Lew w salonie. Jak koty oswoiły człowieka i przejęły władzę nad światem


Dom należy do kota, my tylko spłacamy kredyt - chyba wszyscy kociarze znają to powiedzenie. Lew w salonie to niezwykła książka, którą powinien znać każdy, bez wyjątku.

Czy wiesz, że koty mają niemal nadnaturalne moce? Potrafią widzieć w ultrafiolecie i słyszeć ultradźwięki. Są wyposażone w chowane pazury, wibrysy – wąsy czuciowe i obracające się uszy. Od ważącego niecały kilogram kotka rudego po niemal trzystukilowego tygrysa syberyjskiego – wszystkie są niemal identyczne w pokroju. Mają długie nogi, mocne kończyny przednie, elastyczny kręgosłup oraz ogon, który czasem stanowi nawet połowę długości całego ciała. I wszystkie są drapieżnikami. Zastanawiasz się, jak koty oswoiły człowieka i przejęły władzę nad światem? Wszystkie odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w najlepszej książce – „Lew w salonie”.

lew w salonie

Czy ty wiesz, że trzymasz „lwa” w swoim salonie?

Choć na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, udomowiliśmy prawdziwe dzikie bestie. Książka „Lew w salonie” to wyprawa w czasie i przestrzeni – do pierwszych ludzkich osad, na wystawy kotów rasowych i w odludne zakątki kuli ziemskiej, w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak koty podbiły świat, internet i nasze serca. Dzięki niej zrozumiesz, że trzymasz „lwa” w swoim salonie, pomimo że wygląda tak bardzo niewinnie.

Jednym z takich bardzo ważnych zbiegów okoliczności jest fakt, że – choć ostatni wspólny przodek kotów i ludzi żył dziewięćdziesiąt dwa miliony lat temu – koty z wyglądu niesamowicie nas przypominają. Nawet lepiej – przypominają nasze niemowlęta. Ich tak często wskazywana „słodycz” nie jest właściwością ani arbitralną, ani niewinną. Jest natomiast ściśle określonym zestawem cech fizycznych o wielkiej sile, które naukowcom udało się wyodrębnić i zbadać. Koty domowe są wyposażone w zabójczy zbiór tego, co austriacki etnolog Konrad Lorenz nazywa „dziecięcością” – rysów fizycznych, które przywodzą nam na myśl ludzkie młode i uruchamiają całą kaskadę hormonów. Należą do nich między innymi okrągła twarz, pucołowate policzki, wysokie czoło, wielkie oczy i mały nos.

Z natury przypominają ludzkie potomstwo

Tak się składa jednak, że koty domowe – również te dorosłe, a nawet sam pierwotny dziki kot nubijski – nie potrzebują żadnego dodatkowego przerabiania. Po prostu z natury przypominają ludzkie potomstwo. Jest tak po części ze względu na ich wielkość (wynosząca około 3,5 kilograma średnia waga kotów idealnie odpowiada przeciętnej wadze noworodka – byłam znana z tego, że moich co bardziej potulnych ulubieńców nosiłam w ramionach na niemowlęcą modłę), po części przez wydawane przez nie dźwięki (miauczenie przypomina płacz dziecka, niektóre badania pokazują zaś, że koty mogą modulować swoje wokalizacje, by z czasem jeszcze dokładniej go naśladować), po części dzięki newral­gicznym rysom twarzy (tak naprawdę odpowiadającym zabójczej kociej anatomii: ich słodko okrągłe pyszczki wynikają z budowy krótkich, potężnych szczęk, a mały zadarty nosek wystarcza, ponieważ w przeciwieństwie do psów nie opierają swojej strategii polowania na węchu). Ale prawdziwym kluczem do tajemnicy mogą okazać się ich oczy…

Książka „Lew w salonie” zdobyła tytuł najlepszej książki naukowej, przyznawany przez „Library Journal” i „Forbesa”. Patronem medialnym książki jest portal Koty.pl.


Artykuł sponsorowany

Array