Te dane łamią serca kociarzy! Okazuje się, że koty to urodzeni mordercy


Zapewne nie zdawałeś sobie sprawy z tego, jak duży wpływ na środowisko wywiera twój kot. Ale liczby nie kłamią!

Zastanawiałeś się, kiedy udomowiono koty? Stało się to około 9,5 tys. lat temu. Ten imponujący czas, który mruczki przeżyły u boku człowieka, nie zdołał jednak całkowicie zdławić ich naturalnych instynktów i zachowań. Nasze domowe koty to drapieżniki, których podstawowym pokarmem jest surowe mięso. Co za tym idzie, w ich naturze leży to, co będzie dzisiejszym tematem – polowanie.

Wielu z was powie: krąg życia, zew natury. Trudno się nie zgodzić. Nie mamy żadnego prawa osądzać naszych kocich towarzyszy za to, że natura pcha ich do łowów. Jednak jako odpowiedzialni opiekunowie, kociarze XXI wieku, musimy zdawać sobie sprawę z pewnych realnych zagrożeń, które wynikają z naturalnych instynktów mruczków. Coraz większa liczba naukowców z całego świata zwraca uwagę na negatywny wpływ, jaki kocie polowania wywierają na środowisko. Co dokładnie im zarzucają i jakie rozwiązania proponują? Dowiedz się już teraz!

Jaki wpływ wywiera na środowisko kot, który poluje?

Badacze alarmują, że koty domowe są realnym zagrożeniem dla wielu gatunków kręgowców, występujących w ich otoczeniu. Jest to poważny problem, zważywszy na to, że wiele z kocich ofiar to gatunki chronione lub zagrożone wyginięciem. Najbardziej narażone na kocie ataki są zwierzęta, które żyją w ich najbliższym sąsiedztwie, między innymi wróble, mazurki czy zakładające swoje gniazda na ziemi pliszki. Ptaki padają ofiarą kotów najczęściej wczesną wiosną, natomiast jesienią muszą mierzyć się z nimi drobne gryzonie. Największy problem stanowią koty na terenach wiejskich. Tam najczęściej pozostawione są one bez opieki i żyją dziko lub przy domu.

Dlaczego kocie polowania są aż takim problemem?

To, że kot poluje, ma realny wpływ na funkcjonowanie ekosystemu. Zmiany w nim zachodzące najlepiej widoczne są w badaniach lokalnych. W samej Kanadzie koty zabijają co roku od 100 do 350 milionów ptaków. Na polskiej wsi jest to 583,4 miliona ssaków i 8,9 miliona ptaków w skali roku. Nie ma wątpliwości, że tak duże liczby mają wpływ na stan lokalnej fauny i flory. Wiele z gatunków narażonych na ataki kotów to zwierzęta związane z krajobrazem rolniczym.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, duży odsetek kocich ofiar stanowią młode ptaki. Wpływa to bezpośrednio na kondycję poszczególnych gatunków. Jeśli znikają silne i młode osobniki, populacja narażona zostaje na wyginięcie. Podejrzewa się też, że stres wywoływany u ptaków bliskim sąsiedztwem kotów zmniejsza ich płodność i przyczynia się do trudności w odbudowywaniu populacji.

Dlaczego mruczki polują?

Wiele osób może negować te spostrzeżenia, opierając się na założeniu, że instynkt łowiecki kotów udomowionych jest dużo mniejszy niż u dzikich zwierząt, przez co nie mogą one wyrządzać realnych szkód. Jest w tym ziarno prawdy. Faktycznie, kot domowy zabija mniej zwierząt niż przedstawiciel dzikiego gatunku. Jednak statystyka jest nauką nieubłaganą i nietrudno dzięki niej zweryfikować stosunek ilości kotów domowych do ich ofiar. Australijscy badacze obliczyli, że w tamtejszych miastach i wsiach przypada 40-70 kotów na 1 kilometr kwadratowy! W buszu jest tylko jeden dziki kot na 3-4 kilometry kwadratowe. I chociaż koty dzikie zabijają więcej kręgowców niż koty domowe, to liczba ich ofiar jest proporcjonalnie do ilości kotów wolno żyjących mniejsza.

Kotów żyjących przy ludziach ciągle przybywa. Budzi to niepokój osób zajmujących się problemem – nie bójmy się tego słowa – ich polowań. Jedną z kluczowych kwestii w Polsce są koty wiejskie. Nierzadko są one przygarniane w charakterze „odkurzaczy” na myszy lub inne szkodniki. Ich opiekunowie przywiązują nie dość uwagi do sposobu ich żywienia. Często karmią je resztkami lub nie karmią wcale, by skłonić do częstszych polowań. Taka sytuacja jest nie do przyjęcia nie tylko ze względu na nieodpowiednie traktowanie samych kotów jak, i przyczynianie się do szkód, które wyrządzają.

Kociarze! Co robić, gdy kot poluje?

Najlepsze co my, odpowiedzialni koci opiekunowie możemy zrobić, to starać się zwiększać świadomość. Nie bójmy się zwracać uwagi na niekontrolowany wzrost populacji kotów bezdomnych czy wiejskich. W ramach krzewienia wiedzy można robić rzeczy najprostsze, na przykład udostępniać informacje o darmowych sterylizacjach czy podejmować grzeczne pogawędki z sąsiadami, którzy nie pilnują swoich kotów. Ponadto sami powinniśmy troszczyć się o to, by koty w naszym otoczeniu były odpowiednio odżywione i by ich instynkty łowieckie zaspokajali ludzie podczas zabawy.

Wielu badaczy postuluje ustanowienie prawnych regulacji dotyczących kwestii kotów wychodzących. Niektórzy życzą sobie, by zakazać tego obyczaju i obciążać właścicieli za samowolne spacery kotów. Motywują oni swoje stanowisko troską o mruczących łowców. Według nich trzymanie kotów w domach rozwiązałoby wiele innych problemów, na przykład zapadanie na choroby odzwierzęce, uleganie wypadkom lub niekontrolowane powiększanie się populacji. Jednak, jak wiadomo, jest to temat drażliwy i wiele osób mogłoby uznać podobny przepis za godzący w prawa zwierzęcia.

Lepsze jutro

Niezależnie od tego, jaki stosunek żywimy do kwestii kotów wychodzących, powinniśmy bezdyskusyjnie zgodzić się, że kocie polowania stają się w obliczu dokonujących się na naszych oczach zmian klimatycznych kolejną kwestią problematyczną. Nie bójmy się mówić o tym otwarcie i pozytywnie przeciwdziałać szkodliwemu działaniu naszych pupili. Przede wszystkim bądźmy świadomi i sami uświadamiajmy! Będzie to nasz pierwszy krok w stronę lepszego jutra dla nas i naszych mruczków.

źródło: National Geograpfic, Nauka w Polsce

Autor: Julia Dzierżak