Qoobo – kot prawie jak… żywy?


Wygląda jak kot, mruczy jak kot, a nawet leczy. Qoobo - idealny kot! Czy aby na pewno?

Qoobo jest robotem, który wygląda jak poduszka w kształcie puchatego kota. Poduszka, która ma ogon i nie waha się go używać.

Nie ma pyszczka ani łapek. Mimo to potrafi mruczeć i reaguje na ludzki dotyk. Nie potrafi za to drapać mebli, gubić sierści, puszczać pawików i załatwiać się poza kuwetą. W ogóle nie potrafi się załatwiać. Nie wymaga też podawania posiłków. Należy ją tylko ładować co jakiś czas. W pełni naładowana ma siłę machać ogonem i mruczeć przez 8 godzin.

To wynalazek japońskiej firmy Yukai Engineering Co., który pokazano światu na targach CEATEC 2017.

qoobo robot kot
fot. materiały prasowe

Co tak naprawdę oznacza „qoobo”?

Nazwa „qoobo” jest zbitką słów: francuskiej nazwy ogona i słowa „robot”. Właściwie to automat czy poduszka? Komputer porusza tylko ogonem – im mocniej głaszczesz Qoobo, tym mocniej macha ogon. Przy łagodnym głaskaniu odpowiada równie łagodnym ruchem ogona. Gdy zbyt długo nie będziesz głaskać Qoobo, ogon zacznie się poruszać samoistnie, by przypomnieć ci o istnieniu Qoobo.

Na dodatek poduszka mruczy, a to mruczenie – jak zapewniają konstruktorzy – ma równie lecznicze właściwości, co mruczenie prawdziwego kota. Może więc świetnie sprawdzić się w terapii depresji i innych zaburzeń.

Skąd pomysł na taki gadżet?

Poduszkę zaprojektowała kobieta, która sama ma kota w domu, ale po wynajęciu nowego mieszkania nie mogła zabrać do niego swojego pupila – wynajmujący zakazał trzymania w mieszkaniu zwierząt. I tak powstała poduszka z ogonem – z tęsknoty za kocim towarzystwem.

Qoobo pojawiła się w sprzedaży w czerwcu 2018 roku i kosztuje około 100 dolarów. Produkowana jest w dwóch wersjach kolorystycznych – szarej i brązowej.

qoobo robot kot
fot. materiały prasowe

Ta poduszka nie zastąpi nam więzi z kotem – nawet jeśli nie jest on typowym pieszczochem, ale może być ciekawym rozwiązaniem dla alergików i tych, którzy z jakichś względów nie mogą mieć żywego mruczka w domu. Czy spotka się z zainteresowaniem także poza Japonią? Czas pokaże.

Koniecznie napiszcie w komentarzu, co myślicie o tym gadżecie – przygarnęlibyście taką poduszkę?

Autor: Joanna Nowakowska