Idealny Dzień Kota według… kota!


Dziś 17 lutego - Międzynarodowy Dzień Kota. Jak najchętniej spędziłby go twój mruczek?

Wprawdzie każdy dzień należy do kota, ale raz w roku celebrujemy oficjalne święto naszych mruczących przyjaciół. To właśnie dziś jest ten dzień – Międzynarodowy Dzień Kota! Prawdopodobnie wielu z was z tej okazji planuje coś miłego dla swojego kota – nową zabawkę, jakiś smakołyk… My tymczasem spróbujemy „wejść w kocią skórę” i zastanowić się, jak powinien wyglądać idealny Dzień Kota według głównego zainteresowanego – kota 😉

Idealny Dzień Kota według… kota

  • Poranek

Budzę się w okolicach 5:00 rano, wypoczęty i gotowy do działania – rozkosznie przeciągam się na pustym łóżku, zaciągając pazurkami nową pościel. Człowiek jest już w kuchni i właśnie otwiera moją ulubioną puszkę świeżutkiej, aromatycznej karmy. Zanim zdążę powolnym krokiem dojść do mojej porcelanowej miski, śniadanie już czeka – tak właśnie zawsze powinno to wyglądać! Jem powoli, ze smakiem, kątem oka widząc, że człowiek sięga po poranną prasę – już wiem, co porobię za chwilę.

Lokuję się na rozłożonej gazecie – tak zabawnie szeleści! Widzę, że mój towarzysz chętnie by zaprotestował, ale ostatecznie tylko się uśmiecha – wie, że dziś jest Dzień Kota i wolno mi jeszcze więcej niż zwykle (czy to w zasadzie możliwe?). Chichoczę w duchu i przewracam się na plecy, pozwalając, by zaczął działać mój wrodzony wdzięk – niech i on coś z tego ma.

Teraz czas na odrobinę gimnastyki – widzę, że człowiek gdzieś zniknął (swoją drogą nie powinien oddalać się bez mojego pozwolenia), więc podchodzę do skórzanej kanapy. Jest nowa, świetnej jakości – obicie doskonale strzela pod moimi pazurkami. Bardzo dobry zakup, gdyby ktoś mnie pytał. Zdecydowanie ciekawszy niż ten żałosny kijek pokryty sznurkiem – człowiek mówi, że to mój drapak, ale nie ze mną te numery, ja wiem lepiej, co dobre. Wszak…

…koty zawsze wiedzą lepiej

  • Południe

Coś bym porobił, najlepiej nie sam. Już wiem, pójdę do człowieka – widzę, że właśnie rozłożył to swoje śmieszne, płaskie urządzenie. Wskakuję na stół i kładę się na samym środku tego czegoś – ciepłe! Ważniejsze jest jednak to, że teraz człowiek patrzy tylko na mnie i nawet drapie mnie za uchem. Mrrr, miło… Ale może już wystarczy – dostrzegam, że w zasięgu łapek leży ten fajny patyczek, co to zostawia ślady na papierze. Lubię go zrzucać ze stołu, zobaczmy… Tak, udało się! No to hop, lecę za nim – zdaje się, że przy okazji ze stołu spadło coś jeszcze, bo człowiek krzyknął cicho… Nieważne, ważne, że jest zabawa!

No i po zabawie, patyczek zniknął pod kanapą. Jestem zawiedziony, ale tylko odrobinę, bo dostrzegam jakiś ruch za oknem – trzeba to sprawdzić! Ha, to gołąb – ja mu pokażę, niech no tylko… Uch, już odleciał. No dobra, skoro już tu jestem, to popatrzę sobie trochę, co się dzieje na zewnątrz. A i ta poduszka na parapecie całkiem wygodna.

Co ten człowiek…?

  • Popołudnie

Jakoś tak usnąłem, sam nie wiem kiedy. Przez to wszystko nawet nie zauważyłem, że człowiek gdzieś sobie poszedł. Hm… W takim wypadku muszę sobie sam zorganizować jakieś zajęcie. Już wiem, dawno nie robiłem przeglądu kwiatków. O, proszę – tu jest świeża ziemia! Coś tam zakopali? Trzeba sprawdzić! Ojoj, ale hałas – przypadkiem zrzuciłem doniczkę. Kto to tak głupio tutaj postawił, nawet przejść normalnie nie można.

poczucie winy u kota
fot. Shutterstock

O, słyszę zamek w drzwiach – człowiek wraca! Coś niesie, co to takie duże, to na pewno dla mnie? Dalej, otwieramy, otwieramy! O rany, ile folii, ale super! Człowiek coś mi tu pokazuje… A, to dla mnie – nowiutkie, miękkie łóżeczko. E, zawracanie głowy – ten karton jest ZNACZNIE lepszy. To się nazywa prezent! To jest tak fajne, że nie jestem pewien, czy chce mi się teraz iść na obiad (właśnie podano). No, może ewentualnie…

Teraz czas na pieszczoty – wskakuję człowiekowi na kolana, niech się cieszy. Wystarczy pomruczeć i proszę bardzo, system głaskania już został aktywowany – dłoń przesuwa się po mojej jedwabistej sierści. Dobrze, tak dobrze, jeszcze tu, pod brodą poproszę… Zdecydowanie dobrze być kotem!

Zabawę czas zacząć!

  • Wieczór

Dobrze, idziemy do tego pokoju z moją kuwetą – oczywiście ja przodem, człowiek za mną. Popatrzmy, co on tu będzie robił… Aha, leci woda – już wiem, będzie siedział w tym dużym, śliskim pojemniku. Eeee, idę sobie stąd, już to widziałem. Drzwi zamknięte? Proszę otworzyć, no już! Dzięku… zaraz, czemu za mną zamykasz? Nie zamykaj!

Człowiek już wrócił (pomogłem mu się pospieszyć, drapiąc drzwi), zatem czas na kolację! Czekam, aż moja miseczka napełni się porcyjką tego wybornego dania z jagnięciną… Wspaniale, świeżutkie! Nie trzeba się dopominać, wszystko o czasie i z zachowaniem wszelkich standardów. Teraz tylko umyję sobie futerko i mogę iść zobaczyć, co jeszcze człowiek dla mnie dziś zaplanował. O, nowa wędka? Wspaniale, daj mi to, daj! Złapię!

dlaczego nie powinieneś bawić się z kotem na łóżku
fot. Shutterstock

Zbliża się 23:00, człowiek jest jakby mniej aktywny. Położę się obok niego na kanapie, niech mnie jeszcze trochę pogłaszcze. Odetchnę chwileczkę i zaraz będę gotowy, by rozpocząć właściwe świętowanie. O, człowiek idzie do pokoju z łóżkiem – czyli to tam odbędzie się dzisiejsza impreza! A zatem wszystkiego najlepszego dla mnie! Życzę sobie, by wszyscy ludzie wreszcie zrozumieli i zaakceptowali, że Dzień Kota jest codziennie. Przez cały rok!

Autor: Agata Kufel