Miniaturowy kotek – takiego maleństwa jeszcze nie widzieliście!

"W małym ciele wielki duch". Ten kociak jest najlepszym przykładem na to, że wola życia potrafi przezwyciężyć największe przeciwności losu.

Małe kotki są słodkie, to oczywiste – chyba każdy je uwielbia. Dlatego też ten miniaturowy kotek z pewnością każdemu przypadnie do gustu. Jednak filigranowe rozmiary tego maluszka wynikają z genetycznej choroby. Niestety, bardzo niebezpiecznej…

Miniaturowy kotek

Gdy Francis miał trzy tygodnie, ważył zaledwie 113 gramów. To oznaczało, że spokojnie mieścił się na… łyżce. Jego rodzeństwo było ponad dwa razy większe. Osoby, które się nim zaopiekowały, już wtedy wiedziały, że coś jest nie tak – podejrzewały, że kociak może być po prostu chory. W związku z tym zawieźli go do specjalnej kliniki NOVA Cat Clinic, gdzie Ellen Carozza, licencjonowany technik weterynarii otoczyła Francisa specjalną opieką.

View this post on Instagram

The weekly weigh in. 0.755 pounds…most of it is belly. #growfrancisgrow #weeklyweighin #ihatescales #thecakeisalie #chrisgriffeymemorialfelinefoundation #thecatlvt

A post shared by Ellen (@thecatlvt) on

W porównaniu z maleńkim ciałem Francis miał stosunkowo dużą główkę. Co więcej, wydawało się, że jego futerko jest słabe i rzadkie. Poza tym, badania wykazały szmery w serduszku. By potwierdzić diagnozę, lekarze wykonali kolejne testy. Okazało się, że przyczyną wyglądu tej kruszynki jest niedobór hormonu wzrostu. Miniaturowy kotek miał też niestety wiele innych schorzeń wynikających z tak malutkich rozmiarów. Wymagał specjalistycznej opieki.

Francis ma też kilka innych małych problemów zdrowotnych, ale cały czas nad tym pracujemy. – przyznała Ellen Carozza z kliniki dla kotów.

View this post on Instagram

I don't taste like dem chickens. #chikfila #drinkcarton #thecatlvt #francis

A post shared by Ellen (@thecatlvt) on

Mimo filigranowych rozmiarów, mały Francis został wyposażony w świetnie działający system mruczenia. Tulił się do człowieka przy każdej nadarzającej się okazji. Apetyt również mu dopisywał. Wciąż domagał się jedzonka i uwagi. Dlatego Elan nosiła go wciąż ze sobą w… kieszeni. Chodziła z nim nawet do pracy. Przybranym tatą małego Franciszka (bo tak został ochrzczony w Polsce) został Benny. Uczył go kocich zachowań, takich jak korzystanie z kuwety i dbanie o czystość własnego futerka.

Oto Franciszek siedzący obok Benny’ego.

Mały wojownik

W wieku sześciu tygodni Francis był wielkości trzytygodniowego kociaka. Bardzo mały jak na swój wiek, wyróżniał się ogromną wolą życia. W tym małym ciałku drzemie dusza prawdziwego wojownika. Pragnie żyć i być zdrowym dużym kotem! Jednak cotygodniowe ważenie nie przynosiło pocieszenia. Mały nie przybierał na wadze. Większość tego, co ważył, stanowiła zawartość jego brzuszka.

Na szczęście fundacja NOVA Cat Clinic zapewnia profesjonalną opiekę takim kociakom jak Franciszek i oferuje im najlepsze warunki do przetrwania i rozwoju.

Póki co maluch musi tu zostać, jednak wróci do domku, gdy tylko będzie na to gotowy – zapewniali lekarze.

W eleganckim smokingu…

W wieku ośmiu tygodni ten słodki kotek w końcu rozkwitł. Ewoluował od kotka wielkości łyżeczki do przystojnego chłopaka w modnym smokingu. I to z prawdziwym wąsem! Nigdy się nie poddał, tak bardzo chciał żyć. Wszystko to dzięki jego wielkiej woli walki, a także pomocy człowieka.

Cierpliwość, wytrwałość i poświęcenie opiekujących się nim ludzi uratowały mu życie. Nigdy nie rezygnuj z najtrudniejszych przypadków! – napisała Ellen.

Tak miniaturowy kotek wygląda dzisiaj. Franciszkowi życzymy dużo zdrowia i tego, aby stał się pozytywną inspiracją dla przypadków beznadziejnych. Jak się okazuje – takich po prostu nie ma. Wystarczy wola życia i wiara w to, że się uda! Niech to będzie przesłanie dla nas wszystkich.

fot. instagram.com/thecatlvt/

Autor: Nikoletta Parchimowicz