List do Świętego Mikołaja odmienił jego los


Przeżył w schroniskowym boksie 13 lat. List do Świętego Mikołaja zmienił wszystko.

Archie trafił do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Beacon (Nowy Jork) przed trzynastu laty. Był wtedy małym ulicznym kociakiem. Dzikuskiem, który bał się wszystkiego i wszystkich. Z czasem zaprzyjaźnił się z innymi kocimi mieszkańcami schroniska, świetnie się odnajdując nawet wśród nowo przybyłych zwierząt. Jednak wobec człowieka zachowywał dystans. Nie potrafił przełamać strachu przed dotykiem ludzkiej ręki. Inne koty przychodziły, odchodziły, Archie trwał.

Mijały lata. Schroniskowy boks stał się domem Archiego. Przywykł do ciepła, miękkich legowisk i pełnej miski. Zaakceptował życie za siatką, innego już nie pamiętał. Wydawało się, że to będzie jego miejsce na zawsze. W zamknięciu. Bez potrzeby poznania ludzkiej miłości ani  okazania  miłości człowiekowi.

W grudniu 2015 roku ruszyła kampania na rzecz popularyzacji adopcji wirtualnych. Jej „twarzą” został Archie.
To wtedy wszystko się zmieniło.
Na jego zdjęcie zwróciła uwagę Jennifer Blakeslee, wolontariuszka, która adoptowała Eddiego, kota specjalnej troski, z tego samego schroniska, w którym przebywał Archie. Chciała dowiedzieć się czegoś więcej o burym kocie. Poruszyła ją wiadomość, że starszy kocurek mieszka w schronisku od tylu lat. Postanowiła mu pomóc.

Napisała list do Świętego Mikołaja, załączyła wspólne zdjęcie Archiego i Eddiego.

„Drogi Święty Mikołaju, chciałbym, abyś poznał Archiego. Był moim najlepszym przyjacielem, gdy jeszcze mieszkałem w schronisku, które uratowało mi życie. Archie mieszka w schronisku od 13 lat, trafił tam jako mały kociak.
Jest bardzo nieśmiały, ale też bardzo pogodny i miły, świetnie dogaduje się z kotami. I bardzo, bardzo, bardzo, bardzo potrzebuje domu na resztę swojego życia. To wszystko, czego potrzebuję na święta, Święty Mikołaju – domu dla mojego przyjaciela.”

List poleciał w świat.
Obejrzało go wiele osób, wiele wzruszyło się losem niepozornego burego kota bez szans na adopcję. Najczęściej przewijały się słowa: „Bardzo bym chciał/a go przygarnąć, ale nie mogę”.
Inna Jennifer, Jennifer Blair z Chicago, zirytowała się na te komentarze. Nie udostępniła dalej listu od Eddiego. Zdecydowała się adoptować Archiego. Szybka akcja – kampania w internecie celem pozyskania funduszy na transport (#OperationBringArchieHome) i już po godzinie udało się zebrać 250 dolarów. Cała kwota została przekazana na rzecz w Beacon i Archie wyruszył w podróż do nowego domu 3 kwietnia 2016 roku.

Po dwóch dniach powitała go Jennifer w Chicago.
Kobieta od lat pomaga kotom, także tym ulicznym. Zna ich potrzeby. Nie zmusza kotów do miłości ani nie oswaja na siłę. Wie, że niektóre z nich pokonają strach przed człowiekiem i oswoją się, innym do życia potrzeba miłości i dotyku – ale pochodzących od kotów, nie od ludzi.

„Archie jest jak moje inne półdzikie koty. Jego zaufanie wobec mnie rośnie, ale naszym, moim celem, jest zbudowanie relacji, w której najważniejsze będzie jego poczucie bezpieczeństwa i komfort, nie moja chęć posiadania miłego kotka.”

 

Archie nie mógł trafić lepiej.

za: catster, mnn, petcha

Catster | Mnn | Petcha