Dlaczego mój kot czeka na mnie pod drzwiami?

Wchodzisz do domu, a tam już od progu wita cię ukochany mruczek. Czy faktycznie nie mógł się doczekać twojego powrotu?

Kiedy wracamy do domu po długiej nieobecności, mamy nadzieję, że u progu drzwi przywita nas kochający mruczek . I tak zwykle się dzieje. Bywają takie koty, które nawet nie dadzą spokojnie wejść do mieszkania, bo od razu przechodzą do powitalnego rytuału – ocierają się, wiją i miauczą. Czy mruczki rzeczywiście nie mogą doczekać się naszego przyjścia do domu? Czy kot czeka na mnie pod drzwiami, bo tęsknił czy może chce skorzystać z okazji i… czmychnąć na dwór?

kot czeka przy oknie
fot. Shutterstock

Kot czeka na mnie pod drzwiami, bo…

Koty są niezwykle spostrzegawczymi zwierzętami. Zdaje się, że doskonale wiedzą, kiedy jest pora na obiad, o której wstajesz czy kładziesz się spać i wreszcie, kiedy wracasz do domu. Zwłaszcza, jeśli każdy twój dzień wygląda tak samo.

Koty mają też niezwykle dobry słuch i są w stanie rozpoznawać różne dźwięki. Mogą usłyszeć odgłosy zwiastujące nasze przybycie do domu – dźwięk domofonu, kroki na klatce, samochód na podjeździe czy po prostu odgłos przekręcanych kluczy w drzwiach. Z biegiem czasu uczą się, że te wszystkie dźwięki są zapowiedzią naszego powrotu. Ponadto mruczki rozpoznają nasz unikalny zapach. Kiedy odwiedzają nas znajomi, to nie zawsze tak chętnie podbiegają do drzwi, by sprawdzić, któż to przyszedł do „ich” mieszkania (nie tyczy się to bardziej śmiałych i ciekawskich kotów).

Dodatkowo koty są bardzo podekscytowane twoim powrotem do mieszkania, bo kojarzą go z porą jedzenia. Niektórzy twierdzą też, że mruczki czekają pod drzwiami, ponieważ… chcą skorzystać z okazji, by czmychnąć na klatkę schodową lub na podwórko.

kot wygląda zza drzwi
fot. Shutterstock

Kot, który nie wita cię po przybyciu do domu

Wielu kociarzy twierdzi, że starsze koty, które mieszkają ze swoimi opiekunami już od wielu lat i tym samym doskonale poznały ich rutynę, rzadziej wyczekują pod drzwiami, by ich powitać. Uzasadniają to tym, że nie odczuwają one już potrzeby sprawdzenia i upewnienia się, czy faktycznie przyszedł ich człowiek.

Taki kot czuje się na tyle swobodnie, że prawdopodobnie myśli „mój opiekun często wraca do domu właśnie o tej porze, więc wiem, że to on”. Dlatego nie spieszy się do drzwi jak za dawnych czasów – oczywiście nie każdy kot tak ma. A my? No cóż, czujemy się trochę osamotnieni, kiedy nasz kochany futrzak nie wita nas od samego progu.

A czy twój kot za każdym razem czeka na ciebie przy drzwiach?

Autor: Magdalena Olesińska