Kot podróżnik – czy twój mruczek zazdrości mu życia?


Czy klasyk polskiej muzyki "zawsze tam, gdzie ty" wybrzmi kiedyś z kociego pyszczka? Czy zabieranie kotów ze sobą w podróże małe i duże stanie się normą? Zobacz, co się dzieje!

Podróże z kotem coraz mniej nas zaskakują. Tradycyjnie to pies był towarzyszem dłuższych wojaży i to on wyjeżdżał z opiekunami na wakacje. Nowe możliwości i coraz większa otwartość właścicieli hoteli i pensjonatów na zwierzęta sprawiają jednak, że ostatnio chętniej zabieramy ze sobą innych podopiecznych, w tym mruczki. Niektóre z nich odbywają naprawdę niezwykłe podróże. Ale czy to na pewno wskazane?

Podróże z kotem – tak czy nie?

Podróże z kotem znajdą zapewne zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Trzeba przyznać, że obie strony mają trochę racji, a kluczem do znalezienia złotego środka jest po prostu zdrowy rozsądek. Z jednej strony decyzja o zabraniu kota na wakacje może być naprawdę trafna. Pozwoli mu ona zdobyć nowe doświadczenia, zaciekawić, pobudzić. To ważne szczególnie w przypadku mruczków, które całe życie spędzają w jednym mieszkaniu czy domu i mogą popaść w niebezpieczne dla kociej psychiki znudzenie.

Z drugiej strony nie każdy kot nadaje się na podróżnika. U niektórych mruczków trzymanie się codziennej rutyny może mieć o wiele większy czar niż przygody poza domem. Zabieranie ze sobą na siłę kota lękliwego czy wycofanego wcale nie sprawi, że się on nagle otworzy i stanie kocim Krzysztofem Kolumbem, odkrywającym z pasją nowe lądy. Doświadczenie podróży może przynieść o wiele więcej stresu, niż jest to warte. Wszystko więc zależy od tego, jaki jest twój kot: czy lubi nowości i wyzwania? Jest otwarty i ciekawski? A może jest lękliwym, wiecznie chowającym się samotnikiem? Weź to pod uwagę, zanim zdecydujesz o zabraniu go w podróż.

Podróże kształcą?

Można spotkać się z opinią, jakoby koty przyzwyczajały się do nowych doświadczeń, takich jak podróże. Oczywiście, ich zdolności adaptacyjne pozwolą im w pewnym momencie na włączenie wyjazdów do ich rutyny, ale tylko, jeśli one taką właśnie rutyną będą. Fakt, że mruczek od sześciu lat raz na 365 dni jest wkładany do auta i wyrusza w kilkugodzinną podróż nie sprawi, że do tego przywyknie. Żeby przyzwyczaić mruczka do podróżowania, potrzebna jest codzienna, cierpliwa i dozowana praca. Na początek warto zabierać go na krótkie przejażdżki autem i używać dużo pozytywnego wzmocnienia – smaczków lub pochwał. Nie można zapominać, że podróż to nie tylko przejazd czy przelot. To także poznawanie nowych miejsc. Do tego też należy mruczka przyzwyczaić. Tu sprawdzi się wyprowadzanie kota na spacery lub zabieranie go ze sobą w bezpieczne miejsca, np. do przyjaciół czy rodziny. Jednak wszystko w granicach rozsądku!

Jak wyglądają podróże z kotem?

Trzeba zdawać sobie sprawę, że podróże z kotem nie będą wyglądać tak samo jak, dajmy na to, z psem. Mruczek nie będzie towarzyszył nam na górskim szlaku, może nie odnaleźć się na plaży ani w pubie czy na deptaku. Jest zwierzęciem o wiele bardziej płochliwym i raczej nieprzyzwyczajonym do zgiełku i tłumu. Kto wyprowadza kota na smyczy, ten wie, że to koty wyprowadzają nas. Trudno więc wyobrazić sobie chodzenie z mruczkiem na plażę.

Wakacje z kotem często wymuszają na opiekunie skupienie większości uwagi właśnie na szlachetnej osobie kota. Zadbanie o jego potrzeby poza domem, kontrolowanie, czy nie odmawia jedzenia i picia, dylemat, czy zostawić go w pokoju w kenelu, czy samopas… I wreszcie spędzanie z nim czasu w miejscach publicznych – to dość czasochłonne i wymagające nieustannej czujności. Koty to nie psy i nie wejdą one w ich role. Choć zdarzają się wyjątki

niezwykłe podróże z kotem Cathode
fot. Instagram

Mruczek podróżnik

Kotka o imieniu Cathode łamie wszelkie stereotypy. Od sześciu lat, kiedy to jej opiekun zabrał ją ze schroniska, mruczka nieustannie przeżywa jakieś przygody. Towarzyszy opiekunowi dosłownie wszędzie – na motorze, podczas górskich wspinaczek, nad morzem, a nawet podczas skoków spadochronowych. Tak… to ostatnie mrozi krew w żyłach, jednak opiekun Cathode zapewnia, że zdrowie i dobre samopoczucie kota stawia zawsze na pierwszym miejscu.

niezwykłe podróże z kotem Cathode
fot. Instagram

Motywacją do zabierania ze sobą Cathode na te wszystkie atrakcje była przede wszystkim chęć zaoferowania jej życia innego niż w zamkniętych czterech ścianach. Oprócz tego jej opiekun przyznaje, że także pragnął towarzystwa na swoich wyprawach. Zapewnia też, że zanim zacznie uprawiać jakąś aktywność z kotką, najpierw sam ją opanowuje, by być pewnym, że będzie w stanie zadbać o towarzyszkę w pierwszej kolejności. Nie zapomina też o zabezpieczaniu jej – na motor kotka ma specjalny, malutki kask z okularkami chroniącymi od wiatru.

niezwykłe podróże z kotem Cathode
fot. Instagram

Praca z Cathode nie jest tak łatwa, jak się wydaje. Jej opiekun poświęca wiele czasu, by przyzwyczaić ją do nowych doświadczeń. Jazdę na motocyklu rozpoczęli od jazdy na rowerze w cichych miejscach, gdzie kotki nie mogły przestraszyć np. jadące auta. Z czasem, gdy nabrała pewności, przesiedli się na motocykl.

fot. Instagram

Co sądzicie o takiej przyjaźni z kotem? Czy to już fanaberia? A może przecieranie szlaków? Koniecznie napiszcie, jakie jest wasze zdane! A więcej przygód Cathode możecie zobaczyć na jej Instagramie: mon_copain_ray.

źródło: Boredpanda | zdjęcie główne: Instagram

Autor: Julia Dzierżak
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments