kocia depresja

Porady

Kocia depresja – co robić, gdy mruczek przeżywa załamanie?

Koty cierpią głównie z powodu osamotnienia, ale warto też wiedzieć, że każda zmiana codziennej rutyny wytrąca je z równowagi.

Czy kot może popaść w depresję? Oczywiście, że tak! Cierpiący kot staje się nieobecny duchem, przestaje się myć i jeść, traci orientację. Czasem rozładowuje napięcie, demonstrując zachowania w ludzkim mniemaniu nie do przyjęcia: drapie, gryzie, spryskuje dywan moczem. Jeśli lekarz weterynarii wyeliminuje fizjologiczne przyczyny odmiennych stanów kociej świadomości, możemy być pewni – naszego futrzaka dopadła kocia depresja.

Więzienne frustracje

Wielkomiejskie warunki odmieniły odwieczny tryb życia kotów. Coraz mniej zwierząt może dziś prowadzić prawdziwie kocie życie – grasować po ogrodach, penetrować okolice, do domu wpadając jedynie po to, by coś zjeść i odpocząć. Miłośnicy kotów, których właśnie w miastach jest coraz więcej, z troski i chęci chronienia przed zagrożeniami, w imię odpowiedzialności – zamknęli swoich ulubieńców w areszcie domowym.

Futrzany pieszczoch ma zapewnioną kanapę do wylegiwania się i miskę smacznych kąsków, których nie musi zdobywać, ale brakuje mu tego, co najważniejsze – swobody. Cóż się więc dziwić, że niejeden „więzień” zgrzyta zębami, gdy szklana szyba odgradza go od świata.

znudzony kot
fot. Shutterstock

Kocia depresja, czyli zabójcza nuda

Ludzie, myśląc o kotach swoimi kategoriami, popełniają zasadniczy błąd. Nie rozumieją, co dla małego drapieżcy oznacza brak możliwości polowania. Przecież łowy stanowią podstawową potrzebę każdego domowego tygrysa. Jak kot ma zachować sprawność psychiczną, kiedy nie może łazić po dachach, wysiadywać na płotach ani wspinać się na drzewa?

Jak ma nie dopaść go kocia depresja, kiedy prowadzi monotonną egzystencję w czterech ścianach, bez rozrywek, bez ani jednej myszy, lub choćby mola do złapania? Jak ma nie umierać z nudów, kiedy nie ma nic do roboty poza obijaniem się o sprzęty, których nie wolno drapać? Co to za atrakcja oglądać z panią meksykańską telenowelę lub z panem kolejny mecz w telewizji?

Z braku stymulacji psychicznej i fizycznej niekiedy pozostaje kotu jedyny ruchomy cel – nogi właścicieli. Skrada się bezszelestnie, zaczaja, przypada do podłogi, by nagłym susem spaść na zdobycz – ludzką łydkę lub kostkę, często z dzikim wrzaskiem. Ludzie nie znoszą takich zachowań, zapominając, że to, co w ich mniemaniu niedopuszczalne, dla kota jest całkiem normalne. Nie chcą też zrozumieć, że to oznaka frustracji zwierzaka pozbawionego bodźców i niezbędnej aktywności.

Pięć minut szaleństwa

Koty zwykle zachowują się godnie i z rezerwą. Ale nawet najbardziej opanowany futrzak musi czasem rozładować napięcie. Koty żyjące na wolności odprawiają dziki taniec nad schwytaną ofiarą, z podniecenia i radości. A co ma zrobić trzymany w domu kanapowiec? Uwalnia energię w ciągu swoich pięciu minut szaleństwa. Łagodny mruczek nagle przekształca się w żywą furię – rzuca się w gonitwę po mieszkaniu, z napuszonym ogonem naciera na przeszkody, szarżuje po dywanie, wskakuje na parapet, jednym susem dosięga kanapy, zastyga na moment, robi gwałtowny zwrot i jak pocisk wypada z pokoju. Potem uspokaja się i ze strasznego pana Hyde’a staje się znów łagodnym i zrównoważonym dr. Jeckyll’em.

Kocia depresja może być skutecznie leczona lekami, które są stosowane w zaburzeniach nerwicowych u ludzi. Nowoczesne metody terapeutyczne zalecają kurację farmakologiczną połączoną ze wsparciem psychicznym – otoczeniem ulubieńca troskliwą uwagą, okazywaniem mu szczególnych względów, dogadzaniem smacznym, pożywnym jedzeniem o silnym zapachu, a nawet karmieniem jak małe dziecko. Nie trzeba jednak od razu biec do kociego psychoanalityka, skoro przy pewnym wysiłku można dostarczyć pupilowi odpowiednią dozę rozrywek. Zapędom na nasze nogi można zapobiec, zapewniając ujście myśliwskiemu instynktowi. A przy odrobinie wyobraźni – rozładować nagromadzone emocje.

kot bawi się piórkiem
fot. Shutterstock

Zabawa dobra na wszystko

Co dostarcza ulubieńcom najwięcej przyjemności? Oprócz jedzenia – zabawa. Wszelkie przedmioty do gryzienia, tarmoszenia, toczenia, potrząsania i chwytania zaspokajają nie tylko naturalną potrzebę baraszkowania, ale też odwracają uwagę od butów, dywanów i mebli.

Dzięki zabawom zwierzęta utrzymują kondycję fizyczną, rozwijają inteligencję, nie nudzą się, nie usychają z tęsknoty, kiedy samotnie spędzają długie godziny, a kocia depresja ich nie dopadnie. Gospodarstwo domowe pełne jest przedmiotów, nadających się do zabawy-polowania: papier toaletowy, torby, szczotki, pudełka, linki od żaluzji, szafy, kosze z bielizną itd., itp.

Każdy przedmiot do toczenia, drapania czy podrzucania rozbudzi w nawet najbardziej gnuśnym kanapowcu bojowego ducha. Papierowa – nigdy plastikowa! – torba stanie się atrakcją, choć nie starczy na długo. Kot przywita z entuzjazmem kartonowe pudło z wyciętym otworem, podobnie jak rurę z kartonu. Z ochotą zapoluje na kulkę z szeleszczącego sreberka, szpulkę od nici, korek od butelki szampana czy kłębek wełny- czyli na wszystko, co się rusza. Wspólne zabawy zacieśnią przyjacielskie więzy z twoim pupilem. Pamiętaj tylko, że to nie kot ma zabawiać ciebie, ale ty – kota.

Chcesz oceniać i komentować?
Dołącz do nas – zarejestruj się!
Ocena użytkowników