Socjalizacja z izolacją: co trzeba wiedzieć? Obalamy mity

Decydujesz się na wprowadzenie do domu kolejnego kota? Wspaniale! Cieszymy się, że twoja (kocia) rodzina się powiększy. Na pewno zastanawiasz się, czy proces przyjęcia nowego domownika przebiegnie gładko i bezboleśnie. Tu z pomocą przychodzi socjalizacja z izolacją. Każdy kociarz o niej słyszał! Jednak wokół tego pojęcia narosło wiele mitów. Sprawdź, jakich i dowiedz się, czy socjalizacja z izolacją to faktycznie tak trudny proces.

Socjalizacja z izolacją nie zawsze jest potrzebna: MIT

Faktem jest, że każdy kot dołączający do stada powinien przejść socjalizację z izolacją. To proces, który pomaga zwierzętom poznać się wzajemnie, oswajając je stopniowo ze sobą. W skrócie, kolejne fazy (należy zastosować wszystkie), to: izolacja kotów w stopniu całkowitym, wymiana zapachów, a następnie pomieszczeń (koty wciąż się nie spotykają), zabawa przy drzwiach oraz ich otwieranie, stopniowe wydłużanie czasu spędzanego przez koty pod okiem opiekuna, wspólne zabawy. Socjalizacja z izolacją zmniejsza koci stres, stopniowo oswajając futrzaki z nową sytuacją. Pozwala na powolne, sukcesywne poznawanie się kotów. Izolować zatem należy każdego nowego pupila.

Socjalizacja jest męcząca i trwa długo: PRAWDA/MIT

Cóż, to zależy, co rozumiesz przez hasło: długi oraz męczący. Socjalizacji nie definiuje się jako procesu o konkretnym czasie trwania, ponieważ liczą się rezultaty. Czasem trwa dwa tygodnie, a bywa, że kilka miesięcy. Każdy przypadek jest indywidualny. Męczący może być fakt, że potrzebujesz de facto trzech pomieszczeń – dla rezydenta, przybysza i tzw. terenu neutralnego (wobec ich braku, ewentualnie w grę wchodzi jeszcze klatka kennelowa).

Całość na pewno wymaga cierpliwości i oznacza pewne niedogodności, od pilnowania, by koty w początkowym etapie nie stykały się ze sobą, przez trudniejszy dostęp do pomieszczeń domowych, na nadzorowaniu całego procesu kończąc. Gwarantujemy jednak, że jest to mniejszy wysiłek niż próby poprawy sytuacji, gdy koty wrzucone od razu „na głęboką wodę” (czyli do wspólnego pokoju) nie dogadają się ze sobą.

socjalizacja z izolacją
fot. Shutterstock

Socjalizację można przeprowadzić tylko raz: MIT

Jeżeli opiekun nie ma pojęcia, że istnieje coś takiego jak socjalizacja z izolacją i od razu wpuszcza koty na jeden teren – ryzykuje walki, chaos i mnóstwo kociego stresu (o swoim własnym nie wspominając)! Mimo to, w dowolnym momencie może postarać się naprawić swój błąd i rozdzielić koty, by prawidłowo przeprowadzić cały proces. Bywają też nieprawidłowo przeprowadzone izolacje, które skutkują kłopotami behawioralnymi jednego lub kilku kotów. Wówczas należy zacząć od nowa.

Reasumując: to nie tak, że socjalizacja z izolacją to działanie, które można przeprowadzić tylko raz, a potem wszystko stracone. Nie powinien być to jednak argument przemawiający za tym, by próbować od razu zapoznawać ze sobą koty licząc, że „jakoś to będzie, a jeśli nie wyjdzie, zawsze pozostaje socjalizacja”. Mruczki, które zrażą się do siebie, trudniej jest potem socjalizować. Nie oznacza to jednak, że nie jest to możliwe.

Cały proces sprawi, że koty się pokochają: MIT

Relacja kotów może być różna. Często opiekunowie oczekują, że proces przebiegnie wzorowo, a nawet, jeśli pojawią się kłopoty, to szybko przeminą – na pewno z czasem koty będą spały przytulone do siebie, wzajemnie się myły, i w zasadzie – pełna miłość! Tymczasem prawda jest taka, że tak rozumiane kocie przyjaźnie zdarzają się raczej wtedy, kiedy kocięta wychowują się wspólnie od małego. Oczywiście w przypadku izolacji z socjalizacją nie można wykluczyć scenariusza, w którym koty po jakimś czasie „padną sobie w ramiona” i staną się nierozłączne.

Pamiętajmy jednak, że sukces osiągamy wtedy, kiedy obserwujemy, że jeden pupil śpi w towarzystwie drugiego, spokojnie się bawiącego, i odwrotnie. Oznacza to bowiem, ze ufają sobie na tyle, aby „wyłączyć” się na trochę – śpiący kot jest bardziej narażony na atak i poniekąd staje się bezbronny. Jeśli zatem twój mruczek zasypia obok innego hasającego futrzaka – to znaczy, że ich relacja stała się poprawna!

socjalizacja z izolacją
fot. Shutterstock

Socjalizacja z izolacją to nie wszystko: PRAWDA

Jeśli udało ci się doprowadzić do tego, że koty reagują na siebie pozytywnie – brawo! Stałeś się dumnym opiekunem dwóch (lub więcej) futrzastych i lubiących się stworzeń! Jednak są rzeczy, o których warto pamiętać już po czasie socjalizacji. Koty to zwierzęta terytorialne. Takimi są i nawet najlepiej przeprowadzona socjalizacja tego nie zmieni. To, że dobrze się poznały to jedno, ale… Muszą jeszcze żyć ze sobą przez długie lata. Dlatego dbaj o zachowanie granic – każdy z kotów powinien mieć oddzielny zestaw misek, zabawek, możliwość wyboru kryjówek czy posłania (czyli: zdecydowanie więcej niż jedno dla dwóch kotów!), zaś idealny zestaw kuwet to: liczba kotów +1 (czyli, na przykład, w przypadku dwóch mruczków, potrzebne są trzy kuwety).

Bywają opiekunowie tak ucieszeni pozytywnym wynikiem procesu socjalizacji, że postanawiają, że należy „pogłębić” przyjaźń – zabierają więc jeden zestaw miseczek (odtąd koty mogą przecież jeść wspólnie) czy wracają do posiadania jednej kuwety, błędnie zakładając, że to pomoże im w „przeskoczeniu” na kolejny poziom zażyłości. Tymczasem to, co najczęściej w takich sytuacjach ryzykują, to faktycznie zmiana kocich relacji – tyle, że na gorsze. Zadbajmy o to, by w naszym domu znajdowała się wystarczająca ilość zasobów przeznaczonych dla mruczków, a zminimalizujemy ryzyko wystąpienia konfliktów między naszymi pupilami.

Czy stosowaliście socjalizację z izolacją? Co o niej sądzicie? Czekamy na opinie – podzielcie się nimi w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak