Skąd się biorą kocie przezwiska?


Nawet jeśli twój kot ma już imię pasujące do jego wyglądu i charakteru, na pewno wołasz do niego, używając też kilkunastu innych określeń... Prawda?

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego w danej chwili wybierasz taką, a nie inną kocią ksywkę? Najczęstszymi zmiennymi są: nastrój, w którym znajdujesz się zarówno ty, jak i twój pupil oraz inne okoliczności (np. miejsce, w którym właśnie przebywacie, a także osoby wam towarzyszące). Idąc tym tropem, kocie przezwiska i imiona możemy podzielić na kilka kategorii.

Kategoria 1: pieszczotliwe przezwiska

Radosny opiekun, radosny kot – najczęstsza i najmilsza z kombinacji. Przykłady? Wieczór w domu, futrzak leży na twoich kolanach i mruczy; powrót po pracy, gdy pupil łasi się i od progu wita cię w drzwiach, wspólne zabawy… Na pewno jesteś w stanie stworzyć całą prywatną listę. W takich sytuacjach najczęściej używane bywają pieszczotliwe kocie przezwiska, np. kitku, maleństwo, puszek, kochane futerko, kocię dziecię i inne, czasem bardzo dziwne, ale wszystkie… przemiłe!

Kategoria 2: prawdziwe/oficjalne imię kota

Prawdziwe imię kota jest najczęściej stosowane w neutralnych sytuacjach. Często, gdy znajdujesz się wśród nieznanych ci ludzi – im bardziej oficjalna sytuacja, tym większe prawdopodobieństwo jego użycia. Zazwyczaj trochę ci głupio podczas wizyty dalekich krewnych wołać: „Futrzasty maluszku, chodź do mamusi na jedzonko”, prawda? Raczej powiesz: „Mruczek, obiad!”. To samo dotyczy na przykład poczekalni u weterynarza czy kocich wystaw.

Kategoria 3: kocie wyzwiska 😉

…czyli: „ty łobuzie!”, „szatanie/diable wcielony”, „pasożycie”, „ancymonie”, „złodzieju jedzenia” (niepotrzebne skreślić). Najczęściej używane w momentach irytacji czy złości. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że odmieniasz brzydkie kocie ksywki przez wszystkie przypadki akurat wtedy, kiedy mruczek zrzucił ze stołu kubek, obudził cię w środku nocy czy uznał, że kanapa jest lepsza niż drapak.

Uwaga: niektórzy eksperci, w tym m.in. słynny Jackson Galaxy twierdzą, że nawet niewinne „wyzwiska” adresowane w kierunku mruczka finalnie przyczyniają się do osłabienia relacji na linii opiekun-futrzak. Nie, wcale nie chodzi o to, że twój kot rozumie, że właśnie w danym momencie zwracasz się do niego niezbyt miłymi słowami. Raczej o to, że słowa powtarzane częściej mimowolnie są kodowane w twoim mózgu. W ten sposób niepotrzebnie deprecjonujesz waszą relację, co prowadzi do jej osłabienia.

Niezależnie od tego, jak nazywasz swojego kota…

….pamiętaj, że choć nie zna on znaczenia słów to znakomicie odczytuje twoje emocje! Dlatego tak wspaniale reaguje na „kitku” czy „kochanego futrzaka”, a stroni od ciebie, gdy właśnie jest „łobuzem”. Choć każdy z tych zwrotów jest mu obcy, tembr twojego głosu i nastawienie do pupila wskazują, w jakim właśnie jesteś humorze: czy przyjaźnie podchodzisz do mruczka, czy też lepiej mijać cię szerokim łukiem. Pamiętaj, że nawet jeśli futrzak coś przeskrobie i zostanie ochrzczony brzydkim imieniem to i tak nie zrozumie źródła twojej frustracji. Dlatego po prostu szybko mu wybacz i… wróć do pieszczotliwych ksywek! 😉

A jakie kocie przezwiska funkcjonują w waszych domach? Czy są zależne od nastroju? Dajcie znać w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak