Ta kotka mieszka w świątyni! I to nie byle jakiej… Poznajcie ją koniecznie!


Wybierasz się w tym roku na wakacje do Stambułu? Koniecznie odszukaj tę kotkę!

Kot w świątyni Hagia Sophia?! Dokładnie tak – ta mrusia imieniem Gli to prawdziwa sułtanka, która zgodziła się udzielić nam ekskluzywnego wywiadu.

View this post on Instagram

Photographer, cat Lover , Gli Lover @suretwan47 ✌???????? #hagiasophia #ayasofyamuzesi #hagiasophiamuseum #hagiasophiacat #cat

A post shared by Ayasofya Kedisi Gli (@hagiasophiacat) on

Słynny kot w świątyni Hagia Sophia – to ty?

Tak, to właśnie ja. Nie ma tu osoby, która by o mnie nie słyszała. To dlatego, że jestem bardzo charakterystyczna. Mam piękne zielone oczy, które oryginalnie schodzą się do środka. Nie mogę więc narzekać na brak zainteresowania. Jedna z przewodniczek turystycznych – Umut Bahceci – prowadzi mój profil na Instagramie. Jestem zatem sułtanką catstagramów, hihi! Poza tym znam wielu zagranicznych dygnitarzy. Widzieliście w gazecie moje zdjęcie z prezydentami Obamą i Erdoğanem? Miauuuam przyjemność poznać ich osobiście.

Jak znalazłaś się w świątyni?

Umrrrrodziłam się w niej i mieszkam tu już szesnaście lat. Oczywiście nie jestem sama. Mam wiele rodzeństwa i przyjaciół. Przecież Stambuł słynie z wolno żyjących kotów. W Hagii Sophii mieszka ze mną moja siostra Kizim. Miauuułyśmy niezłego stracha, gdy podjęto decyzję o przemianowaniu świątyni, która działała wiele lat jako muzeum, na meczet. Nie miałyśmy pewności, co z nami będzie. Na szczęście nasz cudowny dyrektor, który dba o nas od urodzenia, nawet przez chwilę nie myślał o tym, by gdzieś nas przenieść.

Opowiesz nam o swoim imieniu?

Bardzo chętnie! To imię znaczące i chyba całkiem nieźle do mnie pasuje. Gli znaczy „związek miłości”. Wszyscy mi mówią, że w nim zawiera się cała moja osobowość. Może dlatego, że kiedy tylko wychodzę na korytarze świątyni, zaraz wszyscy się uśmiechają i schodzą, rozmawiając o mnie i pokazując mnie sobie wzajemnie. Można powiedzieć, że zmniejszam dystans między ludźmi. Burzę bariery narodowości, wyznania, płci i przekonań. Wszyscy są razem ze mną tu i teraz. Bawimy się, przytulamy i robimy zdjęcia. Nie ma wówczas miejsca na złe emocje!

Dzięki za udzielenie wywiadu, Gli!

Gli to prawdziwa królowa w swoim pałacu. Na co dzień jest duszą towarzystwa, jednak gdy czuje, że tłok wokół niej robi się zbyt duży, chowa się w ustronne miejsce. Jej wygląd i osobowość sprawiają, że jest uwielbiana przez wszystkich – turystów, pracowników i miejscowych. Jeśli będziesz kiedyś zwiedzać Stambuł, nie zapomnij odszukać małej, kociej sułtanki. Z pewnością przywita cię z otwartymi łapkami!

Poniżej możesz obejrzeć jej zdjęcia!

Jesteś turystą-kociarzem? Przeczytaj artykuł o kocich kawiarniach. Czy na pewno wiesz, jak się w nich zachować? ZAPRASZAMY TUTAJ.

Przejdź dalej, by zobaczyć kolejne zdjęcia.

Autor: Julia Dzierżak