Odkurzacz idealny dla kociarza. Testujemy Bosch Pro Animal

Każdy właściciel kota, szczególnie długowłosego, praktycznie nie rozstaje się z odkurzaczem.

Walka o dzień bez kłaków to dla nas codzienność. A efekt – hm… różny. Dlatego, gdy zaproponowano naszej redakcji przetestowanie odkurzacza dedykowanego opiekunom zwierząt Bosch Pro Animal, od razu powiedzieliśmy TAK!

I nie poszliśmy na łatwiznę. Do testów wybraliśmy mieszkanie tak zwany level hard – nieduże, ale urządzone w bielach, w którym mieszka Pepe, kot czarny jak smoła, a do tego długowłosy.

W skrócie, o cokolwiek pupil się otrze lub gdziekolwiek się wyśpi (a wyobraźni mu nie brakuje…), tam zostawia plamę sierści. Żeby takie mieszkanie utrzymać w czystości, trzeba sprzątać codziennie. A kto kota ma ten wie, że podłoga to pikuś! Najważniejsze są jasne kanapy, pufy i łóżko, z których metodą „na mokrą rękę” lub za pomocą wałka do sierści trzeba codziennie ściągać zalegające kłaki…

Bosch Pro Animal – pierwsze wrażenie

Po odpakowaniu paczki – zaskoczenie. Odkurzacz, poza tym, że po babsku jest po prostu ładny, jest nowoczesny w designie i – co dla mnie ważne – intuicyjny w montażu. W zestawie poza sprzętem znajduje się dużo nakładek. Na razie nie wiem jeszcze do czego służą, mam nadzieję sprawdzić to przy czyszczeniu różnych powierzchni, ale jak siebie znam – do codziennego odkurzania nie będzie mi się chciało za każdym razem montować innej. Jeśli podstawowa, szeroka nakładka ssąca nie spełni zadania, to po prostu nie będzie sprzęt dla mnie.

Odkurzacz Bosch Pro Animal
fot. Alicja Kowalska

Ok, plus za to, że to odkurzacz pionowy. To u mnie pierwsza w życiu randka z tego typu odkurzaczem, czyli takim, do którego nie trzeba się schylać. Cieszę się, a przede wszystkim cieszy się mój kręgosłup. Do tego odkurzacz jest wyważony i po pierwszych ruchach stwierdzam, że będzie prowadził się super. To zasługa zwrotnej głowicy, która umożliwia elastyczne wsuwanie go między kanty mebli – bije w tym na głowę mój stary odkurzacz z klasyczną, sztywną końcówką.

Bardzo jestem ciekawa tego sprzętu, dlatego od razu lecę podłączyć go do prądu. I tu bardzo miła niespodzianka  – brak kabla! Odkurzacz działa bezprzewodowo, przed pracą należy go porządnie naładować. Potem jednak już czysta przyjemność – żadnej plątaniny, przepinania, „skakanki” dla domowników czy nerwowego szarpania za kabel, co czasami skutkuje wyrwaniem odkurzacza z gniazdka lub po prostu wyrwaniem gniazdka… Bezprzewodowy odkurzacz to jeszcze jedno niezwykle istotne ułatwienie – umożliwia posprzątanie po swoich pupilach samochodu!

Bosch Pro Animal – co mówi producent

Bosch Pro Animal to pionowy odkurzacz dedykowany opiekunom zwierząt. Wyposażony jest między innymi w specjalną turboszczotkę Pro Animal z wałkiem idealnym do zbierania sierści. Odkurzacz Bosch Pro Animal odkurza w dwóch trybach – normalnym i turbo i, jak pisze producent, cechuje się dzięki temu wysoką efektywnością sprzątania, a przez zastosowanie w nim akumulatorów o długiej żywotności, czas pracy sprzętu powinien być bardzo zadowalający. Powinien on się również szybko ładować.

Tyle wyczytałam w internecie, teraz pora sprawdzić, jak ten supersprzęt sprawdza się na żywo.

Bosch Pro Animal – akcja!

Odkurzacz naładowany i gotowy do pracy, więc ja też! Tradycyjnie przed sprzątaniem zamykam kota w sypialni, bo na dźwięk włączonego odkurzacza mój kot się „dekuje” w jakiejś szafie albo na niskim podwoziu wchodzi pod meble.  Odpalam i… zaskoczenie. Charakterystycznego warkotu brak, jest za to przyjemny szum, do którego – sprawdziłam! – mój kot po dłuższej chwili się przyzwyczaił.

Na pierwszy ogień łatwiejsza część – podłoga! Odkurzacz bardzo łatwo się prowadzi i od razu widać, że wcale nie trzeba się namachać, aby było czysto. Zmieniam nakładkę na mniejszą, dzięki czemu docieram do mało dostępnych miejsc. Dobrze sobie radzi z odkurzaniem mebli i powierzchni płaskich (tak, tak, to nie pajęczyny, to sierść kota), bo ma kilka ustawień mocy. Ja często zamiast ścierać kurz ścierką, używam do tego celu odkurzacza – polecam!

Odkurzanie pod komodą
fot. Alicja Kowalska

Z powierzchniami płaskimi odkurzacz poradził sobie wzorowo, ale prawdziwa zmora to tkaniny obiciowe. Czas na prawdziwy test, wracam do szerokiej nakładki, której z pewnością będę używać najczęściej i przystępuję do akcji! Przejeżdżam szeroką nakładką po pokryciu sofy i… funkcja „turbo” wnosi nową jakość w moje życie! Już jedno pociągnięcie pozostawia prawie całkowicie „ogoloną” powierzchnię. Efekt jak przeciągnięcie rolką do odzieży!

Odkurzanie obicia tapicerowi
fot. Alicja Kowalska

Dotychczas wyglądało to tak, że katowałam je odkurzaczem, a potem… miska z wodą i mokrą dłonią zdzieranie resztek sierści. Szybko „przeleciałam” wszystkie meble, widząc ich powierzchnię niemal tak czystą, jak w dniu zakupu. I tu jedyna uwaga – funkcja turbo, choć diabelnie skuteczna, szybko zużywa moc odkurzacza, więc zanim przystąpimy do gruntownych porządków, warto sprawdzić czy naładowaliśmy „trzy kreski”. To wystarcza, by cieszyć się nim bez zakłóceń.

Na koniec zostawiłam sobie chodniczek z juty. Kłaki wbijają się w niego jak w jeża, nie idzie wyczyścić. Funkcja turbo wyczyściła dywanik tak, że chyba nigdy nie był taki czysty.

I jeszcze jedno udogodnienie – zakomponowanie odkurzacza w pionie pozwala zaoszczędzić sporo miejsca, co w przypadku małych mieszkań jest dużą zaletą. Doskonale mieści się w szafie, nie zajmuje więcej miejsca niż np. mop, przez co w każdej chwili łatwo go wyjąć i jest pod ręką, bez uciążliwego rozkładania i podłączania.

Bosch Pro Animal – TAK czy NIE?

Podsumowując – odkurzacz  Bosch Pro Animal to absolutna wolność w walce z sierścią, nawet tak długą i miękką, jak u mojego kota. Na co dzień funkcja turbo i podstawowa, szeroka nakładka w zupełności wystarczają, żeby utrzymać czystość. Dodatkowe giętkie nakładki ssące umożliwiają wygodne dotarcie do trudniej dostępnych miejsc, ale przede wszystkim pozwalają na dokładne i znacznie mniej pracochłonne oczyszczenie mebli.

Pielęgnacja samego zbiornika, w którym zbierają się kłaki i brud, jest łatwa i zajmuje chwilę. Poza tym odkurzacz zabiera niewiele miejsca. Dla mnie najważniejsze – wrażenie czystości jest o wiele większe, czas zaoszczędzony, kot ma przebaczone 🙂 Ok, cena nie jest najniższa i pewnie gdybym nie miała owłosionego zwierza szukałabym raczej wśród tańszych modeli, ale w tej sytuacji to opłacalna inwestycja.

Autor: Alicja Kowalska

Artykuł sponsorowany