Dziecko i kot u weterynarza – na co zwrócić uwagę?


Choć uczenie dziecka odpowiedzialności za zdrowie pupila jest ważne i potrzebne, nie zawsze wychodzi na dobre samemu mruczkowi...

Kot i dziecko u weterynarza – o czym pamiętać, jeżeli udajemy się w takim składzie do lecznicy? Przedstawiamy garść wskazówek, na co zwrócić uwagę, aby wizyta odbyła się bez kłopotów – zarówno dla nas, dla kota, jak i dla lekarza weterynarii.

Poczekalnia u weterynarza

Przede wszystkim pamiętajmy, po co udajemy się do lekarza weterynarii i czemu służy jego zawód. Lecznica weterynaryjna to miejsce dedykowane zwierzętom i to one są tam najważniejsze. Dotyczy to zarówno naszego kota, jak i innych zwierzaków przebywających w poczekalni. Co to oznacza?

Nawet mimo dużego zainteresowania malucha wynikającego z miłości do zwierząt, nie należy pozwalać dziecku na bieganie od jednego oczekującego do drugiego. Wkładanie palców w transporter lub próby głaskania obcych pupili są niedopuszczalne! Większość tych zwierząt to chore, przestraszone stworzenia, prawdopodobnie zestresowane samą obecnością w przychodni. Trzeba to uszanować. O bieganiu po korytarzach kliniki czy hałasowaniu nawet nie wspomnimy – to dość oczywiste, że takie rzeczy nie mogą mieć miejsca.

Pozwólmy lekarzowi działać w spokoju

Szczerze? Najlepiej byłoby, gdyby dziecko zostało przed drzwiami gabinetu, gdy ty wchodzisz do niego z kotem. Zazwyczaj jednak nie jest to możliwe. Wówczas warto kierować się podstawową zasadą: najważniejsze jest dobro mruczka i spokój oraz możliwość działania weterynarza. Czy ktokolwiek z nas byłby zadowolony, gdyby podczas wizyty u specjalisty, na którą udaliśmy się ze względu na kiepskie samopoczucie, co chwilę coś rozpraszało lekarza i uniemożliwiało mu swobodną pracę? Zapewne nie.

Dziecko u weterynarza – na co NIE pozwalać?

Dla dobra mruczka i pozostałych zainteresowanych, nigdy nie pozwalajmy dziecku na:

  • dotykanie sprzętu medycznego,
  • rozpraszanie lekarza weterynarii poprzez zadawane co chwilę przez malucha pytania (poprośmy, by zapamiętał je i ewentualnie poprosił lekarza o wyjaśnienie na końcu wizyty),
  • nerwowe przemieszczanie się czy bieganie dziecka po gabinecie – najlepiej, by zajęło miejsce wskazane prze lekarza, by stamtąd obserwować całą wizytę.

Powyższe wskazówki leżą także w naszym interesie. Rozproszeni przez naszą pociechę, nie zawsze jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkie lekarskie zalecenia czy dopytać o nurtujące nas kwestie, które mogą być istotne z punku widzenia zdrowia kota.

Kiedy inni przeszkadzają…

A co zrobić, jeśli odwiedzamy weterynarza z naszym mruczkiem, zaś źródłem zamieszania w poczekalni i stresu futrzaka jest inne dziecko? Nie wahajmy się zwrócić uwagi jego rodzicom, ewentualnie poprośmy o pomoc osobę z obsługi (asystenta/-kę lekarza lub osobę obsługującą recepcję). Pamiętajmy – to wspaniale, gdy dziecko od najmłodszych lat uczy się odpowiedzialnej opieki nad futrzakiem, należy jednak przestrzegać przy tym pewnych zasad. Przychodnia weterynaryjna to miejsce stworzone dla zwierząt. Inni – dorośli i dzieci – powinni to uszanować.

A czy wy, wybierając się z kotem do weterynarza, zabieracie ze sobą dzieci? Jakie są wasze obserwacje? Czekamy na komentarze!

Autor: Marta Martyniak