Kot wszedł na Giewont. Po wyprawie wrócił do swoich właścicieli

fot. Facebook "Tatromaniak"

Oto historia kota, który wchodził na Giewont. Skąd mruczek w ogóle się tam wziął?

W ostatnim czasie wśród fanów wspinaczek górskich zrobiło się głośno o niecodziennym wydarzeniu – pewien kot wszedł na Giewont. Żądne wrażeń zwierzę odłączyło się na kilka godzin od swoich właścicieli, żeby razem z turystami wspiąć się na szczyt góry.

Kot wszedł na Giewont i wrócił do swoich opiekunów

Turyści w drodze na Giewont zatrzymali się w schronisku na Hali Kondratowej. To właśnie tam zyskali nowego towarzysza podróży. Schronisko PTTK na Hali Kondratowej położone jest 1333 m n.p.m. W tym miejscu do miłośników gór dołączył kotek. Z relacji turystów wynika, że kotka po prostu zaczęła za nimi iść i nie chciała zawrócić. W konsekwencji towarzyszyła turystom aż do wejścia na sam szczyt. Na Giewoncie „tymczasowi opiekunowie” uwiecznili dokonania kotki. Zdjęcie opublikował na swoim fanpage’u profil „Tatromaniak”.

O kocie, który zdobył Giewont

Kotka zaczęła iść za nami od schroniska na Hali Kondratowej, nie chciała zawrócić i dotrzymała nam towarzystwa aż na Giewont. Później zeszła z nami do schroniska i tam została ze swoimi właścicielami – czytamy relację turystów na Facebooku Tatromaniak

Kot wszedł na Giewont

Giewont to masyw górski w Tatrach Zachodnich o wysokości 1894 m n.p.m. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę, że kotka dołączyła do turystów na wysokości schroniska na Hali Kondratowej, łatwo wyliczyć, że futrzak pokonał ponad pół kilometra, idąc pod górę. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że zwierzę zeszło z powrotem do schroniska, przebywając taką samą drogę. W schronisku natomiast wróciło już bezpiecznie do swoich opiekunów.

To kolejna historia, która potwierdza niezależność kotów i ich niezwykły charakter. Chociaż kotka weszła na Giewont, idąc wyznaczonym szlakiem, to w swoim kocim życiu chodzi zdecydowanie własnymi ścieżkami. To w końcu ona zadecydowała, do której grupy turystów chce dołączyć i jak długo chce spędzić z tą grupą czas. Musimy w tym miejscu jednak zaznaczyć, że Tatry to nie jest najlepsze miejsce na kocie wyprawy. Łatwo tam o zagrożenie zdrowia i życia, a zmienna pogoda potrafi zaskoczyć nawet wytrawnego turystę, utrudniając mu zejście z gór. Ta kotka miała wyjątkowe szczęście, że nic jej się nie stało.

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Koty.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „Poznaj całą prawdę o kotach”

źródło: Tatromaniak

Autor: Natalia Borzuta
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments