Ten kot pracuje dla WikiLeaks


W dzisiejszych czasach, by zdobyć popularność, wystarczy być kotem. Najlepiej kotem znanej osoby.

Gdy się mieszka z kimś takim, jak twórca WikiLeaks, zostanie celebrytą jest tylko kwestią czasu.

We wtorek w ambasadzie Ekwadoru w Londynie zakończyło się przesłuchanie twórcy demaskatorskiego portalu WikiLeaks Juliana Assange’a, który w Szwecji jest oskarżony o gwałt. Wyniki przesłuchania nie zostały podane do wiadomości publicznej. Bardziej niż przesłuchaniem interesowano się jednak… kotem. Biało-bury kot w biało-czerwonym krawacie i białym kołnierzyku dosłownie ukradł szow.

W poniedziałek, kiedy twórca portalu WikiLeaks składał zeznania przed prokuratorem, kot siedział na parapecie i przyglądał się protestującym zebranym przed budynkiem. Brytyjskie media piszą, że kot, na którego punkcie oszaleli Brytyjczycy, należy do Assange’a i jest pracownikiem WikiLeaks.

Kot pojawił się w ambasadzie w maju. Ma nawet swój profil na Twitterze @EmbassyCat, prowadzony prawdopodobnie przez samego Assange’a.

45-letni Assange od lata 2012 roku przebywa w ambasadzie Ekwadoru, gdzie otrzymał azyl polityczny. Jego obrona dowodziła, że Australijczyk – twórca portalu WikiLeaks, który opublikował m.in. tajne materiały o operacjach wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz korespondencję placówek dyplomatycznych z Departamentem Stanu USA – w przypadku opuszczenia przedstawicielstwa jest narażony na utratę azylu i ekstradycję do Stanów Zjednoczonych w związku z toczącym się tam przeciwko niemu postępowaniem karnym. (za tvn24.pl)