W Nowej Zelandii strzelają do kotów. Opiekunowie domagają się sprawiedliwości


„Koty wychodzące i koty wolno żyjące szkodzą środowisku, naruszając jego naturalną równowagę” - tak grzmią doniesienia naukowców. Tymczasem W Nowej Zelandii do kotów, które samodzielnie wychodzą na spacery, coraz częściej ktoś strzela.

Władze Nowej Zelandii już od kilku lat drastycznie zmniejszają populację kotów – po śmierci zwierzaka opiekun nie może przyjąć do domu kolejnego. W ostatnim czasie z tego wyspiarskiego państwa dochodzą kolejne straszne doniesienia. W Nowej Zelandii strzelają do kotów. Zrozpaczeni opiekunowie domagają się sprawiedliwości.

Na oczach opiekuna

Geoff Blackmore jest właścicielem pola golfowego i był opiekunem kota. Był, bo pewien mężczyzna na jego oczach zastrzelił mu pupila. Kiedy Geoff sprzątał na swojej posesji, zauważył coś niepokojącego. W pobliżu drzew, nieopodal pola, za kierownicą wózka golfowego siedział mężczyzna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że miał on ze sobą broń.

Chciałem zawołać: „Co robisz?” – ale broń nagle wystrzeliła. Po prostu nie rozumiałem, co miało się za chwilę wydarzyć. A potem było już za późno – powiedział Geoff Blackmore. 

W Nowej Zelandii strzelają do kotów - Vinny
fot. www.odt.co.nz

Kiedy broń wystrzeliła, mężczyzna zauważył, że kula trafiła w jego kota o imieniu Vinny. Zwierzę wiło się z  bólu. Ostatecznie kot padł martwy jakieś 10 metrów od miejsca, w którym został postrzelony. Zszokowany Geoff podszedł do strzelca, by zapytać, dlaczego to zrobił. Dodatkowo nagrał z nim rozmowę. Mężczyzna powiedział, że bardzo dobrze się stało. Dodał też, że jest pracownikiem kontroli szkodników.

Sprawą zajmuje się wymiar sprawiedliwości, jednak śledztwo wciąż stoi w miejscu. Geoff Blackmore utworzył na Facebooku grupę „Justice for Vinny the cat”, na której opisał przebieg całego zdarzenia, opublikował zdjęcie strzelca i na bieżąco informuje o śledztwie. Do grupy dołączyło blisko 2 tysiące osób. Zszokowani internauci twierdzą, że nie było to odosobnione wydarzenie. Jedna z osób, która dołączyła do grupy, opublikowała inny przypadek postrzelenia zwierzęcia, o którym piszemy poniżej.

Uszkodzone oko i śrut w pobliżu kręgosłupa

Spacer dziesięciomiesięcznego kota o imieniu Eddy trwał zaledwie 30 minut. Skończył się on jednak dla zwierzęcia tragicznie. Eddy został postrzelony z bliskiej odległości – 4,5 mm pocisk wystrzelił bezpośrednio w jego lewe oko. Okaleczony i krwawiący kot wrócił do domu. Początkowo opiekun zwierzęcia podejrzewał, że pupil został potrącony przez samochód. Prawda okazała się jednak dużo brutalniejsza. Zdjęcia rentgenowskie potwierdziły, że kot został postrzelony. Lekarze weterynarii zoperowali oko, ale uszkodzenia były tak rozległe, że nie udało się przywrócić mruczkowi wzroku. W ciele kota znaleziono jeszcze jeden śrut – w pobliżu kręgosłupa – jednak jego wyciągnięcie wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem.

W Nowej Zelandii strzelają do kotów - Eddy
fot. www.stuff.co.nz

Eddy dochodzi do siebie w domowych warunkach. Kiedy odzyska siły, lekarze weterynarii podejmą się ponownej próby wyciągnięcia śrutu, tak aby nie uszkodzić kręgosłupa. Opiekun kota zgłosił sprawę na policję i SPCA (Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt). Właściciel kota miał nadzieję, że nagrania z monitoringu pomogą zdemaskować osobę, która postrzeliła jego kota. Sam Cairns – rzecznik SPCA – powiedział jednak, że nie był to na tyle szczególny przypadek, by szybko można było ująć sprawcę.

Nie tylko w Nowej Zelandii strzelają do kotów. Władze Australii również kilka lat temu podjęły decyzję o wybiciu ponad 2 milionów mruczków do 2020 roku. Co więcej, australijski rząd dopuścił kilka metod zabijania kotów –  strzelanie z broni palnej, otrucia czy przynęty.

źródła: www.stuff.co.nz, www.odt.co.nz

Autor: Magdalena Olesińska
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments