Kot, który utknął na drzewie, sam zszedł po strażackiej drabinie


Mruczek sam zszedł po strażackiej drabinie - tylko czekał, by strażacy ją podstawili. Większa pomoc okazała się zbędna!

Do nietypowej interwencji doszło w Poznaniu. Do uwięzionego na drzewie kota przyjechała straż pożarna i wraz z eko patrolem ze straży miejskiej rozpoczęła interwencję, by uratować zwierzaka. Jednak kot sam zszedł z drzewa po strażackiej drabinie na ziemię i nie trzeba było mu w tym pomagać.

Kot na drzewie

Nie jest tajemnicą, że koty uwielbiają wchodzić na drzewa. Często robią to dla rozrywki, a czasami, gdy się czegoś przestraszą. Niestety, specyficzna budowa kocich pazurów często uniemożliwia im zgrabne zejście z tego drzewa. Do uwięzionych kotów ludzie wzywają zazwyczaj straż pożarna, gdyż tylko ona dysponuje środkami, by pomóc kotu wrócić na ziemię. Strażacy chętnie pomagają zwierzakom tkwiącym w takich pułapkach, jednak dla zwierzęcia zawsze jest to duży stres. Z tym kotem było nieco inaczej…

Kot sam zszedł po strażackiej drabinie

Zwierzę utknęło na wysokości trzeciego piętra. Nie mogło zejść, wołało o pomoc. Mieszkańcy postanowili wezwać ratunek. Służby popędziły z interwencją. Eko patrol straży miejskiej nie dysponował jednak narzędziami mogącymi pomóc w ściągnięciu kota, mianowicie tak wysoką drabiną. Konieczne okazało się wezwanie straży pożarnej. Jak się okazało, kot również na nią czekał. A konkretnie, na drabinę…

Publiée par Straż Miejska Miasta Poznania sur Jeudi 12 décembre 2019

Kot wyręczył strażaków z konieczności wchodzenia na drzewo. Po akcji podstawienia drabiny, po prostu zszedł po niej na ziemię. Tak jakby dokładnie wiedział, do czego służy i jak można ją wykorzystać. Choć pierwsze kroki były bardzo ostrożne, to już po chwili kot upewnił się w działaniach i śmiało skorzystał ze schodków. Po zejściu z drabiny mruczek, jak to mruczek – odszedł w sobie tylko znanym kierunku.

Zbędny okazał się transporter, z którym czekali na niego strażacy. Ratownicy nie usłyszeli słowa „dziękuję”, jednak są pewni, że kot w głębi duszy jest im wdzięczny za pomoc. Być może nie był to pierwszy wyczyn tego mruczka – może jest zaznajomiony z tego typu interwencjami i wie, jak korzystać z pomocy strażaków, gdy zapędzi się na zbyt wysoki szczyt!

Autor: Nikoletta Parchimowicz