A ona miauczy i miauczy… To może być pierwsza ruja


Twoja kotka wciąż miauczy – czy coś ją boli? I w ogóle dziwnie się zachowuje... To nie musi być choroba! Może pierwsza ruja?

To bardzo prawdopodobne, zwłaszcza jeśli twoja kotka skończyła pół roku. W tym wieku najczęściej dojrzewają koty, choć może się to też zdarzyć trochę wcześniej lub później. Gody dzikich kotów zaczynają się najczęściej na przełomie lutego i marca, bo jest to uzależnione m.in. od ilości światła, a wtedy dni są już dłuższe. Jednak ruja u kotki domowej, która ma zawsze „długi dzień” dzięki sztucznemu światłu, może się przydarzyć o każdej porze roku. Po czym najłatwiej ją rozpoznać, przeczytacie poniżej.

Ruja u kotki – charakterystyczne objawy

Gdy zaczyna się ruja, zachowanie naszej kotki może nas zaskoczyć! Co się zmienia i dlaczego?

  • Staje się bardziej przymilna. To jeden z milszych objawów rui. Kotka, nawet jeśli normalnie taka nie jest, teraz wręcz lgnie do człowieka, stara się być zawsze blisko niego, ociera się, liże po dłoniach, przytula się, wciąż domaga się głasków i uwagi.
  • Jest niespokojna, częściej miauczy. Opiekun może odnosić wrażenie, że jego pupilka nie może sobie znaleźć miejsca: mało śpi, drepcze w kółko. Charakterystyczne rozdzierające miauki mają na celu przyciągnięcie kocura.
  • Rytmicznie przestępuje łapami, wygina grzbiet, odstawiając na bok ogon. Ta mowa ciała to jasne zaproszenie dla samca!
  • Może siusiać poza kuwetą. W ten sposób kotka znaczy teren. Wraz z moczem rozsiewa wokół siebie zapach feromonów, które mają za zadanie przyciągnąć do niej kocich amantów.
  • Jej apetyt znacznie się zmniejsza. Cała energia i aktywność kocicy jest w tym czasie skierowana na zdobycie partnera i zajście w ciążę. Na nic innego nie ma ona wtedy ani czasu, ani ochoty. Jej główny cel to dążenie do przedłużenia gatunku. Ale nie ma powodu do zmartwienia: po zakończeniu rui apetyt naszej podopiecznej na pewno wróci do normy!
ruja u kotki
fot. Shutterstock

Opisane zachowania kotki są bardzo męczące i dla niej samej, i dla domowników. Na dodatek ledwie ruja się skończy (trwa zwykle około tygodnia), po paru dniach przerwy może się zacząć kolejna! A to już może prowadzić do wychudzenia i wyniszczenia kotki. Lepiej więc przerwać to błędne koło.

Kastracji nie trzeba się bać

Lekarz weterynarii poda kotce środek hormonalny w zastrzyku lub tabletkach i objawy ustąpią po 3-4 dniach. Będzie spokój na trzy miesiące, a potem… ruja u kotki i cała „zabawa” zacznie się od nowa. Dlatego środki hormonalne nie są najlepszym rozwiązaniem. Zdecydowanie skuteczniejszy jest zabieg kastracji, podczas którego usuwa się macicę, jajowody i jajniki. Jest on też zdrowszy, bo podawanie środków hormonalnych grozi bardzo niebezpiecznym ropomaciczem. Po kastracji kotka będzie niepłodna do końca życia, a problem rui zniknie raz na zawsze.

ruja u kotki
fot. Shutterstock

Czy można kastrować kotkę podczas rui?

Jedynie w wyjątkowych wypadkach. Taki zabieg jest bowiem w tym okresie obarczony znacznie większym ryzykiem powikłań, ponieważ układ płciowy kotki jest rozpulchniony, mocno ukrwiony. Dlatego zaleca się najpierw zablokowanie rui poprzez podanie środka hormonalnego i przeprowadzenie zabiegu dopiero po upływie 2-3 miesięcy od zastosowania leku. Dokładny termin, kiedy najlepiej to zrobić, powinien wyznaczyć lekarz weterynarii.

Antykoncepcja dla kocurów

A co z kocurami? Wprawdzie hodowcy kotów rasowych czasem podają im środki hormonalne, ale jeśli nasz mruczek jest dachowcem, lepiej poddajmy go zabiegowi kastracji – kotów do adopcji jest już pod dostatkiem! Zabieg ten jest o wiele mniej skomplikowany niż u kotek, trwa krótko, praktycznie nie ma powikłań. Najlepiej przeprowadzić go, gdy kot ukończy 7. miesiąc życia. Po kastracji nasz pupil przestanie znaczyć teren. To taki bonus, bo mocz dorosłego niewykastrowanego kota ma specyficzny, mocny zapach. Traci go w ciągu miesiąca po zabiegu. Inny bonus to zmniejszenie skłonności do bijatyk, co jest szczególnie ważne wtedy, gdy mamy więcej kotów lub gdy nasz mruczek wychodzi na dwór.

Autor: Joanna Nowakowska