Co może kusić za oknem niewychodzącego kota i jak mu to zrekompensować?

author-avatar.svg

Dorota Jastrzębowska

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Nie wypuszczaj kota samego z domu – to niebezpieczne. Zrób z niego światowca innymi sposobami. Niewychodzący kot nie musi być zestrachanym domatorem!

kot niewychodzący co go kusi za oknem

Fot. Shutterstock

Zwolennicy wypuszczania kotów samych z domu na niepewny los bronią się argumentami, że mruczek zamknięty – nawet na największym metrażu – nie ma żadnych ciekawych bodźców i nic do roboty, oprócz jedzenia. Ich zdaniem taki zwierzak tylko je, tyje, śpi i... marnuje życie. Czy naprawdę? To przecież zależy tylko od nas. Możemy mu zapewnić moc atrakcji. Również takich, które przybliżą mu mu świat oglądany przez okno.

Czy niewychodzący kot naprawdę chce wychodzić?

Zacznijmy od powiedzenia ważnej rzeczy: nie każdy kot ma potrzebę wychodzenia. Wielu naszych wąsatych przyjaciół w ogóle jej nie odczuwa. I – wbrew obiegowym opiniom – nie dotyczy to tylko czworonogów urodzonych w mieszkaniu. Często nawet mruczki, które przeżyły większość życia na wolności, chętnie zamieniają tę „wolność" na łóżko. A nieśmiałe koty świat zewnętrzny może wręcz przerażać. Czasem to tylko nam się wydaje, że nasz kot powinien wychodzić, żeby zaznać pełni szczęścia – a on wcale tego nie potrzebuje. Oczywiście są też mruczki, które domagają się wypuszczenia w sposób natarczywy i męczący dla domowników. Zwykle to jednak oni sami są sobie winni – bo przyzwyczaili pupila, że jest taka możliwość. Tak czy inaczej, czy kot chce wychodzić, czy nie, warto jednak dostarczyć mu trochę bodźców z zewnątrz. Dzięki temu domator liźnie świata, a ekstrawertyk domagający się wychodzenia nieco łatwiej zniesie pozbawienie go tego wątpliwego przywileju. Aby jak najlepiej zaspokoić kocie potrzeby, zastanówmy się na początek, dlaczego kot chce wychodzić z domu. Czego szuka na zewnątrz i co tam takiego znajduje, że jest to dla niego atrakcyjne?

Co może kusić niewychodzącego kota i jak mu to zrekompensować?

Fascynujące zapachy

Niekastrowane kocury i kotki czują zew natury i chcą wyruszyć na poszukiwanie partnera seksualnego. Jednak w domu trzymamy przeważnie zwierzaki po zabiegach pozbawiających popędu. Musi więc je pociągać za oknem coś innego. Nie bez przyczyny one także często odczuwają wzmożoną chęć wychodzenia wiosną. Chodzi bowiem o... zapachy. Koty kierują się nimi w ogromnym stopniu. Widać to np. podczas posiłku: ważniejsza jest dla nich woń niż smak. I właśnie zapachy są jednym z głównych bodźców działających na kocich zbiegów. Każda rzecz przyniesiona z zewnątrz jest dla kota atrakcyjna i poddawana uważnemu obwąchiwaniu. A co my przynosimy naszym pupilom? Hmm – zazwyczaj to, co przynosimy samym sobie: aktówkę z pracy, zakupy ze sklepu... Pomyślmy o naszym mruczku i zamiast kupować mu kolejną sztuczną zabawkę, zorganizujmy mu sezonowe zapachy. Przynieśmy latem bukiet polnych kwiatów (sprawdźmy tylko najpierw, których roślin się wystrzegać, bo są trujące), a jesienią – pęk opadłych liści czy garść kasztanów. Przez niemal cały rok możemy wracać do domu z szyszkami (posłużą za zabawki), a jak się trafi, możemy też przytaszczyć pieniek (będzie naturalnym drapakiem).

Fajne faktury

Mruczki cenią sobie wygodę. I to zarówno w zrozumiałych dla nas formach (miękka poducha, kolana pani), jak i taką w kocim stylu (spanie w dziwnych pozycjach, na pozornie niewygodnych przedmiotach). Poza domem też wynajdują sobie ciekawe miejscówki. Wystarczy poobserwować koty wolno żyjące, by się zainspirować, co mogłoby się spodobać naszemu podopiecznemu. Na pewno atrakcją jest trawa. Zazwyczaj wysiewamy kocią trawkę w donicy, by pupil mógł ją skubać. A gdyby tak zasiać mu trawę w większym pojemniku na balkonie, by mógłby się w niej też położyć? Pomyślmy o tym. W gorące dni mruczki szukają ochłody, kładąc się na gołej ziemi pod krzakami. Może więc zasadzić roślinę w dużej donicy, tak by pupil się tam zmieścił? Musimy tylko sprawdzić, czy nie będzie próbował wykopywać ziemi i zrobić sobie kuwety... Koty wolno żyjące lubią się też wylegiwać na korze, którą się podsypuje rośliny. To dobra izolacja od wilgoci. Możemy ten pomysł wykorzystać np. w kociej wolierze w ogrodzie.

Dzika przyroda

Nie oszukujmy się: koty wychodzą też po to, by polować. Nie pozwolimy na to, ale możemy im przygotować wygodną miejscówkę do obserwacji ptaków. Karmnik za oknem będzie dla mruczków jak telewizja czy VOD. A przy okazji pomożemy skrzydlatym sąsiadom! Trzeba tylko dobrze dobrać bezpieczną odległość, tak by kot miał atrakcję, a mali stołownicy się go nie przestraszyli. Taka kocia ambonka może być też na osiatkowanym balkonie. Nada się na nią wysoki drapak, wystający ponad balustradę, co zapewni lepszą widoczność. Siatka musi być mocna, by mruczek jej nie sforsował. Oczywiście polowanie, które nie kończy się sukcesem, na dłuższą metę rodzi frustrację. Dlatego musimy też zapewnić pupilowi inne zabawy, podczas których będzie mógł „ofiarę" (np. myszkę zabawkę) dorwać w swoje łapy. Niemal każda zabawa to substytut polowania – bawmy się więc z naszymi mruczącymi przyjaciółmi jak najczęściej!

Ciekawość świata

Jak już powiedzieliśmy, ochotę na samodzielne wyprawy mają głównie mruczki odważne i ciekawskie. Jeśli mamy właśnie takiego kota, nie powinno być dużych problemów z nauczeniem go chodzenia na spacery na smyczy (alternatywą jest noszenie czworonoga w specjalnym plecaku, ale wtedy mniej skorzysta ze spaceru). Będziemy mieć pupila pod kontrolą, a on doświadczy rzeczy, których nie jesteśmy w stanie dostarczyć mu w domu, na balkonie czy nawet w ogrodowej wolierze. Chodzi głównie o zapachową kocią korespondencję, zostawianą na okolicznych płotach i krzakach. Nasz przyjaciel będzie wtedy chłonął – nie tylko nosem, lecz także narządem Jacobsona – wiedzę o okolicy, dla nas niedostępną. I pewnie będzie nam za tę możliwość wdzięczny – oczywiście na swój koci sposób. :)

Redakcja poleca:

1. Jak chodzić z kotem na smyczy?

2. Rasy kotów, które lubią spacery – te mruczki chętnie wyskoczą na rundkę w szelkach

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Dorota Jastrzębowska

Miłośniczka psów, szczególnie terierów. Obecnie opiekunka przygarniętej yoreczki Adelki, wolontariuszka opiekująca się kotami wolno żyjącymi w warszawskiej dzielnicy Ochota, była redaktor prowadząca czasopismo „Mój Pies i Kot".

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s