Wypuszczasz kota na dwór? Kolejne badania dowodzą, że robisz źle!

author-avatar.svg

Marianna Adamska

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Chociaż koty to urodzone drapieżniki i patrolowanie przestrzeni należy do ich naturalnych potrzeb, okazuje się, że nie zawsze wychodzi im to na dobre. Eksperci twierdzą, że w porównaniu ze zwierzętami niewychodzącymi te spędzające czas poza domem narażone są na szereg rozmaitych niebezpieczeństw. Jakich? Oto, co mówią na ten temat badania naukowców z University of Maryland!

Kot wychodzący

Fot. Shutterstock

Twój kot to zdeklarowany miłośnik otwartych terenów? Bardziej niż domowy spokój ceni sobie możliwość wędrówek i „spotkań” z lokalną przyrodą? Te ostatnie bywają przyczyną nieprzyjemnych sytuacji, które mogą spotkać kota podczas codziennych przechadzek po znajomym terenie, a najlepszym sposobem, aby znacząco zmniejszyć ryzyko czyhających zagrożeń, jest ograniczenie wyjść dla twojego pupila - do zera.

Co grozi może grozić wychodzącemu kotu?

W badaniu wykorzystano dane, które zebrano z 60 kamer, umieszczonych1500 różnych punktach Waszyngtonu. Aparaty aktywowały się automatycznie za każdym razem, kiedy w pobliżu pojawił się jakiś ruch. Pozyskany materiał obejmował między innymi nagrania kotów spożywających upolowaną zdobycz oraz wchodzących w rozmaite interakcje z przedstawicielami lokalnej dzikiej przyrody.

Co się okazało? Jak podaje Daniel Herrera, pomysłodawca badania, istnieje aż 61% prawdopodobieństwa, że wędrujący mruczek znajdzie się w tej samej lokalizacji, co szop pracz – główny nosiciel wirusa wścieklizny w Stanach Zjednoczonych. 61% prawdopodobieństwa dotyczy także lisów rudych, natomiast 56% to szansa na spotkanie z oposem wirginijskim. Również te gatunki zwierząt mogą zarazić pupila groźną wścieklizną.

Redakcja poleca:

1. Szczepienie kota. Kiedy szczepić kota i na co?

2. Koci katar - jak objawia się ta choroba i jak ją leczyć?

Oczywiście, dane te odnoszą się do obszaru miasta Waszyngton, gdzie przeprowadzone zostało badanie. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem założyć, że przybliżone ryzyko spotkania z dziko żyjącym zwierzęciem istnieje także w innych częściach globu – również w Polsce. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że kamery zostały umieszczone w mieście, a to oznacza, że opiekunowie kotów miejskich również powinni brać pod uwagę tego typu zagrożenia. Absolutnie każdy wychodzący mruczek może spotkać na swojej drodze potencjalne niebezpieczeństwo, ale to nie wszystko! Zawsze istnieje ryzyko, że pupil przeniesie infekcję na domowników – może to być wścieklizna, ale także toksoplazmoza, szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży (jest przyczyną między innymi wodogłowia, opóźnienia rozwoju umysłowego itp.).

Gatunek domowy?

Istnieje jeszcze jeden argument za ograniczeniem wędrówek kota po okolicy. Niestety, należy on do gatunków mocno inwazyjnych (za taki uznał go Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk), a to oznacza, że wpływa on znacząco na kształt ekosystemu. Mruczek stanowi niemałe zagrożenie nie tylko dla populacji wróbli oraz myszy, lecz także gadów i płazów, wpływając na różnorodność biologiczną na terenach, na których poluje.

Co istotne, obecność kotów jest mocno powiązana z obecnością człowieka. Im mniej ludzi na danym obszarze, tym mniejsze prawdopodobieństwo spotkania z tym domowym drapieżnikiem. A to oznacza, że mitem jest twierdzenie, jakoby swobodnie żyjące koty wypełniały naturalną niszę ekologiczną, polując na regionalne gatunki. Człowiek, decydując o tym, czy jego pupil będzie wychodził na zewnątrz, czy pozostanie zwierzęciem niewychodzącym, ma znaczący wpływ na kształt ekosystemu wokół siebie. Warto mieć to na uwadze przy podejmowaniu decyzji dotyczącej wędrówek mruczka po najbliższej okolicy.

 

Źródło: www.helsinkitimes.fi/

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s