Co dolega mojemu kotu?


Dobry wieczór,

 

podobno dobrze jest zasięgnąć kilku opinii, stąd zapytanie do Państwa ekspertów. Otóż mamy problem z naszym ukochanym kotem Stefanem. Przeszedł już 3 zapalenia trzustki w swoim życiu, ale zawsze wracał do formy (Pani Doktor mówiła, że mógł się już z taką predyspozycją do chorowania na trzustkę urodzić). Jakoś 3 tygodnie temu przestał normalnie jeść (tzn. jadł, ale zdecydowanie mniejsze ilości) i miał nawracające rozwolnienia. Przeszło mu to po kilku dniach (podawane było coś w rodzaju smecty).

Jednak mama, bacznie obserwując Stefana widziała, że nie jest do końca tak jak być powinno, więc wybrała się do weterynarza na kontrolę. Pani Doktor zrobiła USG (brak jakichkolwiek niepokojących zmian) oraz zleciła milion badań z krwi. Po ich otrzymaniu okazało się, że ma niedobór witaminy B12 (co dziwne, gdyż je bardzo dużo surowego mięsa) oraz kwasu foliowego. Wszystkie parametry (łącznie z nerkami) były prawidłowe. Sód, potas itp. również. Lekko był podwyższony wskaźnik zapalenia trzustki (fPL).

 

Dostał antybiotyk oraz kroplówki z B12. Raz było lepiej, raz gorzej, ale zaczął się kolejny dziwny problem, mianowicie Stefan zaczął dziwnie siusiać. Nie był to konkretny strumień, tylko takie kilka kropel, albo takie jedno małe siknięcie. Chodził często do kuwety i oddawał kilka kropel. Weterynarz powiedziała, że mamy go obserwować i zareagować jeśli przestanie w ogóle siusiać. Ok. 4 rano mama znalazła go skulonego w pokoju, w którym nigdy nie przebywał, więc spakowała go i szybko pojechała do dyżurnej kliniki weterynaryjnej. Pani weterynarz wykonała cewnikowanie. Stefan czuł się STRASZNIE w tym kołnierzu i cewniku. Chodził w nim jakby był po jakiś środkach halucynogennych i za wszelką cenę próbował zdjąć kołnierz. Nadal chodził co minutę do kuwety.

 

Pani weterynarz, która wykonywała zabieg powiedziała, że nie było żadnych kamieni, złogów itp. Obie Panie Doktor zastanawiają się, co jest nie tak (USG wykonywane kilka razy). Podobno cewka jest drożna, pęcherz zdrowy. Dziś miał wyjęty cewnik, ale nadal tylko posikuje, ale chociaż trochę je. Ogólnie to śpi przez cały dzień. Jeśli chodzi o stres, to nic nam nie przychodzi do głowy. Nie było przemeblowania, nie było wprowadzania nowego kota, nic się kompletnie w domu nie zmieniło.

 

Czy może Państwo mają jakiś pomysł? Zrobić rezonans? Są jakieś specjalistyczne badania? Podawany jest mu lek rozkurczający mięśnie przy cewce, czasami dostawał Relanium. Dzisiaj dostał również środek przeciwbólowy. Będę NIEZWYKLE wdzięczna za jakąkolwiek radę.

 

Pozdrawiam serdecznie

Niestety, trudno cokolwiek stwierdzić przez internet – opis problemów kota może wskazywać na występowanie kilku schorzeń, zupełnie od siebie niezależnych. Ze swojej strony możemy zasugerować zabranie kota do kliniki specjalizującej się w leczeniu tych zwierząt – o ile takowa jest dostępna w pobliżu państwa miejsca zamieszkania. Na pewno warto skonsultować się z kimś jeszcze, skoro dotychczasowe wizyty i badania nie pozwoliły na postawienie konkretnej diagnozy. Życzymy dużo zdrowia dla kocurka.

Autor: Redakcja