Stikeez? Nie w kocim domu! Uprzedź Świętego Mikołaja


Dla małych miłośników "Gwiezdnych Wojen" mamy złą wiadomość. Masz tylko jeden wybór: Stikeez albo kot.

Odkąd w popularnej sieci dyskontów pojawiły się zabawki zwane Stikeez, mali kolekcjonerzy i miłośnicy „Gwiezdnych Wojen” prześcigają się w ilości zebranych figurek. Moda na Stikeez opanowała całą Polskę. Niestety, w tej modzie jest jeden haczyć – te figurki zabijają.

Stikeez – dlaczego są tak groźne?

Niewinnie wyglądające zabawki wydają się świetnym pomysłem na prezent dla dziecka nie tylko pod choinkę. Są na czasie, podobają się dzieciakom, a na dodatek właśnie do kin wchodzi kolejna odsłona „Gwiezdnych Wojen”. To zawsze pociąga za sobą gadżetomanię. Dla jednych są cool, dla innych to straszne brzydactwa. Cóż, o gustach się nie dyskutuje. Zanim jednak kupisz swojemu dziecku kolejnego Stikeeza, zatrzymaj się!

Lekarze weterynarii z całej Polski alarmują – Stikeez zabija koty! Te małe kawałki plastiku (chińskiego plastiku), cieszą się zainteresowaniem mruczków, ale stanowią dla nich śmiertelne niebezpieczeństwo. Już dziesiątki – jeśli nie setki zabawek – zostały połknięte przez koty w trakcie zabawy i utknęły w ich przewodach pokarmowych. Usunąć taką zabaweczkę z wnętrza kota nie jest łatwo – można ją wyjąć tylko podczas operacji, rozcinając kocie jelita.

Kiedy można podejrzewać, że winę za niewyraźny wygląd kota może ponosić Stikeez? Gdy pojawiają się nagle objawy niedrożności – niepokój, chowanie się, odmowa picia i jedzenia, problemy z wypróżnianiem się, apatia, bolesność brzucha. W takich wypadkach należy natychmiast udać się z kotem do lecznicy. Tu nie ma żartów!

Ostrzeż Świętego Mikołaja

Jeśli mieszkasz z kotem i dzieckiem pod jednym dachem, nie kupuj Stikeez i stanowczo ostrzeż rodzinę, przyjaciół i wszystkich Świętych Mikołajów, by tych zabawek nie przynosili twojemu dziecku w prezencie. Wybierz drogę Jedi a nie Dartha Vadera. Młody fan kosmicznej sagi zrozumie. O ile jest po jasnej stronie mocy.

Autor: Joanna Nowakowska