Oddalił się od domu 300 kilometrów. Mało brakowało, a trafiłby do adopcji


"Nigdy nie należy rezygnować z poszukiwań zagubionego zwierzaka" - piszą na Facebooku pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu. Kot z tej historii znalazł się 300 kilometrów od domu.

Niekiedy wystarczy tylko na moment spuścić kota z oczu, by ten wykorzystał naszą chwilę nieuwagi i zniknął. W przypadku, gdy nasz pupil zaginie, nie możemy zwlekać z poszukiwaniami – czas odgrywa tu bardzo ważną rolę. Bywa jednak, że mimo naszego zaangażowania w poszukiwania, kota nie udaje się odnaleźć tygodniami, miesiącami czy latami. Na szczęście ku pokrzepieniu serc kocich opiekunów jest kilka historii, w których zaginione mruczki wracają do swoich domów nawet po kilkunastu latach nieobecności. Oznacza to jedno – nigdy nie można tracić nadziei i rezygnować z poszukiwań. O tym przekonują też pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu. Mało brakowało, a ten przepiękny biały kot trafiłby do adopcji. Chociaż zrozpaczeni opiekunowie robili, co w ich mocy, by odnaleźć uciekiniera, nikomu nie przyszło do głowy, aby szukać go w Poznaniu – 300 kilometrów od domu.

Koci wagabunda

Kiedy opiekunowie rozwieszali ogłoszenia o zaginionym pupilu, ten w tym samym czasie przebywał kilkaset kilometrów od domu – w poznańskim schronisku. Nic więc dziwnego, że przez kilka tygodni nikt nie odpowiadał na apele zrozpaczonych opiekunów. Nadzieję na pomyślne zakończenie tej historii tracili i opiekunowie zwierzaka, i pracownicy schroniska, do którego trafił biały kot. Z racji tego, że przez tyle czasu nikt nie zgłaszał się po kota, rozpoczęto procedurę adopcyjną.

Powoli traciliśmy nadzieję na odnalezienie właściciela i przygotowywaliśmy go do adopcji – czytamy na Facebooku poznańskiego schroniska.

Historia kota ze zdjęcia jest doskonałym dowodem na to, że nigdy nie należy rezygnować z poszukiwań zagubionego…

Opublikowany przez Schronisko dla zwierząt w Poznaniu Środa, 17 marca 2021

„Nigdy nie należy rezygnować z poszukiwań zagubionego zwierzaka”

Na szczęście do adopcji nie doszło. Jak informuje schronisko, kot „odpoczywa w domu po szalonej przygodzie”. Szczęśliwe zakończenie tej historii było możliwe dzięki czujności osób, które widziały zarówno ogłoszenie o zaginionym kocie opublikowane przez opiekunów, jak i przez schronisko. Niestety nie wszystkie ucieczki zwierzaków kończą się tak samo. Opiekunowie kota niewątpliwie mogliby zaoszczędzić sobie niepotrzebnego stresu, gdyby ich pupil miał czipa – o czym wspomina poznańskie schronisko:

Kot nie miał niestety czipa, który w takich sytuacjach skraca czas poszukiwań i ułatwia informowanie właściciela o znalezieniu zguby. Aby uniknąć takich sytuacji i zmniejszyć ryzyko utraty przyjaciela, warto zadbać o jego czip – piszą na Facebooku pracownicy Schroniska dla Zwierząt w Poznaniu.

Wciąż nie jest pewne, jak kot znalazł się 300 kilometrów od domu. Według informacji schroniska mruczek do Poznania zabrał się „na gapę”. Jak było naprawdę, to wie już tylko on sam, a nam pozostaje jedynie snuć domysły.

źródła: www.facebook.com/schronisko.dla.zwierzat.poznan i tvn24.pl | zdjęcie główne: www.facebook.com/schronisko.dla.zwierzat.poznan

Autor: Magdalena Olesińska
Array