Niebezpieczne koty domowe? Zaskakujące wnioski naukowców


Nowe badania sugerują, że domowe koty wychodzące mają większy wpływ na środowisko niż dzikie zwierzęta.

Naukowcy po raz kolejny przyjrzeli się zwyczajom wychodzących mruczków. Ich wnioski mogą nie spodobać się opiekunom zwierzaków… Czy i jak bardzo niebezpieczne są domowe koty?

Gdzie chodzisz, kotku?

Nieważne, czy ma dostęp do miski z jedzeniem, czy też nie – każdy kot poluje. Potężny instynkt drapieżnika nie pozwoli żadnemu mruczkowi przejść obojętnie obok potencjalnej ofiary. Czasem będzie to wprawiona twoją dłonią w ruch pluszowa myszka, innym razem – wróbelek albo jaszczurka. Nie jest tajemnicą, że koty wychodzące i wolno żyjące zabijają, gdy tylko trafi im się okazja. Ogólnoświatowy spór dotyczy skali tego zjawiska i wpływu, jaki wywiera ono na kondycję środowiska. Od lat prowadzone są na ten temat różne badania.

Najnowsze z nich zostało przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej, którzy współpracowali z badaczami z sześciu różnych krajów. Celem było zebranie danych na temat działalności 925 domowych kotów wychodzących z takich krajów, jak m.in. USA, Wielka Brytania, Nowa Zelandia i Australia. Co udało się ustalić?

Niebezpieczne koty domowe (?)

Każdy mruczek uczestniczący w badaniu miał przypięty prosty lokalizator GPS. Urządzenia mierzyły odległości pokonywane przez zwierzęta, a także czas, jaki spędzały na zewnątrz i w domu. Ich opiekunowie zostali też poproszeni o zapisywanie wszystkich martwych ofiar, które ich pupile przynosiły do domu i do ogrodu. Co ważne, w eksperymencie skupiono się wyłącznie na kotach domowych z możliwością wychodzenia.

Wiedzieliśmy, że koty zabijają wiele zwierząt, ale nie wiedzieliśmy, gdzie to się dzieje i jak porównać to z tym, co obserwujemy w naturze – tłumaczy Roland Kays, główny autor artykułu podsumowującego badanie.

Naukowcy obliczyli liczbę ofiar zabijanych rocznie przez badane koty i podzielili ją przez obszar, na jakim polowały. Wykazano, że mruczki zabijały średnio od 14,2 do 38,9 zwierząt na obszarze od 100 akrów do hektara rocznie. To mało czy dużo? Według naukowców wystarczająco, by wyrządzić duże szkody w populacjach lokalnych małych zwierząt.

Ponieważ koty domowe są karmione przez swoich opiekunów, zabijają mniej zwierząt dziennie niż inne dzikie drapieżniki. Jednak ich zasięg jest na tyle mały, że wywiera bardzo skoncentrowany wpływ na populacje ich ofiar. Biorąc pod uwagę bardzo wysokie liczby kotów domowych żyjących na niektórych obszarach, efekt ten się pogłębia – tłumaczy Kays.

Przyszłoby ci do głowy, że trzymasz w domu tak „groźne” zwierzę? A jednak! Jak bardzo według autorów badania niebezpieczne są koty domowe?

Odkryliśmy, że koty domowe mają od dwóch do dziesięciu razy większy wpływ na stan dzikiej przyrody niż inne, dziko żyjące drapieżniki – to uderzające – podkreśla Kays.

Na dwór – tylko pod kontrolą

Wnioski zespołu są proste i, niestety, niekorzystne dla zwolenników kociej swobody. Badacze twierdzą, że wypuszczając luzem swoje koty, ludzie na własne życzenie zubożają otaczającą ich przyrodę. To nieunikniony efekt kocich polowań, których ofiarami padają ptaki, gryzonie, małe płazy… Nie sposób walczyć z drapieżną naturą naszych mruczków. Warto jednak zastanowić się nad zastąpieniem samodzielnych wyjść spacerami w szelkach, na smyczy. To bezpieczniejsze nie tylko dla otoczenia, ale także dla samych kotów. Nie zapominajmy, że one także mogą stać się ofiarami – czy to wypadku, większego zwierzęcia, czy nawet po prostu złych ludzi…

Jaka jest twoja opinia na temat kotów wychodzących? Co sądzisz o wnioskach amerykańskich naukowców? Czekamy na komentarze!

źródło: news.ncsu.edu

Autor: Agata Kufel