Kot zamiast myszy przyniósł swojemu panu… narkotyki

Nietypowy "prezent" solidnie wystraszył kociego opiekuna.

Nie od dziś wiadomo, że koty lubią od czasu do czasu przynosić swoim opiekunom prezenty – celują w tym zwłaszcza koty wychodzące. Zwykle są to martwe (lub półżywe) gryzonie i ptaki, choć zdarzają się też oryginalniejsze podarunki (jak np. kwiaty). Czasem jednak kocie zbieractwo przybiera niebezpieczne formy – na własnej skórze przekonał się o tym pewien Brytyjczyk, którego kot przyniósł narkotyki. I to w znacznej ilości.

Niebezpieczna zdobycz

O zaskakującej sytuacji poinformowali policjanci z hrabstwa Sommerset, którzy opublikowali na Twitterze fotografię kociego „łupu”. Torebka wypełniona zawiniątkami pełnymi nielegalnych substancji została przyniesiona przez mieszkańca St Paul, który pewnego poranka znalazł ją w… kocim legowisku. Obok podejrzanego pakunku beztrosko spał zwinięty w kłębek mruczek. Gdy mężczyzna zobaczył zawartość reklamówki, przerażony skontaktował się z policją.

Funkcjonariusze potwierdzili jego obawy, stwierdzając, że w woreczkach znajdują się tzw. „twarde” narkotyki – najprawdopodobniej kokaina i heroina. Kocią „zdobycz” oddano do szczegółowej analizy. Wiadomo jednak, że są to narkotyki zaliczane do „grupy A” – w Wielkiej Brytanii za ich posiadanie grożą surowe kary. Nic dziwnego, że właściciel niesfornego kota w popłochu udał się złożyć wyjaśnienia odpowiednim służbom.

Kot przyniósł narkotyki – skąd je wziął?

Cóż, tego możemy się (razem z właścicielem kota) tylko domyślać. Najprawdopodobniej znalazł je „gdzieś” na ulicy. Swoją drogą trudno się w tym momencie nie zastanawiać, po jakiego typu zaułkach musi przechadzać się ten mruczek… Tym razem „upiekło się” i kotu, i jego panu – policja poinformowała, że w związku z tą sprawą nikogo nie zatrzymano, nie postawiono też żadnych zarzutów. Nie bylibyśmy jednak zaskoczeni, gdyby po tej sytuacji Brytyjczyk w przyszłości znacząco ograniczył swobodę wychodzenia swojemu czworonogowi.

Choć ta historia może wydawać się zabawna (przynajmniej w pewnym sensie), w rzeczywistości niewiele brakowało, by doszło do tragedii. Wystarczyłoby, by kot przegryzł woreczki i choćby polizał którąś z niebezpiecznych substancji… Na ulicy czyha wiele zagrożeń – jak widać nie tylko psy i samochody. Warto o tym pamiętać, zanim pozwolimy kotu na wyjście z domu.

Autor: Agata Kufel