Jesteś kociarą i cierpisz przez stereotypy z tym związane? Ta fotografka stara się to zmienić!


Dziewczyny (i chłopaki), koniecznie poznajcie tę kocio-kobiecą część internetu! Przecież kociary to po prostu fajne babki!

Kociara, cat lady, kocia mama… i wszystkie związane z tym stereotypy. Ciągłe ich wysłuchiwanie potrafi być męczące, prawda? Na szczęście amerykańska fotografka – BriAnne Wills – postanowiła powiedzieć „stop” powielanym wciąż mitom o miłośniczkach kotów. Dosyć starych panien i ostatniej złotówki wydawanej na żwirek czy saszety! Jej projekt pokazuje, że kociary to po prostu fajne babki, które mają swoje niezwykłe historie.

Projekt „Girls and their cats”

W 2015 roku BriAnne Wills rozpoczęła swój projekt, którego celem jest pokazanie, że kociara, kocia mama czy cat lady może być określeniem bardzo pozytywnym. Wills tworzy fantastyczne serie fotografii kotów i ich opiekunek. Do każdego zdjęcia dołączana jest historia kociary, którą ono przedstawia. Misją trwającej po dziś dzień inicjatywy jest, po pierwsze, ocieplenie wizerunku kocich mam, a po drugie – ma ona zachęcić do adopcji mruczków, którym koci rodzic może dać drugie życie, polepszając przy tym własne.

Maggie – niezłomna kociara

Są wśród nas ludzie, których hart ducha potrafi inspirować. Dla wielu stanowią oni wzór do naśladowania i autorytet. Za jedną z takich osób można uznać Maggie Freleng. Biorąc udział w projekcie BriAnne Wills, opowiedziała historię swoich dwóch kociaków – Daisy i Bandyty.

Bandyta

Bandyta to kociak, którego Maggie przygarnęła ze schroniska. Przyjechała tam, by zaadoptować małe kociątko, jednak los chciał inaczej. Na jej drodze pojawił się sześciomiesięczny, ślepy Bandyta. Gdy dowiedziała się, że z powodu niepełnosprawności nikt nie chce wziąć go pod swoją opiekę, pękło jej serce. Bez dłuższego wahania postanowiła dać dom ślepemu kociakowi, który od pierwszej chwili nawiązał z nią niezwykłą więź.

Nie mogę sobie wyobrazić życia bez niego. Czasem jestem tak szczęśliwa, że stanęliśmy sobie na drodze, że aż płaczę. Rozczula mnie codziennie na nowo. Mimo że nie widzi, zawsze poznaje mamę i znajduje drogę do moich ramion, kiedy chce się nocą przytulić.

Daisy

Tak Maggie opowiada o swoim Bandycie. Jednak to niejedyny członek jej kociego gangu. Mieszka z nimi także Daisy. Kotka, która trafiła do kobiety po tym, jak jej opiekunka rozwiodła się i nie mogła zatrzymać kici. Maggie uznała, że nie można skazać małej na schronisko, dlatego postanowiła ją przygarnąć. Po pewnym czasie okazało się jednak, że Daisy ma FIV… Jej nowa opiekunka była przerażona, jednak weterynarze szybko ją uspokoili. Daisy ma przed sobą długie życie, jednak musi pozostawać w domu. Stanowiło to zasadniczą trudność, ponieważ wcześniej mieszkała na wsi i opuszczała dom, kiedy tylko chciała. Przyzwyczajenie jej do przebywania w zamknięciu było dla Maggie nie lada wyzwaniem, jednak wytrwałość się opłaciła i teraz razem z Bandytą tworzą świetną drużynę.

Dana i koci rytuał

Dana Boyer opowiada fotografce o pewnym nawyku, który dzieli ze swoim czarnym mruczkiem. Codziennie po pracy, zaraz po powrocie do domu, kładzie się na kanapie i czeka, aż jej kot wskoczy na nią. Ten od razu zaczyna mruczeć i wtulać się w klatkę piersiową kobiety. Pieszczoty nie ustają, aż mrucząca przylepa uzna, że ma dość. Dana uważa, że to najlepsza terapia, która pozwala jej się odstresować i zrelaksować po ciężkim dniu. Nie od dziś mówi się przecież o dobroczynnym wpływie mruczenia. A co, gdyby zapomniała o codziennym rytuale lub nie miała na niego czasu? Jej koci towarzysz będzie podążał za nią i przypominał o sobie tak długo, aż dopełni swojego obowiązku! Ta więź jest naprawdę przepiękna.

Tych historii jest wiele…

W zebranych przez Wills historiach i wypowiedziach niemal zawsze powraca jedno zdanie. Wypowiada je prawie każda ukazana w projekcie kociara: „On/ona jest moim najlepszym przyjacielem i nie wyobrażam sobie życia bez niego/niej”. Każdy kot i każda kociara są wyjątkowi i wszyscy mają historię, która sprawia, że wierzymy im, gdy padają te słowa. Jeśli chcesz obejrzeć dotychczasowe efekty projektu „Girls and their cats”, koniecznie zajrzyj na TEGO INSTAGRAMA lub STRONĘ INTERNETOWĄ.

Aby rozbudzić twoją ciekawość, zapraszamy do krótkiej galerii przedstawiającej jedne z ciekawszych zdjęć.

View this post on Instagram

"In 2010, I was living in Brooklyn, but I would visit my mom in Harlem on occasion after work. My mom lived on the first floor and always had her window open without a screen. Sometimes random stray cats would jump through and enter her apartment. We would put them back out, since my mom already had two cats of her own. One day I found Hamlet, a Birman Ragdoll mix, in my mom's closet. We thought someone was missing this beautiful cat because he looked lost and confused. My sister and I first went to the ASPCA to surrender him, but they said they couldn't take him and we should go to Animal Care and Control (ACC). ACC was the one that picked Hamlet’s name. When they receive an animal, they look in a baby name book and choose a name based on the letter in the alphabet they’re on.⁠⠀ ⁠⠀ The lady at the front desk said, "Well we're up to the letter H….hmm, let's name him Hamlet." We were like, Oh ok. We were hoping someone would claim him, but 48 hours passed and no one did. ACC said I could adopt him if I wanted. I had three days to decide if I wanted to take him. I already had a cat and I wasn’t sure if I wanted two. Adoptions opened that following Monday at 10am. I took the day off from work to travel from Brooklyn to Harlem, where ACC is located and got there at 9am to sign the adoption papers. He’s been with me ever since.⁠⠀ ⁠⠀ As years passed and I started to travel more, I felt terrible leaving Hamlet alone in the apartment. My sister and friends would care for him while I was away, but I felt like he needed a companion. In 2017, I adopted Mozzie, a Nebelung, from a rescue in Petsmart. Grey is my favorite color, so seeing Mozzie was love at first sight. His long luxurious grey silky coat is such a sight to behold. They have two totally different personalities, but I can see a difference in Hamlet's attitude when I come home from vacation. He doesn't look sad anymore now that he has company." @latricegthompson ⁠⠀ ⁠⠀ #girlsandtheircats #catlady

A post shared by Girls and Their Cats (@girlsandtheircats) on

View this post on Instagram

“I’ve grown up with cats my entire life, however we all know it takes a special one to turn you into a true cat lady. My story starts with Ollie—charming, moody, clingy and distant. He was rescued from a possible hoarder and had to see the vet immediately to shave his matted, soiled fur. Now he’s as luxurious as they come. The first video I have of him, he takes two loose dollar bills and runs away with them in his mouth. It’s impossible to know his next move, which is his best quality. ⁠⠀ ⁠⠀ I found Tut through a special person (now friend) @rukasthecat who posted a photo of Tut (in rough shape) and under his photo was #jerseycity and I knew I had to meet him. Turns out we were only 10 blocks away, clearly destiny. His health was really sketchy, so he was a “foster to adopt” however we all know how that ends. Classic cat lady move. Ollie was cool with it so he stayed. Tut is pure magic. He brings light and smiles to every room he enters, and I truly believe he has special healing powers. He’s a rescue from Egypt, and thanks to Instagram I connected with the organization there that found him. ⁠⠀ ⁠⠀ I knew I wanted to save another cat like Tut and that’s where Nefi comes in. I asked if there were any girls that wanted to come to NJ, and I got a photo of a white fluffy girl with a zany expression and one flopped ear. This was my next cat. I was afraid that she wouldn’t be able to stand up to the boys here, but I was wrong. She came into this house swinging and let them know immediately the queen had arrived. It’s really interesting having three alpha personalities but it works. ⁠⠀ ⁠⠀ Both Nefi and Tut are deaf but communicating with them came very naturally. We have a few key signs (‘dinner’ and ‘please don’t scratch that’) and they know every facial expression I have. It’s truly a perfect cat equation. A friend once said the cats set aside their differences for the love of me which always gives me a giggle. I truly can’t imagine going through life without them, and the silver lining to this pandemic is spending more time with them even though we all know they’d prefer I was at work so they can destroy my home in peace. ”⁠⠀ ⁠⠀ Submittted by @rox.r

A post shared by Girls and Their Cats (@girlsandtheircats) on

View this post on Instagram

"Scully is honestly the light of my life. She’s been my best buddy and my emotional support through some of the worst times for me, and I will be forever grateful for that. My college roommates found her as a tiny kitten abandoned in an AutoZone parking lot nearly six years ago, and brought her home. We weren’t supposed to have a cat, so we harbored her illegally for about seven months until our landlord found out and fined us $1000. Oops. It was worth it though.⁠⠀ ⁠⠀ Since she was raised in a big college apartment with tons of people always coming and going, she acts more like a dog than most cats I’ve known. She isn’t afraid of most strangers (although when she does hide from one, I immediately distrust that person). She loves belly rubs, being picked up, and hanging out in the bathroom sink. She’s VERY vocal. She has a lot of opinions and makes sure you know them all.⁠⠀ ⁠⠀ She was so tiny when we found her, and covered in fleas. My roommates were all busy elsewhere so it fell to me to deal with it. I gave her a bath in the sink with the flea shampoo, which was a traumatic experience for both of us and I think cemented our bond together.⁠⠀ ⁠⠀ I went through a really rough bout of depression my third year of college, and Scully always seemed to know when I was the most upset. I’d often find her curled up on my bed, or wake up from a depression nap to see her sleeping on the pillow next to me. We just had a bond, which is how I ended up taking her with me when my friends and I all parted ways after graduation.⁠⠀ ⁠⠀ She makes me laugh constantly, and 90% of my camera roll is photos of her looking either goofy or adorable. She’s not much of a cuddler now that she’s older, but once in a blue moon she’ll snuggle up to me still—usually when she’s too tired to move if I sit down next to her, or if I’m eating cereal and she wants a bite.⁠⠀ ⁠⠀ I honestly couldn’t imagine life without her, and I’m so glad my friends and I decided to illegally keep the tiny, fearless orange furball." ⁠⠀ ⁠⠀ Submitted by @lizziejacklyn⁠⠀ ⁠⠀ Lizzie Benson is a brand and web designer who lives in Chicago with her ginger kitty and her partner.⁠⠀ ⁠⠀ #gatcsubmission

A post shared by Girls and Their Cats (@girlsandtheircats) on

Przejdź dalej, by zobaczyć kolejne zdjęcia.

Autor: Julia Dzierżak