Kocie „tragedie” życiowe, czyli „jak możesz mi to robić?!”

Poznasz je po głośnych wrzaskach, nawoływaniach, miaukach i ogólnych pretensjach. Prawdopodobnie usłyszą o nich również sąsiedzi...

Niektórzy z nich, o ile są wrażliwi na krzywdę zwierząt, słysząc zawodzenia mogą pomyśleć, że maltretujesz swojego pupila. Jednak prawda przedstawia się zgoła inaczej, a raczej – jest inna dla ciebie, a inna dla twojego mruczka. Oto 10 częstych sytuacji, które w oczach pupila jawią się jako prawdziwe kocie tragedie. Jak głosi popularny żart internetowy: „czas wzywać TOZy!”

Tragedia nr 1: Matka NIE wstaje o 5 rano

Szok, niedowierzanie, rozpacz. Już od 4 rano robię wszystko, by zwlec z łóżka tę leniwą istotę! Tymczasem ona nadal śpi… Wrzaski, gryzienie w stopy, powolne deptanie po człowieku – nic nie przynosi rezultatów! Domagam się uwagi! Przecież głośno krzyczę! Jestem tak bardzo ignorowany… Wezwijcie ludzi, którzy zainterweniują – tu rozgrywają się prawdziwe kocie tragedie!

Tragedia nr 2: Matka zabiera do weterynarza

To traumatyczna sytuacja, o której mówienie przychodzi mi naprawdę z trudem. Matka zabiera mnie w miejsce, którego nie cierpię. Twierdzi, że to dla mojego dobra. Nie zgadzam się z tym. Kłują, oglądają zęby, wyginają i – co gorsza – twierdzą, że tego potrzebuję. Krzyczę ile sił w płucach. Nikt mnie nie słucha. Tylko ci z organizacji pro zwierzęcych by zrozumieli… Na koniec, po powrocie do domu, matka daje mi coś dobrego do jedzenia. Co więcej, mówi, że to nagroda. Szkoda tylko, że zupełnie nieadekwatna do moich przejść!

Tragedia nr 3: Matka chce zająć miejsce, które należy do kota

To moje miejsce! Moje i tylko moje! Co z tego, że to fotel, który jest niezbędny do pracy przy komputerze? Odbierają mi moją przestrzeń. Nie szanują mnie. Czy naprawdę nikt nie rozumie, że zawsze leżę tu tylko ja? Nie interesuje mnie kilka posłań, które dla mnie przygotowano! Nawet ten karton, który zazwyczaj bardzo lubię, obecnie mnie nie interesuje… Spotkała mnie dziś tragedia. Co na to stowarzyszenia ratujące biedne koty? Z pewnością jestem jednym z nich! Dajcie mi tylko numer telefonu!

Tragedia nr 4: Matka odmawia kolejnej kolacji

Proszę i proszę… Nie jadłem nic od godziny! Tymczasem człowiek mruczy coś pod nosem o nadwadze i problemach zdrowotnych. Słyszę, że trzeba ograniczyć mi jedzenie. Nie bardzo rozumiem. Znowu cierpię i domagam się właściwego traktowania.

Tragedia nr 5: Matka wygania osę z domu

Akurat świetnie się bawiłem! Do domu wpadło coś, co bzyczało i miało paski. Tymczasem nie tylko zostałem ewakuowany do drugiego pokoju, ale kiedy wróciłem – ani śladu po mojej ofierze. Ogólnie rzecz biorąc, uważam to za skandal. Odebrano mi możliwość zabawy. Czuję się oszukany. Obrońcy praw zwierząt na pewno przyznają mi rację.

Tragedia nr 6: Matka szczotkuje kotu brzuch

Tortury. Jestem torturowany! Błagam, pomóżcie! Kłaki? Czym są kłaki? Co chwilę słyszę to słowo, gdy jestem zmuszany przez całą minutę do szczotkowania mojego brzucha. Dlatego ogłaszam strajk. I krzyczę. Może ktoś mnie usłyszy…?

Tragedia nr 7: Matka nie chce iść na spacer

Czy zrobiłem coś złego? Czym zasłużyłem na ten los? Już od godziny proszę o trzeci spacer tego dnia. Czy to tak wiele? Czego tu nie rozumieć? Krzyczę pod drzwiami tak długo, bo tak bardzo kocham spacery po trawie, nowe zapachy, obserwowanie ptaków na żywo… Nie proszę o wiele. Matka mówi coś o prezentacji, którą musi skończyć. I dodaje, że jutro na pewno pójdziemy znowu. Nie rozumiem. Czuję się opuszczony. Co więcej, nie interesują mnie nawet chrupy. Żądam wezwania odpowiednich władz, które zrozumieją moją straszną sytuację i przeprowadzą interwencję!

Tragedia nr 8: Matka wie, że widzę ptaka na drzewie i nie mogę go złapać!

Przecież go widzę! Siedzi niedaleko, na drzewie! Dostrzegam go przez szybę, a czasem nawet słyszę, gdy okno jest otwarte. Tymczasem – oddziela mnie od niego jakaś dziwna siatka! Zdejmijcie ją! W jaki sposób mam go dosięgnąć? Niech mi ktoś pomoże, dzwońcie po pomoc… Matka twierdzi, że kilka gonitw za piórkiem i dobre jedzenie na koniec takiego polowania sprawia, że czuję się dobrze. Zgadzam się, ma rację. Ale nadal twierdzę, że kiedy sobie czegoś życzę… Należy wezwać tych, którzy staną w mojej obronie. Takie tragedie przeżywam codziennie. Czy to sprawiedliwe? Powiedzcie sami!

fot. Shutterstock

Tragedia nr 9: Matka zamyka drzwi od łazienki

To jakiś żart? Nie od dziś wiadomo, że zawsze chcę siedzieć po drugiej stronie drzwi. Nie interesuje mnie ulubione hasło matki: „odrobina świętego spokoju”. Raczej po raz kolejny czuję się ignorowany. Nic więc dziwnego, że krzyczę, by wezwać pomoc – niech ludzie interweniują!

Tragedia nr 10: Matka nie zgadza się na skakanie po zasłonach

Kolejny kłopot w naszej relacji. Umówmy się – przecież mieszkam u siebie. Skaczę, próbuję się wspinać, a regularnie jestem z moich (!) zasłon zdejmowany. Czym zasłużyłem sobie na ten los? Niczym! Dlatego urządzam bunt. Co więcej, niech wszyscy wiedzą, że w tym domu ogranicza się moje podstawowe kocie prawo – do robienia tego, co chcę i kiedy chcę! Czym są kocie tragedie, jak nie tym?

Jakie są kocie „tragedie” waszych pupili?

Jak sądzicie – kiedy wasze koty najchętniej poprosiłyby o pomoc towarzystwa interweniujące w obronie praw zwierząt? 😉 Czekamy na wasze spostrzeżenia w komentarzach!

Autor: Marta Matyniak