Dlaczego kociarze to tacy fajni ludzie?

Bycie kociarzem jest trendy. Crazy Cat Lady - to powód do dumy, nie wstydu!

Dawno, dawno temu na niezamężną kobietę mieszkającą z kotem mówiono „stara panna”. Wszyscy wiedzieli, że nosi ubrania „sprzed wojny”, wiecznie nie ma czasu i siły na sprzątanie, nie lubi dzieci, a zamiast perfum pachnie niekastrowanym kocurem. Jeszcze wcześniej na kociarę mawiano – wiedźma. A dziś? To po prostu singielka z kotem albo kobieta w związku nieformalnym. Jest równie zadbana, co każda inna kobieta. Kiedy ma ochotę wyjść rano po bułki do sklepu bez makijażu, to wychodzi. Nikomu nic do tego. W końcu światowe gwiazdy też tak robią. I kot lub jego brak nie mają z tym nic wspólnego. A czy wiesz dlaczego kociarze są fajni?

Może ta współczesna kociara różni się od innych kobiet tylko tym, że jej dom zapełniają gadżety z kocim motywem, a na każdego napotkanego mruczka patrzy z miłością w oczach? I cieszy się jak dziecko, niezależnie od tego, czy przywoływany kot do niej przychodzi, czy też nie.

Kociarz może też być płci męskiej. I to też jest znak czasów. Jeszcze trochę wstydliwie wśród znajomych, ale coraz odważniej robi coming out na fejsie, zamieszczając zdjęcia ukochanego Fila czy Rudzika i udzielając się na kocich stronach i w grupach. Prawdziwy facet nie boi się przyznać do miłości. Także tej przez wielkie M do mruczącej kulki mieszczącej się w dłoni. Prawdziwi faceci kochają koty na równi z kobietami. Co poniektórzy z dumą obnoszą koszulkę z napisem Crazy Cat Dad. Tak, Koci Tatusiowie to Super Goście. A wyjątki? Och, one tylko potwierdzają regułę.

Jeśli jeszcze ktoś z twoich znajomych wątpi, że kociarze są fajni, pokaż im to:

kobieta w schronisku
fot. Shutterstock

1. Kociarze dają bezdomnym kotom szansę na nowe życie

Wystarczy zapytać znajomych kociarzy, skąd pochodzą ich pupile. Czasem będą to hodowle, ale najczęściej usłyszysz: adoptowany ze schroniska, z fundacji, z domu tymczasowego, z ulicy, z piwnicy, ze wsi. W dwóch słowach – koty uratowane. Takie, których nikt nie chciał, porzucił, wyrzucił, nie interesował się ich losem. Prawdziwy miłośnik kotów kocha mruczki i dlatego je ratuje. A czasem to one ratują jego (nie wierzysz? To ZOBACZ).

2. Kociarze walczą o lepsze kocie jutro

Propagują program zapobiegania bezdomności zwierząt poprzez sterylizacje i kastracje kotów, zarówno tych domowych, jak i miejsko-wiejskich. Zdają sobie sprawę, że wciąż podaż kociąt bezdomnych o wiele przewyższa popyt na nie, i długo jeszcze nie grozi nam wymieranie kociego gatunku.

Prawdziwy miłośnik kotów wie, że schronisko, choćby najpiękniejsze i najlepsze, to tylko schronisko, a nie dom.  Czasem to miejsce, gdzie niektóre koty przychodzą tylko po to, by umrzeć. Zabija je stres i choroby, przegęszczenie i brak nadziei, depresja. Dlatego powtarzają nieuświadomionym, jak ważne jest zapobieganie i przewidywanie. Dlatego słowo kastracja to dla nich nie okaleczanie, ale mądra ochrona i opieka – bo przecież nawet piwnicznym kotom-dzikuskom prawnie przysługuje opieka. I o tym potrafią przekonywać oponentów godzinami.

kot z zaćmą
kot z zaćmą, fot. Shutterstock

3. Kociarze adoptują koty, których nikt nie chce

A więc: bez oka, bez łapki, stare, brzydkie, z padaczką, z chorymi nerkami, z białaczką i z każdą inną możliwą chorobą. Albo po prostu półdzikie, zbyt dzikie na przeciętny dom, a zbyt oswojone, by wrócić na podwórko.

Czasem taka niechciana bida to kolejny kot w ich domu. Już się naprzytulali, dostali dużo dobrego od zwierzęcia, teraz chcą coś dać kotu innemu, słabszemu. Gest, za który nie dostaje się medali, 500+ ani urlopu z pracy, a dzięki któremu zachowuje się wiarę w dobro i człowieka. W siebie.

4. Kociarze dążą do porozumienia

Tak, ty to już wiesz. Przychodzisz tutaj, zaglądasz na Facebooka, czasem dyskutujesz, czasem mówisz „racja” a czasem „po mojemu to nie tak”. Jesteś jak kot, który czasem wpada w złość, a za chwilę przechodzi nad tym do porządku dziennego. Pomaganie kotom łączy ludzi. Może jesteś jednym z wolontariuszy albo tylko czasem pomagasz z doskoku w działaniach prokocich. Różni ludzie, tak różni, jak tylko być mogą, różne zawody, wiek, poglądy, wykształcenie, a jednak znajdują wspólny język – dzięki kotom.

kobieta całuje kota
fot. Shutterstock

5. Kociarze są empatyczni

Badania naukowe już to potwierdziły – miłośnicy kotów są częściej introwertykami, przeżywają mocno, myślą dużo, są bardzo wrażliwi, pamiętliwi, neurotyczni. Ale w sumie to ludzie z sercem na dłoni, otwarci i chętni do pomocy. Poza jednym wyjątkiem – wobec ludzi, którzy krzywdzą zwierzęta, są bezlitośni i twardzi jak skała.

Wczuwają się w emocje innych, uczą się czytać między wierszami, są wrażliwi na niuanse mowy ciała, czy to kotów, czy ludzi. Często mają wolne, artystyczne dusze, otwarte na nowe doświadczenia, zapachy, smaki i dźwięki. Łatwiej akceptują inność.

6. Kociarze lubią pomagać

Lekarze weterynarii, technicy weterynaryjni, behawioryści, wolontariusze schronisk i organizacji pro zwierzęcych, pracownicy sklepów zoologicznych, czy wreszcie fani kocich stron i grup – oni wszyscy lubią doradzać, pomagać. Nie tylko w kocich problemach. Słowa „mam kota”, „lubię koty” otwierają wiele drzwi.

Wreszcie – kociarze to normalni ludzie. To dzięki kotom są tacy fajni.

Autor: Joanna Nowakowska