodzenia na zewnątrz – nie miejmy złudzeń, prędzej czy później przyniesie nam do domu na wpół żywą „niespodziankę”. I nie możemy mieć do niego o to żadnych pretensji – taka już jego natura.

Autorzy: Joanna Nowakowska, Agata Kufel